"Dzisiejsza rozprawa jest bardzo ważna. Najlepiej świadczy o tym fakt, że odbywa się przed pełnym składem Trybunału. To się bardzo rzadko zdarza w Trybunale. Tylko w takich sprawach, które mają wielką doniosłość dla Trybunału. I to też świadczy o tym, że nasze zarzuty, które zostały podniesione w skardze, jak również w skardze węgierskiej, są traktowane poważnie i Trybunał dostrzega ich wagę, dostrzega, że musi bardzo dogłębnie te wszystkie zarzuty rozważyć" - powiedział PAP pełnomocnik RP przed TSUE Bogusław Majczyna.

"Polska w skardze podniosła szereg zarzutów, szereg argumentów, domagając się stwierdzenia nieważności rozporządzenia o warunkowości. Te zarzuty dotyczą zarówno podstawy prawnej, naruszenia art. 7. Traktatu o Unii Europejskiej, naruszenia zasady proporcjonalności, pewności prawa, niewystarczającego uzasadnienia. Zarzut dot. art. 7. jest szczególnie istotny. Zdaniem Polski tylko art. 7. i tylko tamta procedura traktatowa umożliwia ocenę przestrzegania zasad praworządności przez państwo" - dodał.

- To mechanizm sankcyjny - mówiła w wystąpieniu przed TSUE pełnomocniczka RP Sylwia Żyrek.

Reklama

Na początku swojego wystąpienia Żyrek zaznaczyła, że Polska nie kwestionuje znaczenia zasad państwa prawnego dla porządku prawnego UE. Zastrzegła jednak, że z samego faktu doniosłości tych zasad nie wolno wyprowadzać kompetencji Unii do kontroli.

Rozporządzenie dotyczące mechanizmu warunkowości wprowadza polityczną ocenę państw członkowskich na podstawie nieskonkretyzowanych zasad i nie określa żadnych mierzalnych kryteriów spełnienia warunków państwa prawnego - dodała.

Reklama

Żyrek podkreśliła, że UE nie powierzono żadnych kompetencji kontrolnych w procesie stanowienia prawa krajowego i wykonania trójpodziału władzy ani w dziedzinie organizacji wymiaru sprawiedliwości. W związku z tym uzależnienie finansowania państw członkowskich od spełniania zasad, których nie ma w traktatach, "byłoby rażącym naruszeniem norm" - powiedziała.

Pełnomocniczka Polski oceniła, że zaskarżone rozporządzenie to "mechanizm sankcyjny" służący obejściu wymogów art. 7. Traktatu o Unii Europejskiej, który umożliwia ocenę przestrzegania zasad praworządności przez państwo.

"Rozporządzenie narusza traktaty i powinno zostać uznane za nieważne w całości" - postulowała Żyrek.

"Niewłaściwa wykładnia"

Pełnomocniczka Komisji Europejskiej Katharina Hermann przekonywała, że Polska i Węgry prezentują niewłaściwą wykładnię art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej.

Wartości są podstawą systemu prawnego Unii, w tym prawa budżetowego, którego częścią jest mechanizm warunkowości - przekonywała Hermann.

Porównała ona wartości do "systemu irygacyjnego" i przekonywała, że z tego powodu art. 7. TUE, umożliwiający ocenę przestrzegania zasad praworządności przez państwo członkowskie, "nie może być uprzywilejowanym kanałem", tj. jedynym sposobem na zapewnienie przestrzegania wartości.

Taka wykładnia - zdaniem Hermann - oznaczałaby odizolowanie wartości od porządku prawnego. "Z taką koncepcją Unii nie można się zgodzić" - zadeklarowała.

Wtórował jej występujący w imieniu Parlamentu Europejskiego Tamas Lukacsi, który zaznaczył, że art. 7 "nie jest i nie może być wyłączną procedurą dotyczącą praworządności".

Mechanizm warunkowości i art. 7 są od siebie niezależne, służą różnym celom i podlegają innym zasadom - wskazał. Według Lukacsiego mechanizm warunkowości nie ma charakteru odwetowego lub karnego i został przyjęty w ramach uprawnień do zapewnienia wykonania budżetu.

Pełnomocniczka Rady UE Alicja Sikora-Kaleda podkreśliła, że budżet unijny umożliwia funkcjonowanie instytucji i realizowanie konkretnych działań, czyli wykonywanie celów, do których została powołana Wspólnota. Mechanizm warunkowości jest zakorzeniony we wspólnych wartościach - zaznaczyła.

Według Sikory-Kaledy budżet jest wyrazem zasady solidarności i jako taki - aktem o znaczeniu ustrojowym.

Podczas grudniowego szczytu Rady Europejskiej unijni przywódcy porozumieli się w sprawie mechanizmu warunkowości, który ma być wykorzystywany do ochrony budżetu Unii w przypadku naruszenia praworządności w państwach członkowskich.

Jego zaskarżenie jeszcze tego samego miesiąca zapowiedzieli szefowie rządów Polski i Węgier, Mateusz Morawiecki i Viktor Orban. Skarga trafiła do Trybunału 11 marca 2021 roku.