Jak dodaje, planowane jest notyfikowanie projektu ustawy Komisji Europejskiej, jednak bez przeprowadzenia specjalnej notyfikacji KE dotyczącej opóźnienia w pracach nad nowymi regulacjami. Ministerstwo zwraca uwagę na to, że Komisja dopiero w ostatnich tygodniach – czyli z poślizgiem wynoszącym ok. 10 miesięcy od przewidzianego w dyrektywie terminu – wydała wytyczne w sprawie dyrektywy SUP. – Miało to wpływ, oprócz dużej złożoności proponowanych w projekcie ustawy rozwiązań wdrażających dyrektywę, na wydłużenie procesu legislacyjnego – wyjaśnia resort.
Przypomnijmy, że projekt ustawy jest po konsultacjach publicznych i uzgodnieniach międzyresortowych. Obecnie, jak zapewnia ministerstwo, opracowywana jest jego wersja uwzględniająca część zgłoszonych uwag, która następnie zostanie przekazana do dalszych prac legislacyjnych. Projekt zakłada m.in. eliminację z rynku jednorazowych plastikowych sztućców czy patyczków do uszu oraz wprowadzenie opłat, w tym opłaty produktowej, w wysokości maksymalnie 1 zł, od wyprodukowanych z tworzyw sztucznych kubków i pojemników na jedzenie.
Jak jednak zauważa mec. Katarzyna Barańska z kancelarii Kochański i Partnerzy, 3 lipca 2021 r. bardzo mocno zakorzenił się w świadomości przedsiębiorców oraz konsumentów jako data, po której na rynek nie będzie można wprowadzać jednorazowych opakowań, słomek, talerzy czy sztućców.
Reklama
– Dużo mniej osób wie, że aby te zakazy zaczęły obowiązywać, konieczna jest implementacja tzw. dyrektywy SUP do polskiego porządku prawnego. To oznacza, że zapisy dyrektywy muszą zostać przełożone na projekt polskiej ustawy, a następnie przejść standardowy proces legislacyjny – tłumaczy.
Jak wskazuje, bez polskich przepisów żadne postanowienia dyrektywy nie będą obowiązywać przedsiębiorców, także te dotyczące znakowania, pomimo niedawno opublikowanych wytycznych Komisji Europejskiej. Podkreślali to też przedstawiciele Ministerstwa Klimatu. Kwestią poboczną, choć nie bez znaczenia – dodaje Barańska – pozostają konsekwencje dla Polski za brak implementacji kolejnej dyrektywy w obszarze odpadów. Jak zauważa, termin na implementację tzw. pakietu odpadowego, wprowadzającego m.in. rozszerzoną odpowiedzialność producenta, upłynął w lipcu 2020 r.
Jak przypomina Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, projekt ustawy wprowadza de facto trzy opłaty – opłatę produktową, systemową oraz edukacyjną. Opłata produktowa wynosić ma maksymalnie 1 zł za sztukę opakowania jednorazowego użytku z tworzywa sztucznego i być obliczana jako iloczyn obowiązującej stawki oraz wolumenu produktów wprowadzonych do obrotu w roku kalendarzowym. Opłata systemowa ma wynosić do 5 groszy od każdego wprowadzonego produktu, a wpływy z jej tytułu mają zostać przeznaczone na pokrycie kosztów zagospodarowania odpadów powstałych z powodu wprowadzenia do obrotu wskazanych produktów jednorazowego użytku z tworzywa sztucznego, oraz na stworzenie i utrzymanie publicznych systemów zbierania. Opłata edukacyjna tymczasem wynosić ma 0,1 proc. przychodu netto ze sprzedaży określonych produktów jednorazowego użytku z tworzywa sztucznego.
ZPP wyraża obawę, że opłata produktowa wnoszona przez obowiązane podmioty będzie mieć charakter stricte parapodatkowy, zasilający budżet państwa bez związku z obowiązkami zapisanymi w dyrektywie. Natomiast akt ten wymaga, aby wysokość opłat nie przekraczała kosztów niezbędnych do gospodarnego świadczenia stosownych usług i aby były one ustalane z zachowaniem przejrzystości między zainteresowanymi podmiotami.
Jak już pisaliśmy, także branża przetwórców tworzyw sztucznych krytykuje zapisy projektu i ocenia, że opłata produktowa to rozwiązanie parapodatkowe. Poza tym, jak mówił DGP Robert Szyman, dyrektor Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych, arbitralna propozycja opłaty w wysokości 5 groszy jest niezgodna z dyrektywą, która dokładnie wskazuje, za jakie koszty powinni odpowiadać producenci. Jego sprzeciw budziło też nałożenie tej opłaty na foliowe torby, już obłożone opłatą recyklingową w wysokości 25 groszy.