Była to jedna z licznych spraw dyscyplinarnych tego prawnika. Już wcześniej został on zawieszony na rok. W tym czasie miał prywatną sprawę sądową, w której występował jako strona. Mimo tego posłużył się w niej – jak ujął to sędzia sprawozdawca Adam Tomczyński – wszystkimi „gadżetami” związanymi z zawodem radcy – a więc papierem z obramowaniem z nazwą i logo kancelarii i pieczątką. Zdaniem składu orzekającego mogło to wprowadzić w błąd sąd, stronę przeciwną i osoby trzecie, które miałyby wgląd do akt.
Także zdaniem sądu dyscyplinarnego radców prawnych – co potwierdził później Wyższy Sąd Dyscyplinarny – było to naruszenie nie tylko kodeksu etyki zawodowej, ale także ustawy o radcach prawnych. W efekcie mecenasa zawieszono na kolejne dwa lata. Wniósł on jednak kasację do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Wskazał w niej, że działał osobiście w swojej sprawie, a orzeczenie było nieuczciwe i niezgodne z zasadami samorządu.