Chodzi o lipcowe orzeczenie, w którym stwierdzono naruszenie przez nasz kraj Europejskiej konwencji praw człowieka i podstawowych wolności. Chodziło o to, że skarżąca – zdaniem ETPC – nie miała w Polsce zagwarantowanego prawa m.in. do bezstronnego sądu. A to dlatego, że była sądzona przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, która została obsadzona z udziałem niedającej gwarancji niezależności Krajowej Rady Sądownictwa. W związku ze stwierdzonym naruszeniem ETPC zasądził na rzecz prawniczki 15 tys. euro zadośćuczynienia.
To, czy sprawa zostanie rozpatrzona tak, jak tego oczekuje polski rząd, nie jest pewne. Wnioskować o ponowne zbadanie sprawy przez Wielką Izbę ETPC można bowiem tylko w szczególnych przypadkach. O tym, czy w tej konkretnej sprawie mamy z takim przypadkiem do czynienia, zdecyduje teraz zespół pięciu sędziów ETPC. Dopiero uwzględnienie przez niego wniosku otwiera drogę do postępowania przed Wielką Izbą. Tak się może stać jedynie wówczas, gdy wniosek zawiera bardzo ważną kwestię dotyczącą stosowania EKPC.