Reklama

Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona ustawą o SN, która weszła w życie w kwietniu 2018 r. Skargi takie mogą dotyczyć prawomocnych wyroków zapadłych nawet w końcu lat 90. Kilka miesięcy temu termin na wnoszenie skarg od takich dawnych orzeczeń został przedłużony do początków kwietnia 2024 r. W Sądzie Najwyższym rozpoznawaniem tych skarg zajmuje się Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, której prezesem jest sędzia Joanna Lemańska.

PAP: Dotychczas SN rozpoznał merytorycznie ponad 150 skarg nadzwyczajnych. Czy można powiedzieć, że ta instytucja prawna na trwale wpisała się już w polski system prawny?

Joanna Lemańska: Zdecydowanie tak. Jestem przekonana, że instytucja ta w pełni spełniła pokładane w niej oczekiwania. Wystarczy sama analiza stanów faktycznych w sprawach, w których skargi nadzwyczajne zostały uwzględnione, by zrozumieć w jak trudnej sytuacji – w wyniku oczywistych błędów sądów – znalazły się niektóre osoby.

Także podmioty uprawnione do wnoszenia skarg nadzwyczajnych, w tym zwłaszcza Rzecznik Praw Obywatelskich i Prokurator Generalny, podkreślają, że skarga nadzwyczajna w wielu sytuacjach jest jedyną deską ratunku.

Reklama

Myślę, że najlepszym dowodem na to, jak sprawdziła się ta instytucja jest wynik głosowania w Senacie nad projektem przedłużającym czas na składanie skarg nadzwyczajnych w "starych" sprawach – aż 97 senatorów głosowało za, co wskazuje, że instytucja ta znalazła uznanie, niezależnie od reprezentowanej opcji politycznej – a o to dziś bardzo trudno. Wierzę, że przyczyniło się do tego także orzecznictwo Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

PAP: Skargi nadzwyczajne są przesyłane przez uprawnione organy za pośrednictwem sądów. Nadal wiele tych skarg wpływających do SN zawiera błędy formalne, muszą one być ponawiane i ponownie rejestrowane. Na czym najczęściej polegają te błędy formalne i czy w ostatnich trzech latach można już zauważyć poprawę pod tym względem?

J.L.: Niestety takie błędy formalne wciąż się zdarzają. Dotyczy to spraw cywilnych, które zresztą zdecydowanie dominują. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze – to nadal instytucja nowa, powoli oswajana i przyswajana przez sądy. Po drugie – i to jest główne źródło problemu – skarga nadzwyczajna przysługuje także w sprawach tzw. niekasacyjnych, czyli tam, gdzie przepisy nie pozwalały wnosić skarg kasacyjnych, albo w których nie wyczerpano toku instancji. W rezultacie – o ile sądy apelacyjne czy okręgowe, przyzwyczajone są do nadawania biegu typowym skargom kasacyjnym, a podobne przepisy stosuje się przy skargach nadzwyczajnych - tak sądy rejonowe nigdy tego nie robiły i dopiero uczą się tego.

Analizy, które przeprowadziłam wskazują, że w im wyższej instancji sprawa jest rozpoznawana, tym mniej jest orzeczeń rażąco czy oczywiście naruszających prawo, a ewentualne błędy korygowane są w toku instancji. W rezultacie, skarga nadzwyczajna największe zastosowanie znajduje w stosunku do błędnych orzeczeń I instancji, które się uprawomocniły.

Konieczność zwracania skarg nadzwyczajnych z przyczyn formalnych jest zjawiskiem niepożądanym, staramy się więc z nim walczyć, także pozaorzeczniczo. W zeszłym roku zorganizowana została konferencja dotyczącą problemów związanych z funkcjonowaniem skargi nadzwyczajnej, na ukończeniu jest także publikacja podsumowująca trzy lata doświadczeń funkcjonowania tej instytucji. Staram się również zwrócić uwagę kierownictwa Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury na konieczność przeprowadzenia stosownych szkoleń dla sędziów. Liczę, że działania te przyczynią się do poprawienia sytuacji.

PAP: W opinii Komisji Weneckiej z 2017 r. jeszcze na temat wówczas planowanych zmian prawnych w SN pojawiały się obawy o to, że skarga nadzwyczajna "może prowadzić do zagrożenia stabilności systemu prawa". Czy ta obawa w jakimś stopniu okazała się uzasadniona?

J.L.: Z pełnym spokojem mogę stwierdzić, że nie. Orzeczenia dotyczące skarg nadzwyczajnym w szerokim zakresie odwołują się do orzecznictwa ETPC zwłaszcza w odniesieniu do stabilności orzeczeń. Praktycznie w każdym orzeczeniu rozpatrującym merytorycznie skargi nadzwyczajne przeprowadzany jest test związany z kolizją wartości bezpieczeństwa prawnego, stabilności orzeczeń i zasadą państwa prawnego urzeczywistniającego sprawiedliwość społeczną. I zdarza się, że wynik tego testu powoduje, że nie każde, nawet rażące naruszenie prawa prowadzi do uchylenia zaskarżonego wyroku. Czasami przeważa bowiem wzgląd na ochronę stabilność orzeczeń.

Jeżeli natomiast chodzi o zastrzeżenia Komisji Weneckiej w raporcie z 2017 r., to z satysfakcją stwierdzam, że udało się nam podjąć dialog z tą instytucją i zwrócić uwagę na błędy merytoryczne czy zwykłe przekłamania zawarte w raporcie np. w postaci oparcia raportu o treść projektu, nie zaś ostatecznie uchwalonego prawa. Ufam jednak, że w przyszłości współpraca ta będzie układać się zdecydowanie lepiej.

PAP: Ostatnio krytyczne uwagi pod adresem instytucji skargi nadzwyczajnej sformułowała w swoim raporcie Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Oceniła ona m.in., że skarga ta "stwarza realne zagrożenie jej arbitralnego wykorzystania do realizacji politycznych celów przede wszystkim przez Prokuratora Generalnego". Czy da się dostrzec tego typu zagrożenie ze strony różnych podmiotów formułujących skargi nadzwyczajne i czy może ono negatywnie wpływać na ocenę tej instytucji prawnej?

J.L.: Muszę przyznać, że mam duży problem z odniesieniem się do tego opracowania. Jego autorka nawet nie podjęła próby zanalizowania licznego orzecznictwa SN w tym zakresie. Część zatytułowana "Analiza orzecznictwa" zawiera kilkuzdaniowy opis dosłownie kilku spraw. Podkreślam spraw – bo niektóre z nich nawet jeszcze nie dotarły do SN, a lakoniczne opisy są – jak przypuszczam - oparte jedynie na doniesieniach prasowych. Ta rzekoma analiza orzecznictwa częściowo w ogóle go nie dotyczy, bo zwyczajnie nie ma jeszcze żadnego rozstrzygnięcia, tam zaś gdzie orzeczenie zapadło analiza sprowadza się do skwitowania jednym zdaniem w postaci przywołania jego treści.

Tego typu raporty są dla mnie bardzo niepokojące, zwłaszcza jeżeli firmowane są nazwami organizacji o uznanym autorytecie. To zresztą powszechna bolączka naszych czasów i jak sądzę jedna z przyczyn nieporozumień związanych z tzw. reformą sądownictwa. Opracowania powierzchowne, często gołosłowne lub oparte na jednostronnie dobieranych przekazach medialnych, niespełniające podstawowych standardów badawczych, formułują wnioski, które następnie przyjmowane są bezkrytycznie z tej tylko przyczyny, że pasują do z góry przyjętych tez.

Zapraszam do rzetelnej analizy orzecznictwa Izby Kontroli Nadzwyczajnej odnoszącego się do skarg nadzwyczajnych. Nie boję się wyników takiej analizy. Jestem pewna, że wykaże ona nie tylko wysoki poziom merytoryczny tego orzecznictwa, ale również brak podstaw do formułowania tez o arbitralnym wykorzystywaniu tej instytucji dla celów politycznych. Zwracam uwagę, że Prokurator Generalny, względem którego niekiedy formułuje się w mediach takie tezy, jest tylko jednym z wielu podmiotów uprawnionych do wnoszenia skarg nadzwyczajnych, a przecież nikt rozsądny nie zarzuci Rzecznikowi Praw Obywatelskich, Rzecznikowi Praw Dziecka czy Rzecznikowi Finansowemu tego, że realizują jakieś rzekome cele polityczne.

PAP: Spośród ponad 530 spraw, w których zostały dotychczas wniesione skargi nadzwyczajne zdecydowana większość dotyczyła spraw cywilnych, w tym w dużej części spraw o zapłatę, np. lichwiarskich odsetek lub spraw spadkowych, czyli "zdublowanych" orzeczeń odnoszących się do tych samych spadków. Skarg nadzwyczajnych w sprawach karnych, rodzinnych lub pracy wniesiono - w każdej z tych kategorii - po kilkanaście lub nieco ponad 20. Z czego wynikają te dysproporcje i czy można z tej statystyki wyciągnąć jakieś wnioski o charakterze systemowym?

J.L.: Instytucja skargi nadzwyczajnej sprawdziła się przede wszystkim w sprawach cywilnych. Jeżeli chodzi o sprawy karne – na ich tle pojawia się kilka problemów. Jest to środek prawny przysługujący dopiero wówczas, gdy nie ma już innych środków prawnych. Tymczasem w sprawach karnych kasacja na korzyść oskarżonego nie jest ograniczona żadnym terminem. Zawsze zatem ten środek prawny będzie mieć pierwszeństwo.

Z kolei skarga nadzwyczajna wniesiona w interesie pokrzywdzonych – musi zawsze uwzględniać gwarancje prawne przysługujące skazanemu. Gwarancji tej nie może przełamać proste stwierdzenie, że zdaniem wnoszącego skargę nadzwyczajną orzeczona kara jest nieadekwatna. Wyjątkowo zdarzają się jednak sytuacje, w których i skarga nadzwyczajna w sprawach karnych jest skuteczna, dlatego mimo wszelkich trudności, warto zachować tę instytucję.

Zawsze powtarzałam, że nawet gdyby środek ten miał pomóc pojedynczym ludziom skrzywdzonym przez błędy wymiaru sprawiedliwości, to i tak – dla dobra tych osób – wart jest utrzymania.