Bartosz Michalski: Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu doszło do kontrowersyjnej reasumpcji głosowania. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek swoją decyzję opierała m.in. na „opinii 5 prawników”. Wczoraj sprecyzowała, że jedną z nich była pańska opinia z 20 kwietnia 2018 r., która została wydana w sprawie wniosku o reasumpcję głosowania, dotyczącego wyrażenia zgody na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła PO Stanisława Gawłowskiego. Czy te sprawy są na tyle podobne, że opinia sprzed 3 lat nadawała się do wykorzystania przez panią marszałek?

Dr hab. Sławomir Patyra: W tych sprawach jest tylko jeden wspólny mianownik – reasumpcja głosowania. Na tym podobieństwa się kończą.

Czego dotyczyła pańska opinia?

Reklama

Podkreślę, opinia, którą sporządziłem dla Biura analiz Sejmowych w 2018 r., dotyczyła zupełnie innej sytuacji. Wówczas po głosowaniu w sprawie uchylenia immunitetu panu posłowi Gawłowskiemu, grupa posłów złożyła prawnie prawidłowy wniosek o przeprowadzenie reasumpcji głosowania, powołując się na błędy formalne, jakie miały wtedy miejsce. Ówczesny Marszałek Sejmu Marek Kuchciński, po zasięgnięciu opinii Konwentu Seniorów, nie poddał go w ogóle pod głosowanie w Sejmie. Pytanie jakie mi wówczas zadało Biuro Analiz Sejmowi brzmiało dokładnie tak: „czy Marszałek Sejmu mógł zdecydować o odmowie poddania pod głosowanie wniosku o reasumpcję głosowania?”. W krótkiej opinii napisałem kiedy zachodzi możliwość przeprowadzenia takiej procedury.

Kiedy to może nastąpić?

Reklama

Tylko i wyłącznie wówczas, gdy doszło do uchybień natury formalnej lub technicznej w trakcie aktu głosowania.

Taka sytuacja nie miała miejsca 11 sierpnia?

Na pewno podstawy do reasumpcji głosowania nie stanowi pomyłka posła, który naciska nie ten guzik. Jest ona uzasadniona tylko i wyłącznie wtedy kiedy dochodzi do błędów, ale nie zawinionych przez posłów, tylko przez organy prowadzące obrady albo obsługę techniczną.

Wracając jednak do sytuacji, która miała miejsce w 2018 r. Napisałem w opinii wówczas jednoznacznie, że reasumpcja wchodzi w grę tylko i wyłącznie w przypadku wystąpienia tych błędów, jak również, że prawidłowo złożonego wniosku spełniającego wymogi formalne nie można nie poddać pod głosowanie. Opinia dotyczyła zatem absolutnie innej kwestii niż ta z 11 sierpnia.

Marszałek powołała się wczoraj również na uchwałę nr 42 Prezydium Sejmu z dnia 14 listopada 2003 r. Zgodnie z jej par. 1 organem uprawnionym do oceny przesłanki czy wynik głosowania na posiedzeniu plenarnym Sejmu budzi uzasadnione wątpliwości, co skutkować może reasumpcją głosowania, jest Marszałek Sejmu. Czy to nie potwierdza tego, że Elżbieta Witek mogła zarządzić ponowne głosowanie?

Pośrednio tak, ale musimy zniuansować sytuację. Rzeczywiście jest tak, że Marszałek Sejmu dokonuje pewnej wstępnej oceny sytuacji dotyczącej tego, czy doszło do tych uchybień czy nie. Nie zapominajmy, że mogą wszak pojawić się wnioski o reasumpcję głosowania zupełnie nieuzasadnione, mające na celu wyłącznie spowolnienie lub sparaliżowanie prac Izby. Natomiast, te przesłanki które wymieniłem wcześniej, są sine qua non poddania wniosku pod głosowanie. Nie można go oddalić tylko z tego powodu, bo Marszałkowi Sejmu „tak się podoba”. Nie ma takich przepisów w Regulaminie Sejmu.

Elżbieta Witek jednak zdecydowała się wykorzystać pańską opinię. Jak pan to ocenia?

Pani Marszałek Witek pomiędzy godz. 19:31 a 19:32 trzykrotnie poświadczyła nieprawdę w toku tego postępowania.

Stwierdziła tak: zasięgnęłam opinii 5 prawników, którzy potwierdzili, że ten wniosek może być głosowanym na tym posiedzeniu ponieważ ono trwa.

Rozumiem że nie kontaktowała się wówczas z panem?

Informuję pana, że pomiędzy 10 a 12 sierpnia przebywałem poza Lublinem, bez dostępu do komputera. Nikt się do mnie w sprawie o opinię nie zgłosił. Nigdy też nie napisałbym opinii, która w tym konkretnym przypadku potwierdzałaby stanowisko Pani Marszałek. Moim zdaniem, w tej sytuacji nie było podstaw do przeprowadzenia reasumpcji.

Następnie o godz. 19:32 Marszałek Witek stwierdziła ponownie: zasięgnęłam opinii 5 prawników, stąd była ta przerwa.

Jest to wyraźna sugestia, że przerwa w obradach, zarządzona wszak na 15 min., przedłużyła się właśnie z powodu potrzeby „zasięgnięcia opinii prawnych”, których w rzeczywistości nie wywołano. Gdyby nawet przyjąć, że w tym czasie Pani Marszałek – miast „zasięgać” nowych opinii – analizowała treść opinii z 2018 r., to również nie mogłoby trwać aż tyle czasu.

Jeżeli pan redaktor zażyczy sobie ze strony BAS tekstów owych opinii, to się przekona, że można je ze zrozumieniem przeczytać w 10 min. To są krótkie opinie. Daje to w efekcie 30 min, a nie 2 godziny.

Da się w ogóle sporządzić opinie ad hoc w tak krótkim czasie?

Żaden szanujący się ekspert nie sporządza opinii prawnej w ciągu 2 godzin. Cała procedura związana ze sporządzaniem opinii jest też objęta pewnymi biurokratycznymi procedurami. BAS występuje do eksperta, czy zechce się podjąć opinii na dany temat. Następnie ów ekspert odpisuje. Jeżeli tak, to BAS informuje go o tym jaki jest termin na sporządzenie opinii. W mojej bogatej praktyce eksperckiej nigdy nie zdarzyło się, nawet w sprawach objętych procedurą pilną czy ekspresową, aby termin proponowany przez BAS był krótszy niż 3 dni.

Elżbieta Witek wprowadziła zatem opinię publiczną w błąd?

Pani Marszałek Sejmu publicznie skłamała, dwukrotnie sugerując wyraźnie, że te opinie mają charakter sporządzonych ad hoc dla potrzeb tej konkretnej sprawy, tego konkretnego postępowania. Tym samym – jako jeden z najwyższych funkcjonariuszy państwa – Pani Marszałek okłamała posłów, okłamała także społeczeństwo. Wymaga to podkreślenia, przed wszystkim dlatego, że zachowanie to dotyczy przewodniczącej Sejmu i drugiej osoby w państwie. Dlatego chcę to podkreślić. To jest clou problemu, obrazuje bowiem poziom, do jakiego na przestrzeni ostatnich lat obniżył się polski parlamentaryzm i kultura polityczna w naszym państwie.