Na polecenie Sądu Apelacyjnego w Katowicach wśród sędziów, asystentów i urzędników zatrudnionych w sądach tamtejszej apelacji przeprowadzana jest ankieta sondująca zainteresowanie pracą w nowo tworzonym Sądzie Okręgowym w Sosnowcu. Teoretyczne zainteresowanie, bo praca tam to...
...pieśń przyszłości
W Sosnowcu brakuje bowiem lokalizacji dla nowej jednostki. Ministerstwo Sprawiedliwości nie dysponuje żadnym budynkiem, który można przeznaczyć na siedzibę sądu, ani nawet gruntem, na którym można byłoby go wybudować. Dlatego w ankiecie pojawiło się też pytanie o chęć pracy w SO w Sosnowcu zlokalizowanym tymczasowo… w Katowicach.
Reklama
– Działania w celu zapewnienia bazy lokalowej pod siedzibę przyszłego Sądu Okręgowego w Sosnowcu prowadzone są przez Ministerstwo Sprawiedliwości oraz kierownictwo Sądu Apelacyjnego w Katowicach. W celu pozyskania miejsca toczone są rozmowy zarówno z władzami Sosnowca, jak i z prywatnymi kontrahentami. Brane jest pod uwagę kilka obiektów, ale każdy z obiektów wymaga przeprowadzenia gruntownego remontu – tłumaczą przedstawiciele resortu sprawiedliwości.
W dodatku, jak dodają, wybudowanie nowego sądu jest przedsięwzięciem wymagającym znacznych nakładów finansowych, a perspektywa ukończenia takiej inwestycji to kilka lat.

Reklama
– Dlatego brane jest także pod uwagę tymczasowe umiejscowienie siedziby SO w Sosnowcu na terenie Katowic w budynku lub budynkach pozostających w dyspozycji Sądu Okręgowego w Katowicach – wyjaśnia resort.
Głos ludu
Ministerstwo, uzasadniając decyzję o konieczności utworzenia nowego okręgu z siedzibą w Sosnowcu, powoływało się m.in. na petycję złożoną przez mieszkańca regionu, który nie zgodził się na upublicznienie danych. Wnioskodawca pisze w niej, że obszar przyszłego sądu obejmowałby teren „zwarty gospodarczo i kulturowo (Zagłębie Dąbrowskie oraz Jaworzno) i zamieszkały przez ok. 650 tys. osób”.
– Utworzenie jednostki zmniejszyłoby dystans między obywatelem a sądem – czytamy w petycji.
Księga absurdów
Skoro jednak mieszkańcy Zagłębia i tak będą musieli jeździć do „swojego” SO na Śląsk, to powstaje pytanie, jaki jest sens tworzenia go już teraz (ma działać już od 1 września).
– Oczywiście żaden, to się nadaje do jakiejś księgi absurdów. Wszyscy wiemy, o co naprawdę w tym chodzi – funkcje do rozdzielenia, stanowiska i ewentualnie zostawienie po sobie pomnika – komentuje sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
Jego zdaniem tworzenie nowej jednostki w Sosnowcu jest nieracjonalne.
– Argument w postaci odległości jest nietrafiony. Z Sosnowca do Katowic jest bliżej niż z jednego Sądu Okręgowego w Warszawie do drugiego, na Pradze. Sam miałem bliżej do sądu w Katowicach, gdy mieszkałem w Chorzowie, niż obecnie, gdy mieszkam w tym samym mieście. Z punktu widzenia obywatela najważniejsze jest, by miał blisko do sądu rejonowego – dodaje sędzia Markiewicz.
Zwraca uwagę, że wydzielenie nowego sądu w budynkach SO w Katowicach nie tylko nie poprawi sprawności działania, ale wręcz zdezorganizuje pracę i utrudni funkcjonowanie tamtejszego sądu. Choć wśród sędziów i pracowników sądów zapatrywania na tworzenie nowej jednostki są różne, pomysł tymczasowego funkcjonowania dwóch sądów w obrębie tych samym budynków budzi przerażenie jednych i drugich.
– Już teraz poczekalnie dla świadków zostały zaadaptowane na podręczne archiwa, pokoje dla urzędników i sędziów – słyszymy od jednego z sędziów. Pomysłem zszokowani są także urzędnicy, którzy obawiają się, że ich warunki pracy znacząco się pogorszą.
Etaty receptą na wszystko
Tymczasem MS w stanowisku przesłanym DGP twierdzi, że z uwagi na znaczne obciążenie SO w Katowicach, który jest drugą pod względem liczby etatów orzeczniczych jednostką sądową w kraju, niezbędne jest jak najszybsze powołanie Sądu Okręgowego w Sosnowcu.
– Receptą na odciążenie katowickiego sądu jest nie tyle tworzenie nowych sądów, ile nowych etatów orzeczniczych – słyszymy wśród sędziów.
Powszechnie mówi się, że wydzielenie nowej jednostki ma być prezentem dla Małgorzaty Hencel-Święczkowskiej, żony prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego, która jest prezesem Sądu Rejonowego w Sosnowcu. Ministerstwo Sprawiedliwości w ubiegłym miesiącu dementowało te informacje.
Bartosz Pilitowski z fundacji Court Watch Polska jest zdziwiony decyzją resortu. – Generalnie uważa się, że to większe sądy są bardziej efektywne. Dlatego chętnie zobaczyłbym analizy, z których wynika, że wydzielenie nowego okręgu służy zwiększeniu efektywności działania – mówi.
Ma też wątpliwości, czy tworzenie nowego sądu w trakcie pandemii jest najpilniejszym zadaniem związanym z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości. Zwłaszcza, że wiele spraw prowadzonych jest teraz online. – Zmieni się jedynie to, że powstanie więcej stanowisk funkcyjnych. Rodzi się obawa, że to jest prawdziwa przyczyna tej zmiany – mówi ekspert.
Dodaje, że kiedy powstaną dwa sądy i dojdzie do zdublowania stanowisk funkcyjnych, ci sędziowie, którzy zostaną prezesami i wiceprezesami, będą mieli zmniejszony przydział spraw. – Zostaną odciążeni kosztem kolegów, którzy otrzymają więcej spraw do obsądzenia – zwraca uwagę Pilitowski.
Jego zdaniem lepsze efekty można osiągnąć przez utworzenie wydziału zamiejscowego. – Unikamy wtedy tworzenia stanowisk funkcyjnych. Poza tym takie rozwiązanie jest o wiele bardziej elastyczne z punktu widzenia zarządzania kadrami i zasobami. W zależności od zapotrzebowania można byłoby łatwiej przenosić sędziów z Katowic do wydziału zamiejscowego w Sosnowcu. Utworzenie nowego sądu wymaga delegowania sędziów, na co potrzeba ich zgody – wskazuje ekspert.
– Szczerze mówiąc nie wiem, co jest głupsze – wydzielenie SO w Sosnowcu czy umieszczenie jego tymczasowej siedziby w Katowicach. Pewnie za trzy lata decyzja ta zostanie cofnięta, dlatego może utworzenie tego sądu w budynkach Sądu Okręgowego w Katowicach byłoby nawet bardziej korzystne z punktu widzenia podatników. Poniosą oni tylko koszty nowych synekur, a nie kupna czy wybudowania siedziby sądu – pointuje sędzia Markiewicz.
SO jak Sosnowiec