Jako posłanka Krystyna Pawłowicz miała wiele wypowiedzi antyunijnych. „Oczywiście, że flaga unijna jest szmatą”, „fakt istnienia Unii Europejskiej narusza podstawową zasadę prawa międzynarodowego”, „nie akceptuję naszego członkostwa w UE”, „traktat akcesyjny narusza naszą konstytucję”, „czekam i modlę się, żeby to się po prostu rozwaliło” – to kilka z wielu barwnych wypowiedzi pani sędzi. Sprawa jest delikatna. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego została zamrożona rok temu przez unijny TSUE. Politycy rządzący mówili wtedy – jak Sebastian Kaleta – że „postanowienie TSUE nie odpowiada kompetencjom UE”. Ten sam argument został użyty przez członków ID w ich wniosku do TK. Ponadto, według nich, zagrożona jest konstytucyjna zasada przekazywania kompetencji organizacji międzynarodowej.
Luksemburski trybunał jest świadomy, po jak cienkim lodzie stąpa. System prawa europejskiego rozwija się od przeszło 60 lat właśnie na zasadzie współpracy i argumentacji między trybunałami konstytucyjnymi i sądami najwyższymi państw członkowskich. Dlatego TSUE rozróżnił rok temu kompetencję narodową do organizacji wymiaru sprawiedliwości od obowiązku państw członkowskich wobec UE „dotrzymywania zobowiązań wynikających z prawa Unii”. Tym samym kwestie takie jak niezależność sędziów, gdy stosują bezpośrednio prawo europejskie w państwach członkowskich, jest przedmiotem ochrony ze strony TSUE. W sytuacji gdy potrzebny jest skalpel, by delikatnie ważyć argumenty związane z praworządnością i zasadami konstytucyjnymi, a także odpowiedzialnością szerszą niż narodowa, nie ma wątpliwości, że decyzja TK będzie przede wszystkim polityczna.