Duże poruszenie budzi sprawa jednego z adwokatów izby łódzkiej. Brał on udział w wypadku, w którym zginęły dwie osoby, a następnie w mediach społecznościowych umieścił nagranie w powszechnym odbiorze zawierające sugestie, że ofiary poniosły śmierć, bo jechały starym samochodem ze słabymi systemami bezpieczeństwa. W swoim oświadczeniu w tej sprawie poinformował pan o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego. Ale pod jakim zarzutem? Bo wypowiedzi nietaktowne czy pozbawione empatii nie są karalne ani w prawie powszechnym, ani nawet w kodeksie etyki.
Na wstępie trzeba zaznaczyć, że organ prowadzący postępowanie, czyli rzecznik dyscyplinarny, jest całkowicie niezależny zarówno ode mnie, jak i od okręgowej rady adwokackiej. Obecnie postępowanie toczy się „w sprawie”, a nie „przeciwko” osobie, w kierunku naruszenia zasad etyki w życiu prywatnym.
ORA w oświadczeniu przez pana podpisanym zabrała jasne stanowisko, wyrażając stanowczy sprzeciw i brak akceptacji dla takich wypowiedzi. Czy to nie rodzi obaw, iż postępowanie dyscyplinarne nie będzie bezstronne?
Wyraziliśmy swoją ocenę tych wypowiedzi. Jednak to nie przesądza w żaden sposób, że postępowanie zakończy się złożeniem wniosku o ukaranie. Tak jak mówiłem, sprawę prowadzi obecnie rzecznik dyscyplinarny, który jest niezależny od ORA. Nie wiadomo na razie, czy będzie je prowadził osobiście, czy też zleci je któremuś ze swoich zastępców. To standardowa procedura w sprawie o podejrzenie popełnienia czynu sprzecznego z zasadami etyki obowiązującymi wszystkich adwokatów. Powtórzę – rzecznik dyscyplinarny jest niezależnym organem każdej izby adwokackiej.
Mimo tak szybkiej i stanowczej reakcji rady i rzecznika, adwokat nie został zawieszony w prawie do wykonywania zawodu. Z czego to wynika?
Jeśli chodzi o zawieszenie adwokata, również decyduje o tym niezależny organ, jakim jest sąd dyscyplinarny. Może to zrobić na wniosek rzecznika dyscyplinarnego po postawieniu zarzutów. Na tym etapie organy te nie uznały tego za zasadne. Moje osobiste zdanie jest takie, że zawieszenie nie byłoby uzasadnione, dlatego że postępowanie w tej sprawie nie dotyczy wykonywania zawodu adwokata. Dotyczy bowiem naruszenia zasad etyki w życiu prywatnym.
Ów adwokat już wcześniej publikował w swoich mediach społecznościowych treści wzbudzające kontrowersje, np. zdjęcie podczas jazdy z prędkością 200 km/h. Czy to również może być uznane za naruszenie etyki w życiu prywatnym? A jeśli tak, to dlaczego organy izby nie zainteresowały się sprawą wcześniej, tylko dopiero po mocno nagłośnionej w mediach tragedii?
Po rozmowie z rzecznikiem wiem, że już zarządził prześledzenie wszystkich wpisów pana mecenasa. Być może te wcześniejsze też zostaną przez niego ocenione w ramach tego postępowania, pod kątem ewentualnego naruszenia zasad etyki. Jako adwokat chcę także podkreślić, że stosować będziemy reguły (nie przepisy) obowiązujące w postępowaniu karnym, a zatem każdy człowiek odpowiada za konkretny czyn w danej sprawie.
Pojawiły się też komentarze, że ORA powinna powstrzymać się od potępiania adwokata przed zakończeniem postępowania, a nawet zaoferować mu wsparcie w tej trudnej także dla niego sytuacji. Czy samorząd nie powinien stawać po stronie swoich członków?
Samorząd w tej sprawie zajął stanowisko wobec dostępnych materiałów. Nagranie zostało ocenione w określony sposób, a ja wydałem oświadczenie. Nie oznacza to jednak, że nie chcemy się spotkać z panem mecenasem i zaoferować mu pomocy. Samorząd jest społecznością i, jak w każdej społeczności, mierzymy się z trudnościami, problemami i tragediami. Ta sprawa taka jest i jako społeczność będziemy ją rozwiązywać. W tej chwili pracują też organy ścigania, prowadzące postępowanie przygotowawcze w sprawie samego wypadku. Podkreślam, że pan mecenas nie ma postawionych żadnych zarzutów, więc dyskutowanie choćby o pomocy prawnej dla niego jest przedwczesne. Musimy poczekać na wyniki prac zarówno organów dyscyplinarnych samorządu, jak i organów ścigania.
Sylwester Redeł, dziekan ORA w Łodzi / Dziennik Gazeta Prawna