Aleksandra Gliszczyńska-Grabias, adiunkt w Poznańskim Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych PAN
Skarżący podnosili, że posiadali dowody na liczne nieprawidłowości przy liczeniu oddanych głosów, tworzeniu zestawień głosów oraz raportowaniu wyników w wybranych okręgach wyborczych. Obwodowe komisje wyborcze miały według nich doprowadzić do zmiany wyników poprzez systematyczne dopisywanie głosów do list wyborczych partii rządzącej i jej kandydatów, a czasem wręcz poprzez odejmowanie tych głosów partiom opozycyjnym. Na poparcie tych twierdzeń zebrano dowody w postaci pierwotnych i następnie „poprawionych” raportów z poszczególnych komisji wyborczych i zeznania świadków. Powodowie twierdzili, że obserwatorzy dysponowali odmiennymi danymi niż te następnie oficjalnie zatwierdzone i przekazane do komisji centralnej. Cała dostępna skarżącym dokumentacja została poddana pod sądową kontrolę. W toku postępowania świadkowie – członkowie poszczególnych komisji wyborczych – wprost mówili o motywacji do fałszowania wyników wyborów: miała nią być obawa przed niezadowoleniem władz ze względu na zbyt niski wynik uzyskany przez partię rządzącą w danym okręgu. Odrzucając przedstawiane dowody, kolejne instancje sądowe nie powzięły trudu wyjaśnienia kluczowej kwestii prawidłowego przebiegu procesu wyborczego.
Badając skargi, ETPC skoncentrował się na ocenie działań władz sądowych wobec dokonywanych przez skarżących zgłoszeń nieprawidłowości i fałszerstw wyborczych. Uznał, że sądy rosyjskie odrzucały przedkładane im dowody, ignorując je, pomimo że wskazywały na poważne i wielokrotne naruszenia wymogów proceduralnych i zasad przejrzystości procesu wyborczego. Trybunał wskazał, że sądy rosyjskie skoncentrowały się na „błahych formalnościach”, pomijając istotę spraw, które miały rozstrzygać. W związku z tym ETPC uznał, że sądy krajowe nie postępowały wobec skarżących w sposób zapewniający realizację właściwej procedury chroniącej przed arbitralnością w rozpatrywaniu zarzutu poważnego naruszenia w obszarze praw wyborczych.