Reklama

Komisja realnie rozpoczęła działanie od listopada zeszłego roku. Jaki procent spraw wpływających do komisji dotyczy Kościoła, a jaki innych obszarów

Agnieszka Rękas, członkini Państwowej Komisji do spraw Pedofilii
agnieszka rękas: Zjawisko pedofilii występuje we wszystkich środowiskach. To są celebryci, sportowcy, harcerstwo, organizacje wspomagające dzieci, a w największym stopniu – rodzina. Więcej będzie w raporcie, który ukaże się w lipcu br.
W sprawach dotyczących duchownych nasze statystyki podbija art. 240 k.k. – czyli odpowiedzialność karna za to, że ktoś wiedział o przestępstwie, ale go nie zgłosił właściwym organom. Mówi się, że średnio sprawy kościelne to 7 proc. U nas jest ich więcej, na początku było 10 proc. Po złożeniu ok. 40 zawiadomień przez poseł Joannę Scheuring-Wielgus ten odsetek wzrósł do 30 proc.
A iloma poszkodowanymi się zajmujecie?
Błażej Kmieciak, przewodniczący Państwowej Komisji do spraw Pedofilii
błażej kmieciak: Mamy blisko 300 spraw. Część podejmujemy z urzędu, np. uzyskawszy informacje z mediów. Codziennie e-mailem lub telefonicznie jest zgłaszanych od kilku do kilkunastu spraw.
Działacie kilka miesięcy, a już przygotowaliście dwa projekty ustaw, w tym jeden dotyczący zmian w k.k., drugi mający usprawnić działanie komisji? Do inicjatywy legislacyjnej namawiacie m.in. prezydenta Andrzeja Dudę. Ledwie po ponad pół roku działania komisja ujawniła swoje ułomności?
ar: Warto uporządkować, czym komisja może się zajmować, i to próbujemy zrobić w projekcie zmiany ustawy o komisji. Jednym z kluczowych obszarów naszego działania jest przyjmowanie zgłoszeń o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Kodeks karny nie ogranicza nas tu do małoletnich do 15. roku życia. Ale ustawa o komisji ds. pedofilii już tak – mówi, że możemy działać w przypadku osób do 15 lat. W efekcie możemy przyjąć każde zgłoszenie, ale nie możemy już monitorować spraw, które dotyczą pokrzywdzonych w wieku 15–18 lat.
Na czym ma polegać to monitorowanie?
ar: Sprawdzamy, czy występuje przewlekłość postępowania, czy postępowanie toczy się prawidłowo, możemy też uczestniczyć w procesie na prawach oskarżyciela posiłkowego. To monitorowanie dotyczy zarówno postępowania przygotowawczego, jak i karnego sądowego. Na każdym etapie komisja ma prawo monitorować, jeżeli uzna, że jest to uzasadnione. Z tym jednak jest taki problem, że k.p.k. mówi o roli oskarżyciela posiłkowego w odniesieniu do pokrzywdzonego. W naszej ustawie ustawodawca nie mówi, że jesteśmy oskarżycielem, tylko że działamy na prawach oskarżyciela. To „na prawach” jest czymś innym niż bycie oskarżycielem.
To problem?
bk: W ustawie brakuje doprecyzowania, że możemy się włączyć w proces na prawach oskarżyciela posiłkowego w każdym jego momencie. Tym bardziej że często dowiadujemy się o sprawach, jak one już są w toku. I problem widać już w praktyce w relacjach z sądami. Osoby bliskie pokrzywdzonym prosiły nas o dołączenie do postępowania, a sądy tego nie uznawały.
Dlatego teraz komisja domaga się zmian w k.p.k.?
ar: Tak, bo tylko w jednej sprawie sąd dopuścił komisję do działania na prawach oskarżyciela posiłkowego. Niektóre sądy traktują przepis expressis verbis: jak możemy być „na prawach”, skoro nas nie ma w k.p.k.
Do kompetencji komisji należy również przyjmowanie zgłoszeń dotyczących podejrzenia popełnienia przestępstwa, jeśli ktoś nie zawiadomił organów ścigania o wykorzystaniu seksualnym dziecka. I takich zawiadomień już mamy 35.
Kogo one dotyczą?
bk: Najczęściej duchownych. To były zgłoszenia nam sygnalizowane, ale też doniesienia z mediów. Dotyczy to sytuacji, kiedy przełożony osoby duchownej przed 13 lipca 2017 r. (od kiedy niezawiadomienie jest przestępstwem – red.) wiedział o podejrzeniu pedofilii, ale niezależnie od postępowania kanonicznego nie poinformował organów ścigania.
Którzy to biskupi?
bk: O nazwiskach nie chcemy mówić, te postępowania trwają. To wzbudza słuszne emocje, my je rozumiemy i działamy. To są przypadki, które dotyczą relacji strukturalnych pomiędzy hierarchią a osobą podległą, czyli jakimś duchownym. W większości zawiadomienia dotyczą osób niezwiązanych z Kościołem.
Komisja ma także uprawnienie wpisywania do rejestru pedofilów osób, wobec których działa przedawnienie.
bk: Sądy i prokuratury przesyłają nam akta spraw, w których odmówiono wszczęcia postępowania albo umorzono postępowanie z uwagi na przedawnienie. Ponadto przychodzą do nas ludzie i opowiadają o zdarzeniach nawet sprzed 50 lat. Otaczamy takie osoby opieką w dwu obszarach – prawnym i psychologicznym. W wysłuchaniach uczestniczą prawnik i psycholog lub seksuolog.
I co dalej?
ar: Jeżeli z wysłuchania wynika, że w sprawie nie toczyło się nigdy postępowanie karne, zawiadamiamy prokuraturę, a ona albo odmawia wszczęcia postępowania, albo wszczyna postępowanie i je umarza, z uwagi na przedawnienie. I sprawa trafia do nas z powrotem. I tu jest nasza czwarta kompetencja – prowadzenie postępowań wyjaśniających, których przedmiotem jest wydanie postanowienia o wpisie w Rejestrze sprawców przestępstw na tle seksualnym albo o odmowie wpisu, jeśli zebrany przez nas materiał nie daje do tego podstaw.
Czyli stajecie się sądem.
bk: Quasi-sądem. Osoba, którą wpiszemy na listę, może odwołać się do sądu cywilnego. De facto stajemy się sądem I instancji.
ar: Komisja stanęła przed problemem, w jaki sposób prowadzić postępowanie wyjaśniające, które może zakończyć się wpisem w rejestrze. I stąd nasza propozycja nowelizacji ustawy o komisji. Bez tej zmiany, jeśli będziemy prowadzić postępowanie wyjaśniające, narażamy je na ryzyko unieważnienia przez sąd, z uwagi na pozbawienie stron możliwości obrony swych praw lub niewłaściwy skład komisji wydającej postanowienie. Obowiązujące przepisy nie gwarantują także zachowania konstytucyjnej zasady równości stron wobec prawa. Przepisy nie wskazują, w jakim składzie ma być prowadzone postępowanie wyjaśniające. Mówią tylko, w jakim składzie ma być wydana decyzja. Uznanie postępowania wyjaśniającego za nieważne przez sąd rozpoznający ewentualne odwołanie może być wtórną wiktymizacją dla osoby skrzywdzonej. Obowiązkiem komisji jest prowadzenie postępowania wyjaśniającego w taki sposób, aby uchronić poszkodowanego przed wtórną traumą. Procedowanie przed komisją powinno gwarantować stronom przysługujące im prawa.
Zdarzały się takie postępowania?
bk: Na razie analizujemy sprawy, które wpłynęły do komisji z uwagi na przedawnienie – po wydaniu decyzji o odmowie wszczęcia postępowania lub o jego umorzeniu. Sprawy te nadają się do prowadzenia w nich postępowania wyjaśniającego. Obecnie mamy 35 takich spraw. W 15 czekamy na decyzję prokuratora związaną ze stwierdzeniem przedawnienia karalności przestępstwa.
ar: One czekają w blokach startowych, bo nie mamy porządnej procedury. Nie prowadzimy postępowań wyjaśniających. Zaczęliśmy od nowelizacji ustawy.
To co musi się zmienić?
ar: Nie ma przepisów dotyczących prowadzenia postępowania wyjaśniającego, dlatego złożyliśmy duży projekt nowelizacji. Obok zmiany przepisów w zakresie prowadzenia postępowania wyjaśniającego komisja proponuje m.in. zwiększenie podmiotowości poszkodowanego, poszerzenie anonimizacji postępowania i osób w nim uczestniczących, uporządkowanie zakresu pojęciowego ustawy i jego ujednolicenie – zgodnie z kodeksem karnym, uczynienie ustawy bardziej czytelną w odbiorze społecznym. Daliśmy poszkodowanemu uprawnienie do zaskarżenia postanowienia komisji o odmowie wpisu w rejestrze. Obecnie tylko sprawca ma taką możliwość. Gdzie tu jest równość stron?
Czyli jeśli te zmiany nie zostaną wprowadzone, będziemy mieli na dziś grupę ok. 50 osób wskazanych jako sprawcy wykorzystania seksualnego dzieci poniżej 15. roku życia, którzy mogliby zostać wpisani w rejestrze?
bk: I ta grupa będzie się powiększać, bo sprawy będą napływać. Jesteśmy jedyną instytucją, która zajmuje się tym specyficznym, ale jakże ważnym społecznie obszarem. Stanęliśmy przed ogromnym dylematem, czy rozpoczynać te postępowania, czy nie. Jeśli byśmy je rozpoczęli, nie możemy ich zatrzymać, nawet gdy osoba pokrzywdzona powie „ja nie chcę, żebyście się tym zajmowali”.
Jakie jeszcze zmiany proponujecie w obu projektach nowelizacji ustawy o komisji?
ar: Mamy dwie nowelizacje. Pierwsza dotyczy kodeksu karnego i ona została złożona na ręce prezydenta w lutym. Druga, złożona w kwietniu, dotyczy ustawy o komisji.
W projekcie noweli kodeksu proponujemy poszerzenie ochrony materialno-prawnej małoletnich przed przestępczością na tle seksualnym. Chodzi m.in. o zakaz przedawnienia przestępstw dotyczących wolności seksualnej i obyczajności w stosunku do pokrzywdzonego poniżej 15 lat, zakaz zatarcia skazania. Zakaz zatarcia istnieje, ale chcielibyśmy, by objął on wszystkie kary, a nie tylko karę pozbawienia wolności orzeczoną bez warunkowego zawieszenia jej wykonania. Proponujemy podniesienie granicy szczególnej ochrony małoletniego z 15 na 16 lat, podniesienie granic zagrożenia sankcją karną za niektóre przestępstwa, wprowadzenie typów kwalifikowanych poprzez małoletność pokrzywdzonego. To istotny sygnał dla społeczeństwa, że państwo otacza szczególną troską dzieci, które mogą być ofiarami seksualnego wykorzystania. Kryterium małoletności wprowadzone jest także do warunkowego umorzenia postępowania (zakaz umorzenia), do warunkowego zawieszenia wykonania kary (ograniczenie możliwości zawieszenia, podniesienie okresu próby, obowiązkowy dozór). Proponujemy także zniesienie możliwości orzeczenia kar alternatywnych do kary pozbawienia wolności, wyłom w zasadzie podwójnej przestępności. Wprowadzamy też dwa nowe przestępstwa dotyczące cyberprzemocy.
Na jakim etapie jest wasza propozycja nowelizacji k.k.?
ar: Projekt został życzliwie przyjęty przez prezydenta, teraz trwają nad nim prace w Kancelarii Prezydenta.
A druga nowelizacja, dotycząca ustawy o komisji?
ar: W kwietniu złożyliśmy ją do prezydenta. Także zyskała duże zainteresowanie prezydenta. Główne filary, o których już mówiliśmy, dotyczą przede wszystkim postępowania wyjaśniającego.
Szukacie poparcia dla obu tych projektów poza Pałacem Prezydenckim? Prowadzicie rozmowy z klubami sejmowymi?
bk: Na razie nie, nie wiemy, w jakim kształcie wyjdą od prezydenta.