Określony czas trwania umów licencyjnych

Zasadą wprowadzoną przez ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest maksymalny okres udzielenia licencji na okres pięciu lat, bez możliwości wypowiedzenia. Umowy zawarte na okres dłuższy stają się umowami na czas nieoznaczony. Oznacza to, że dana strona może wypowiedzieć taką umowę na podstawie zapisów samej umowy lub w terminie rocznym, na rok naprzód na koniec roku kalendarzowego. Zazwyczaj w profesjonalnym obrocie gospodarczym licencje są udzielane na czas określony, z możliwością ich przedłużenia. Dobrym na to przykładem są licencje na programy komputerowe typu antywirus lub firewall. Poza takim obrotem (czyli poza sytuacjami, gdzie istnieje interes gospodarczy w czasowym udzieleniu prawa), istnieje szeroka gama umów licencyjnych, które nigdy nie zostały wypowiedziane. W szczególności dotyczy to branży artystycznej, w której raz udzielone prawa (np. do artystycznych wykonań artystów towarzyszących) nigdy nie zostają wypowiedziane i są wykorzystywane przez licencjobiorcę.

Bez ingerencji stron umowa może trwać wieczyście.

Reklama

W tym ostatnim przypadku można odróżnić przede wszystkim dwie sytuacje. Pierwsza dotyczy zwykłego zaniedbania - strony (lub strona) umowy zapominają, że przysługuje im prawo do zakończenia umowy i odzyskania całości swoich praw (co zdarza się w obrocie nieprofesjonalnym i semi-profesjonalnym). Druga jest uwarunkowana wyborem stron, które świadomie nie chcą żeby umowa kończyła się w terminie pięciu lub więcej lat, ale z uwagi na potrzebę prawną lub ekonomiczną, decydują się żeby stosunek był stabilny przez dłuższy czas niż przewiduje ustawa. Jednak początkowy zamiar stron może nie mieć decydującego znaczenia dla późniejszej zmiany zdania i skorzystania przez jedną ze stron z prawa wypowiedzenia po upływie 5 lat. Przezorni kontrahenci szukają w takiej sytuacji zabezpieczenia swoich praw na drodze takiego ukształtowania umowy, która usunie niepewność prawną i zapobiegnie przed wypowiedzeniem. Stosuje się tu przede wszystkim: (1) kary umowne, (2) zapisy o poniesionych kosztach i obowiązku ich zwrotu w razie wypowiedzenia oraz (3) zapis o „zrzeczeniu się” prawa do wypowiedzenia.

Pierwsze i drugie rozwiązanie co do zasady oparte są na podobnym mechanizmie – zakazie wypowiedzenia umowy obostrzonych sankcją. Jest nią albo kara umowna, albo obowiązek zwrotu poniesionych kosztów (np. promocji utworu, którego licencja dotyczy). Zazwyczaj jest to rozwiązanie petryfikujące stosunek prawny, albowiem ryzyko poniesienia kosztów (zapłata kary lub zapłata poniesionych kosztów) oraz koszt alternatywny w postaci procesu oraz gaży prawnika „zniechęcają” do atakowania umowy. Powoduje to brak orzecznictwa, które mogłoby stanowić potwierdzenie słuszności (lub jej odebranie) tych rozwiązań. Trzecie rozwiązanie jest zaś kierunkiem określanym jako „licencja wieczysta”. Ustawa nie przewiduje wprost takiego instrumentu, aczkolwiek pojawiły już się silne głosy mówiące o tym, że jest on możliwe. Jednym z nich był wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie (VI ACa 1735/14), który – jak do tej pory – nie doczekał się jednak swojego „kontynuatora”.

Czy „jest” zatem licencja wieczysta?

Z licencją wieczystą jest problem podobny, jak z Kotem Schrodingera – jest i jej nie ma jednocześnie.

Patrząc tylko od strony przepisów: wydaje się, że nie, aczkolwiek – jak się zdaje – powinna być. Z praktycznego punktu widzenia udzielenie licencji wieczystej ma największy sens w przypadku licencji niewyłącznej, która jest udzielona na dany utwór przez licencjodawcę wielu niezależnym podmiotom. W szczególności – posługując się znów przykładem „komputerowym”- licencje wieczyste są udzielane na programy takie jak systemy operacyjne czy wyszukiwarki, z których każdy użytkownik może korzystać (na podstawie umowy) bez ograniczeń czasowych i obawy wypowiedzenia. Jednak można sobie wyobrazić licencje wieczyste jako standard w umowach muzycznych. Jako że wypowiedzenie umowy licencyjnej po upływie pięciu lat przez jednego z artystów może zablokować wydania całego utworu, to zawierani takich umów prowadziłoby do większej stabilności prawnej (zakładając słuszne wynagrodzenie artysty).

Patrząc zaś od strony praktyki kontraktowej, która pozwala na „wystraszenie” karami umownymi czy zobowiązaniem do zwrotu kosztów, jak i – sądownie potwierdzoną – możliwość zobowiązania się do niewypowiadania umowy: wydaje się, że – pomimo braku w przepisach – umowa licencji wieczystej jest z nami już od jakiegoś czasu.

Przemysław Moroz, adwokatTekst powstał we współpracy z Legalnakultura.pl