Część środowiska domaga się dopuszczenia – pod pewnymi warunkami – umów o pracę dla adwokatów. Czy będzie pan/pani wspierał(a) tę inicjatywę, czy blokował(a) wszelkie działania idące w tym kierunku?
Prof. Maciej Gutowski, dziekan Izby Adwokackiej w Poznaniu, kandydat na prezesa NRA. Fot. Wojtek Górski / Dziennik Gazeta Prawna
Maciej Gutowski, Profesor na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, redaktor naczelny „Palestry”, w latach 2013–2021 dziekan ORA w Poznaniu maciejgutowski.pl

Dziś w tym kierunku idą uchwały Warszawy i Rzeszowa. Jeśli w całym środowisku przeważy koncepcja wprowadzenia stosunku pracy, trzeba będzie przygotować adwokaturę na nowe regulacje. I choć nie wierzę w moc sprawczą umowy o pracę, i szukałbym raczej poprawy warunków ubezpieczenia społecznego niezależnie od rodzaju umowy będącej podstawą przychodu, to jednak woli środowiska nie wolno blokować.
Pamiętajmy jednak, że adwokacka umowa o pracę generuje ryzyko otwarcia na nowo debaty o połączeniu zawodów, co wymaga pewnej powściągliwości.
Joanna Parafianowicz adwokatka, kandydatka na prezesa NRA, fot. mat prasowe / Materiały prasowe
Joanna Parafianowicz, Twórczyni popularnych stron Pokój Adwokacki oraz Adwokatura jest także kobietą, była członkini NRA joannaparafianowicz.pl
Prezes NRA nie może blokować inicjatyw istotnych dla środowiska ani żyć w przekonaniu, że jego zdanie rozstrzyga rozterki adwokatów. Opowiadam się za konsultacjami środowiskowymi i rzetelnym badaniem opinii, aby ustalić pobudki kryjące się za oczekiwaniem wprowadzenia umowy o pracę.
Nasz komfort to z perspektywy obywatela, którego dobro powinno być naszym nadrzędnym drogowskazem, za mało, aby wyrzec się niezależności będącej gwarantem tajemnicy adwokackiej.
Przemysław Rosati, adwokat / Materiały prasowe
Przemysław Rosati, członek Naczelnej Rady Adwokackiej rosati2021.pl
Rzeczywistym wyzwaniem w dyskusji o umowie o pracę jest kwestia stabilizacji wynikająca ze stosunku pracy i praw socjalnych, a w relacjach pomiędzy kancelarią adwokacką lub spółką adwokacką a adwokatem wypracowanie rozwiązania pozwalającego na elastyczną formę współpracy.
Powinniśmy zadać sobie pytanie, czy nie można tych problemów rozwiązać w inny sposób niż dopuszczenie umowy o pracę. Moim zdaniem można i należy spokojnie, rzetelnie nad tym popracować. Wykonujemy wolny zawód i podlegamy regułom wolnego rynku, a umowa o pracę może się siłą rzeczy wiązać z utratą tej niezależności. Pojawia się też problem adwokatów współpracujących tylko z jedną spółką. Może należy wrócić do historycznych uregulowań dotyczących zespołów adwokackich?
Musimy też się zastanowić, czym będziemy się różnić od radców prawnych, jeśli dopuścimy umowę o pracę. Dlatego trzeba starać się rozwiązać to wyzwanie rozważnie, niekoniecznie kopiując modele, które znamy.
Jarosław Szymański, dziekan ORA w Łodzi, kandydat na prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej / Materiały prasowe
Jarosław Zdzisław Szymański W latach 2013–2021 dziekan ORA w Łodzi jaroslawszymanski.pl
Decyzja o możliwości etatyzacji adwokatów powinna należeć do środowiska, co oznacza, że wola środowiska wyrażona w formie demokratycznego referendum powinna być wiążąca dla władz naczelnych adwokatury. Osobiście nie jestem zwolennikiem umów o pracę dla adwokatów.
Po pierwsze, stanowi to zaprzeczenie istoty zawodu adwokata jako niezależnego prawnika.
Po wtóre, nie będzie żadnych racji społecznych dla istnienia dwóch zawodów adwokata i radcy prawnego, którzy będą wykonywać takie same czynności zawodowe na tych samych zasadach. Politycy zamkną system i połączą zawody.
Jacek Trela, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej / Dziennik Gazeta Prawna
Jacek Trela, Od 2016 r. prezes NRA jacektrela.pl
Na ten temat powinna się odbyć debata środowiskowa, ponieważ nie ma jednomyślności w tej kwestii.
Podstawowe pytania, jakie powinniśmy sobie zadać, to czy na pewno chcemy zatrzeć ostatnią różnicę między adwokatami a radcami prawnymi, czy dla zwolenników umowy o pracę satysfakcjonujące byłoby skierowanie działań na polepszenie zabezpieczeń socjalnych, które nie wymagają wprowadzenia stosunku pracy, a jedynie przeprowadzenia odrębnej inicjatywy legislacyjnej.
Czy zrezygnuje pan/pani z pobierania całości lub części wynagrodzenia przysługującemu prezesowi NRA?
Maciej Gutowski: Do tej pory pełniłem funkcje samorządowe nieodpłatnie. Dziekana, bo taki był zwyczaj w Wielkopolsce, redaktora naczelnego „Palestry”, bo taka była decyzja prezydium NRA. Ja zresztą nikogo o nic nie prosiłem. I tym razem, wspólnie z całym zespołem, poddam się decyzji NRA z pełną świadomością jednak, że od lat funkcje w prezydium NRA pełni się odpłatnie. Do takiego założenia mają też prawo inni kandydaci do prezydium. Nie będę w tym zakresie nic zmieniał ani wykonywał żadnych demonstracyjnych gestów. To NRA podejmie decyzję.
Joanna Parafianowicz: Tak. Chciałabym wrócić do reguły, że adwokaci żyją dla samorządu, a nie dzięki niemu. Wynagrodzenie przysługujące prezesowi NRA powinno być symboliczne.
Przemysław Rosati: Decyzje związane z dietami samorządowymi dla członków organów adwokatury podejmowane są przez NRA. Podporządkuję się każdej decyzji. Nie jestem w samorządzie po to, by otrzymywać wynagrodzenie, ale po to, by zmieniać samorząd i pracować dla koleżanek i kolegów adwokatów. W mijającej kadencji NRA pracowałem bez wynagrodzenia, a jednocześnie nie stało to na przeszkodzie, aby angażować się na rzecz samorządu.
Jarosław Zdzisław Szymański: Przez ponad siedem lat jako dziekan ORA w Łodzi nie pobierałem wynagrodzenia, przekazując je na realizację ambitnych zadań wspólnotowych łódzkiej adwokatury. Po objęciu funkcji prezesa NRA zamierzam przeprowadzić audyty. I jeślibym redukował koszty funkcjonowania NRA, a chciałbym to zrobić, to niewątpliwie zacząłbym od siebie.
Jacek Trela: Jestem zdania, że za każdą pracę powinno być wynagrodzenie, nie wyłączając pracy samorządowej. Nie tylko prezes NRA pobiera wynagrodzenie, ale też członkowie prezydium NRA, prezes WSD, rzecznik dyscyplinarny adwokatury, sędziowie, zastępcy rzecznika, przewodniczący Centralnego Zespołu Wizytatorów, sekretarze prawniczy, a także dziekani (według decyzji poszczególnych rad adwokackich) i członkowie tych rad. O tym, jak wysokie jest to wynagrodzenie, decyduje cała Naczelna Rada Adwokacka, a w przypadku izb Okręgowa Rada Adwokacka.
Jak daleko pana/pani zdaniem powinny iść zmiany w kodeksie etyki w zakresie dopuszczalności informacji o wykonywanym zawodzie/reklamy?
Maciej Gutowski: Jestem zwolennikiem zniesienia bezwzględnego zakazu reklamy. Dostrzegam też konieczność ułatwienia adwokatom komunikowania się, świadczenia zawodowej aktywności, w tym usług przez internet. Tym samym potrzebne jest zliberalizowanie zasad pozyskiwania klientów i reklamowania się w sieci. Na rynku działają kancelarie prawne, firmy odszkodowawcze, które działają na rynku i reklamują się jak chcą, bez ryzyka odpowiedzialności dyscyplinarnej. Adwokatura musi się na tym rynku dostosować do nowej rzeczywistości. Jestem bliższy kierunkowi rozsądnej, wyważonej liberalizacji, uwzględniającej specyfikę zawodu adwokata.
Joanna Parafianowicz: Aby obywatele mogli dokonywać świadomych wyborów – adwokaci nie mogą być ograniczani w prawie do informowania o prowadzonej działalności, np. poprzez strony internetowe, publikacje, blogi, media społecznościowe czy udział w konferencjach lub szkoleniach. Reklama, rozumiana jako odpłatne zabieganie o klienta, który tego rodzaju przekazu nie oczekuje, i sprzeczna z zasadami koleżeństwa mnie nie przekonuje i uważam, że prowadziłaby do dalszych podziałów w środowisku.
Przemysław Rosati: Dyskusja w naszym środowisku dotycząca zmian w zakresie reklamy jest jednak przede wszystkim determinowana aktualną sytuacją na rynku pomocy prawnej. Uregulowanie tego rynku pozwoli inaczej podejść do kwestii reklamy. To priorytetowe zadanie dla nadchodzącej kadencji władz adwokatury. Przeprowadzę rzetelne konsultacje ze środowiskiem adwokackim w tym zakresie. Nie możemy się zamykać na różne możliwości informowania o wykonywaniu zawodu, ale muszą zostać wypracowane czytelne reguły. Adwokat powinien mieć prawo do szerokiego informowania o swojej działalności, ale nie do reklamy porównawczej, wartościującej, naruszającej dobre obyczaje czy sprzecznej z prawem.
Jarosław Zdzisław Szymański: Utrzymywanie bezwzględnego zakazu reklamy stawia adwokatów na zdecydowanie gorszej pozycji konkurencyjnej wobec innych podmiotów na rynku usług prawnych, które takich ograniczeń nie mają. Nie wyobrażam sobie jednak reklamy sprzecznej z godnością wykonywania zawodu i powagą roli społecznej adwokata ze względu na treść, formę i miejsce jej publikacji. Utrzymałbym zakaz reklamy porównawczej, wartościującej, niezgodnej z dobrymi obyczajami, narzucającej się odbiorcy i naruszającej tajemnicę adwokacką.
Jacek Trela: Jestem za jak najszerszą możliwością informowania. Powinna dawać szansę zaprezentowania się na rynku, bez uszczerbku dla dotychczasowej tożsamości zawodu. Adwokaci powinni mieć sposobność informowania o swojej działalności, kształtowania swojego wizerunku, choćby poprzez prowadzenie wideoblogów, pisanie artykułów o tematyce prawniczej. Jedyna granica, jaka nie może być przekroczona, to porównywanie się z innymi adwokatami czy używanie zwrotów typu: „najlepszy”, „bezkonkurencyjny”, „wygram każdą sprawę”.
Jak zwiększyć efektywność pracy organów centralnych samorządu i czy transmitowanie posiedzeń NRA jest dobrym pomysłem?
Maciej Gutowski: Budując i wykorzystując platformę cyfrową funkcjonowania samorządu. Opracowując projekty, umieszczając je na serwerze i poddając je wspólnej analizie członków NRA pomiędzy posiedzeniami, w trybie śledzenia zmian. Tworząc bazę decyzji samorządowych, komunikując serwerami NRA z radami. To powinno uporządkować i usystematyzować prace. Protokoły jawne, dostępne dla adwokatów. Decyzja o transmisji należy natomiast do członków NRA.
Joanna Parafianowicz: Planowanie, czytelny podział kompetencji, określanie terminów wykonania zadań i jasne reguły komunikacji są niezbędne do zrealizowania postulatu transparentności działań organu oraz budowania atmosfery szacunku i zaufania – zarówno pomiędzy członkami NRA, jak i adwokatami. Otworzenie się na środowisko poprzez transmisje obrad (z wyłączeniem spraw osobowych) mogłoby wpłynąć zarówno na zaangażowanie środowiska w samorząd, jak i zmotywować członków władz do lepszej pracy.
Przemysław Rosati: Kluczowe jest dobre przygotowanie posiedzeń, nieodsyłanie spraw do komisji, niezdejmowanie spraw z agendy posiedzenia. Każdy członek prezydium powinien odpowiadać za konkretnie przypisany zakres działalności samorządowej oraz za konkretne projekty prowadzone przez samorząd. Sposób funkcjonowania komisji działających przy NRA należy zreorganizować i konsekwentnie egzekwować zadania powierzone komisjom i członkom NRA. Potrzebna jest też stała współpraca komisji z komisjami działającymi w izbach adwokackich, celem koordynacji projektów wspólnych, a nie dublowania aktywności samorządowej. Transmitowanie posiedzeń nie jest złym pomysłem, ale gdyby taka decyzja zapadła, powinno być ograniczone tylko dla adwokatów i aplikantów adwokackich.
Jarosław Zdzisław Szymański: Potrzebna jest zmiana filozofii działania organów samorządu w zakresie innego rozłożenia faktycznego ciężaru decyzyjności. Piramida procesu decyzyjnego musi stanąć na podstawie, czyli NRA, a nie na wierzchołku, tj. prezydium. Dlatego od wielu lat proponowałem częstsze robocze posiedzenia plenarne NRA – przynajmniej raz w miesiącu, tak aby były one efektywne w zakresie podejmowania decyzji. Obecnie są raz w miesiącu online, ale chciałbym po ustaniu pandemii utrzymać tę częstotliwość w formie bezpośrednich posiedzeń. Niezbędna jest większa aktywizacja merytorycznych komisji NRA. Nie widzę przeszkód do transmisji w kanałach dedykowanych adwokatom posiedzeń plenarnych NRA oraz publikowania sprawozdań NRA.
Jacek Trela: Praca organów centralnych jest efektywna i intensywna. W tej kadencji odbyło się dwa razy więcej posiedzeń prezydium NRA niż w poprzedniej. Było ich 129. NRA spotkała się 32 razy. Podjęliśmy ponad 180 uchwał prezydium NRA i ponad 120 uchwał NRA, nie wliczając w to kilkudziesięciu stanowisk. Zaopiniowaliśmy ponad 150 projektów legislacyjnych, rozstrzygnęliśmy tysiące spraw osobowych, kwestii związanych z funkcjonowaniem zawodu. Uważam, że to była bardzo pracowita kadencja. Nie mam też nic przeciwko pomysłowi transmitowania posiedzeń NRA. Jeśli członkowie NRA podejmą taką decyzję, to nie widzę przeciwskazań.
Czy zgadza się pan/pani z opinią o istnieniu grupy wiecznych działaczy samorządowych, a jeśli tak, jak można dopuścić do samorządu „świeżej krwi”?
Maciej Gutowski: Adwokatura jest demokratyczna. O składzie władz decydują wybory i tylko wybory. Nikt nic tu nie może zmieniać. Natomiast włączenie młodych, energicznych ludzi w prace samorządu może następować poprzez rozmaite inicjatywy: komisje, zespoły, prace nad projektami ad hoc. To zarazem buduje pozycję młodych i zwiększa ich szanse wyborcze. Efekt po prostu wymaga nieco czasu.
Joanna Parafianowicz: Ta grupa istnieje. Świadczy o tym np. to, że jeden z konkurentów wizytuje izby w asyście byłego prezesa NRA, a inny buduje pozycję na wsparciu dziekanów, żonglujących głosami delegatów niczym piłeczkami. Zmiana wymaga zerwania z polityką partykularnych interesów. Zmiany nie będą możliwe, jeśli prezes NRA będzie miał ręce związane przedwyborczymi obietnicami i otoczy się wianuszkiem pochlebców. Ja stawiam na pluralizm poglądów, różnorodność i wspólnotę wartości.
Przemysław Rosati: W samorządzie, jak i w adwokaturze, jest miejsce dla wszystkich. Kluczem do sukcesu działania samorządu jest międzypokoleniowa współpraca. Z jednej strony świeże spojrzenie, aktywne i konstruktywne działanie, z drugiej zaś doświadczenie. Łącząc te elementy, zbudujemy samorząd taki, jakiego oczekujemy. Zaangażowanie młodego pokolenia jest bardzo ważne. Jako prezes NRA stworzę przestrzeń do pracy na rzecz samorządu dla każdego, kto będzie chciał się zaangażować.
Jarosław Zdzisław Szymański: Istnieje zjawisko stale się obracającej karuzeli funkcji samorządowych i zasiadywania urzędów. Należy zdynamizować nasz adwokacki krwiobieg poprzez rozwiązania systemowe odblokowujące wieczne rezydentury w samorządzie, tj. skrócenie kadencji organów samorządu do trzy lat, ograniczenie liczby członków w dużych ORA oraz skoncentrowanie pracy merytorycznej na komisjach otaczających NRA i ORA, które dadzą przede wszystkim młodym, kreatywnym adwokatom szansę realizacji ich oddolnych projektów i inicjatyw.
Jacek Trela: Ostatnie wybory w izbach pokazują, że jest w samorządzie „świeża krew”. Na 24 izby połowa ma obecnie dziekanów debiutantów, a wielu z nich to osoby młode. Jako prezes NRA zawsze byłem i jestem otwarty na wszelkie inicjatywy oddolne. Zwłaszcza na pomysły młodych adwokatów. Jestem wielkim orędownikiem sekcji prawa przy radach adwokackich – to najlepszy start do zaangażowania w życie samorządu.
Czy pana/pani zdaniem system dyscyplinarny w adwokaturze działa sprawnie i jest transparentny?
Maciej Gutowski: Pion dyscyplinarny to, obok szkolenia aplikantów i szkolenia zawodowego, trzeci z filarów adwokatury. Oczywiście, że trzeba nad nim stale pracować i poprawiać go. Transparentność można poprawić, zwiększając zakres informacji dostępnej publicznie. Kluczowa jest tu też informatyzacja adwokatury, w tym pionu dyscyplinarnego i stopniowe poszerzania procedowania w ramach dyscyplinarek w sposób zdalny.
Joanna Parafianowicz: Nie, ten system nie działa sprawnie i nie jest transparentny. Zarówno społeczeństwo, ale także społeczność adwokatów, oczekuje od pionu dyscyplinarnego nie tylko zgodności z prawem podejmowanych przezeń rozstrzygnięć, ale nadto jawności w zakresie treści orzeczeń. Obawiam się, że bez wyraźnego kroku w tym kierunku adwokatura nie odzyska zaufania społecznego, o które od lat bezskutecznie zabiegamy.
Przemysław Rosati: Moim zdaniem działa sprawnie i jest transparentny. Sprawność postępowania powinna i jest ze strony samorządu adwokackiego wspierana. Jednym z elementów, który może to realizować, jest zwiększenie liczby kompletów orzekających w sądach izbowych oraz w WSD. Zapewni to szybsze rozpoznawania spraw dyscyplinarnych.
Jarosław Zdzisław Szymański: Są izby, w których działa on sprawnie bez przewlekłości, ale również są izby, w których jest zdecydowanie gorzej. Samorządowy system dyscyplinarny jest jednym z fundamentów samorządności zawodowej. Bez autonomicznego sądownictwa dyscyplinarnego samorządność zawodowa staje się jedynie atrapą. Generalnie system jest transparentny, ale wobec braku należytej komunikacji społecznej adwokatury stereotypy społeczne wykorzystywane przez polityków są dla nas niekorzystne. Niewątpliwie mediacja już na etapie postępowania wyjaśniającego usprawniłaby postępowania.
Jacek Trela: Pion dyscyplinarny w adwokaturze działa sprawnie i na właściwym poziomie. Sądy dyscyplinarne I i II instancji wykonują w sposób właściwy swoje zadania. Pewne korekty mogą i muszą występować, po to jest zresztą postępowanie dwuinstancyjne. Ponieważ adwokatura się rozrasta, to i spraw w sądach przybywa. W tej kadencji w WSD było dwa razy więcej spraw niż w poprzedniej. Uważam, że zadaniem dla WSD w nowej kadencji powinna być digitalizacja akt postępowania, co usprawni prace poszczególnych sędziów i zapoznawanie się przez nich z dokumentami przy wykorzystaniu środków komunikowania się na odległość.
Co zrobić, by postępowania dyscyplinarne w adwokaturze cieszyły się większym zaufaniem społecznym?
Maciej Gutowski: Odformalizować regulaminy, zdigitalizować akta, zbudować platformę informatyczną i budować cyfrową bazę orzeczeń, z której wynikać będzie, co się stało i dlaczego. Im więcej czynności dopuszczalnych będzie w drodze zdalnej, im łatwiejszy będzie dostęp online do akt na podstawie uprawnień zdefiniowanych na serwerze, tym postępowania będą szybsze, a w miarę potrzeby odmiejscowione i transparentne. Jeśli dodatkowo poświęcimy trochę czasu, by wytłumaczyć ludziom, co robimy i dlaczego, efekt powinien być pozytywny.
Joanna Parafianowicz: Dostrzegam potrzebę publikowania zanonimizowanych orzeczeń z uzasadnieniem (także w celach edukacyjnych) oraz rozstrzygania spraw poza izbą adwokata, którego postępowanie dotyczy. Wskazanie adwokata – sędziego, który mógłby wyjaśnić stanowisko w danej sprawie w przystępny sposób, wydaje się także dobrym pomysłem.
Przemysław Rosati: Systematycznie pracować nad sprawnością, transparentnością i merytoryczną stroną działalności pionu dyscyplinarnego. Zaangażowanie koleżanek i kolegów, którzy na co dzień poświęcają swój czas na pracę w pionie dyscyplinarnym, konsekwentnie buduje zaufanie społeczne. Nie mam co do tego żadnej wątpliwości. Obserwuję ciężką pracę i widzę jej efekty, w tym w wymiarze budowania zaufania społecznego do postępowań dyscyplinarnych oraz do adwokatury.
Jarosław Zdzisław Szymański: Postępowania dyscyplinarne wobec braku właściwego przekazu społecznego ze strony adwokatury utrwaliły w wielu przypadkach pogląd opinii publicznej o sądach kumoterskich. Nie jest istotne, że te stereotypy społeczne nie są adekwatne do stanu sądownictwa. Ważne jest to, że są faktem społecznym, z którym musimy się liczyć, oraz że politycy to wykorzystują. Dlatego należy wprowadzić zasadę, że adwokat nie odpowiada przez sądem izby, do której należy i przed adwokatami, z którymi spotyka się na co dzień w sprawach zawodowych.
Jacek Trela: To jest ten sam problem, co w sądach powszechnych. Jedna ze stron zwykle nie będzie zadowolona – ta, która sprawę przegra. Sprawy są jawne, więc osoby zainteresowane mogą w nich uczestniczyć. Niewiele osób korzysta z tego mechanizmu, być może należałoby podjąć działania, aby uprawnienia te były powszechnie znane. Uważam też, że powinniśmy wrócić do publikowania orzeczeń w periodykach prawniczych, np. w „Palestrze”. Obecnie na stronie WSD są publikowane wybrane orzeczenia. Można pomyśleć, czy nie publikować ich w większym wymiarze, aby budować poziom świadomości społecznej w tym zakresie.
Czy adwokatura powinna uznawać wyroki Izby Dyscyplinarnej SN, mimo zastrzeżeń do legalności wyboru jej sędziów?
Maciej Gutowski: Uznawać nie musi. Ale jeśli chce je zakwestionować, musi znaleźć drogę sądową. Z uchwały trzech izb SN wynika, że w przypadku orzeczeń wydanych przez składy wyłonione przez neo-KRS, w tym zwłaszcza ID SN, mamy do czynienia z bezwzględną przesłanką odwoławczą i nieważnością postępowania, ale jednak z orzeczeniami istniejącymi w systemie prawnym. W związku z tym moc wiążąca wadliwych orzeczeń przez ORA, dziekana lub rzecznika może być podważona jedynie orzeczeniem sądu. I to jest właśnie ten kłopot, w który wpadliśmy dzisiaj.
Joanna Parafianowicz: Aby adwokatura była wiarygodna, musi być także konsekwentna. Dlatego sytuacja, w której kwestionujemy wyroki Izby Dyscyplinarnej SN, ale akceptujemy korzystne orzeczenia innych izb SN, choć zastrzeżenia co do legalności obsadzenia sędziów są tożsame w obu wypadkach – jest dla mnie trudna do zaakceptowania. Jako środowisko mamy obowiązek wypracowania spójnego stanowiska, które uwzględni zastrzeżenia, o których mowa bez narażania interesu reprezentowanego przez nas obywatela na szwank. Wierzę, że jest to możliwe, w szczególności przy wsparciu środowiska sędziowskiego.
Przemysław Rosati: Izba Dyscyplinarna w świetle orzecznictwa TSUE nie spełnia kryteriów pozwalających na uznawanie jej za sąd w rozumieniu art. 45 Konstytucji RP ze wszelkimi konsekwencjami wynikającymi z tego faktu. Podzielam formułowane w orzecznictwie TSUE argumenty wskazujące na brak przymiotu sądu w odniesieniu do ID. Takie stanowisko prezentuję też w sprawach karnych, w których bronię sędziów. W tej dyskusji często zapominamy o bardzo ważnym aspekcie, czyli o braku prawa do sądu w postępowaniach dyscyplinarnych adwokatów. W przypadku tych postępowań sytuacja jest szczególna, ponieważ dopiero na etapie Sądu Najwyższego materializowało się prawo obwinionego i pokrzywdzonego do sądu w rozumieniu art. 45 Konstytucji RP. Proszę zwrócić uwagę, że dotyczy to nie tylko obwinionego adwokata/aplikanta adwokackiego, ale także pokrzywdzonego.
Jarosław Zdzisław Szymański: Mój osobisty pogląd jest, że nie powinna uznawać. Z uzasadnienia uchwały trzech izb połączonych SN pośrednio wynika, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Uchwała jednak nie wprowadza co do orzeczeń Izby Dyscyplinarnej zasady sententia non existens. TSUE w postanowieniu zabezpieczającym zawiesił funkcjonowanie orzecznicze Izby Dyscyplinarnej w sprawach dyscyplinarnych sędziów, ale niestety nie wydał jeszcze ostatecznego rozstrzygnięcia i należy na nie poczekać.
Jacek Trela: Zgodnie z uchwałą trzech połączonych izb SN z 23 stycznia 2020 r. Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem i jest to jasny, prawniczy pogląd. Ja respektuję tę uchwałę. Niezależnie od sytuacji, nie możemy postępować relatywnie. Nie możemy nie uznawać orzeczeń tej izby w przypadku szykanowania sędziów, a uznawać, kiedy ID podtrzyma orzeczenie sądu dyscyplinarnego adwokatury, np. o wydaleniu kogoś z zawodu. Winni temu stanowi rzeczy są rządzący, którzy wprowadzili takie zmiany w systemie sądownictwa. Zmiany, które są kwestionowane przez Sąd Najwyższy i TSUE. Do czasu naprawy systemu adwokatura musi stosować inne środki egzekwowania wyroków sądów dyscyplinarnych.
Jak zwiększyć skuteczność adwokatury w przekonywaniu rządzących do swoich postulatów legislacyjnych?
Maciej Gutowski: Wzmacniać funkcję publiczną adwokatury i angażować się w ważne i wrażliwe społecznie projekty ustawowe. Rozmawiać z każdym, szukać dróg przekonywania, lobbowania. Nawiązać współpracę z legislatorami. Opracowywać i uruchamiać projekty, czekać na właściwy moment ich uruchomienia i przeprowadzenia. Wykorzystać adwokatów zasiadających w ławach sejmowych w zakresie projektów związanych z wykonywaniem zawodu adwokata. Ale pamiętać też, że nie jesteśmy i nigdy nie będziemy siłą polityczną.
Joanna Parafianowicz: Adwokatura musi być jak żona Cezara – bez zarzutu. Nasz samorząd musi w pierwszej kolejności pochylić się nad uregulowaniem nieprawidłowości we własnych przepisach i uchwałach. W odróżnieniu od adwokatów funkcjonujących na rynku, zdaje się on bowiem nie rozumieć, że istotą prawidłowej komunikacji jest nie komunikat, lecz dialog – zarówno z adwokacką społecznością, jak i społeczeństwem i ustawodawcą. Dzisiaj nie prowadzimy dialogu w żadnym z tych obszarów i to należy niezwłocznie zmienić.
Przemysław Rosati: Konsekwentna, konstruktywna oraz aktywna działalność adwokatury w przygotowywaniu i przedstawieniu merytorycznych projektów legislacyjnych jest prostą drogą do budowania jej pozycji w odbiorze zewnętrznym, w tym w relacji do każdej władzy. Ważne jest także wykorzystanie potencjału adwokatów, obecnych i byłych parlamentarzystów. Jest to jedyna racjonalna droga.
Jarosław Zdzisław Szymański: Jest to jeden z filarów mojego programu. Osiągnięcie skuteczności legislacyjnej jest możliwe jedynie w oparciu o szerszy projekt o charakterze społecznym. Samorząd adwokacki musi stać się częścią większej siły samorządowej, współdziałających i wspierających się w przestrzeni publicznej kilkunastu samorządów zawodów zaufania publicznego, które zrzeszają ok. 700 tys. członków. Z takim potencjałem społecznym każdy polityk będzie musiał się liczyć.
Jacek Trela: W przyszłej kadencji chciałbym zmienić kierunek pracy Ośrodka Badawczego Adwokatury. Powinna to być jednostka zajmująca się badaniem potrzeb rynku pomocy prawnej w aspekcie poprawy warunków pracy adwokatów. Ośrodek powinien skupiać ekspertów, którzy przygotowują projekty legislacyjne dobrych rozwiązań prawnych, zmierzających do poprawy wykonywania zawodu adwokata. OBA byłby też odpowiedzialny za skuteczne podjęcie starań o skierowanie tych projektów do procesu legislacyjnego wszelkimi możliwymi ścieżkami.
Czy pana/pani zdaniem wysokość składki izbowej na NRA powinna zostać obniżona, a jeśli tak, to o ile?
Maciej Gutowski: Składka izbowa na NRA została obniżona do 30 zł. Jest więc bardzo niska, moim zdaniem za niska. Albo chcemy od NRA wymagać realizowania wielu zadań i pełnej aktywności, albo chcemy ją pozbawić finansowania.
Joanna Parafianowicz: To nie tyle składka jest problemem, ile sposób wydawania pieniędzy przez NRA. Samorząd nie zna rzeczywistych potrzeb poszczególnych izb i nie wydaje się być zainteresowany wspieraniem ich w rozwiązywaniu problemów. Jednym radom ledwie starcza na pokrycie kosztów postępowań dyscyplinarnych, a w innych adwokaci otrzymują honorarium za orzekanie; w jednych zachodzi potrzeba łączenia grup szkoleniowych aplikantów, aby rok się bilansował, a w drugich pozostają nadwyżki z opłaty. To musi się zmienić.
Przemysław Rosati: To decyzja NRA. Obecna składka w wysokości 30 zł jest optymalna, zarówno z perspektywy samorządu, ale także z perspektywy członków adwokatury. Jestem zwolennikiem poszukiwania rozwiązań pozwalających na uzupełnienie budżetu samorządu ze środków publicznych, czyli np. środków unijnych. Jeżeli powiedzie się ten kierunek działania i stworzymy mechanizm uzupełniający budżet projektów realizowanych przez adwokaturę z takich funduszy, to wówczas zaproponuję NRA rozważenie obniżenia składki w oparciu o twarde dane.
Jarosław Zdzisław Szymański: Od 2013 r. domagałem się obniżenia składki z izb na rzecz Funduszu Administracyjnego NRA, ponieważ siła adwokatury tkwi w izbach, i to one muszą mieć środki na realizację wielu zadań i projektów służących członkom izby. Ten proces trwa już od kilku lat. Widzę jeszcze przestrzeń do obniżenia tej składki, ale kwota będzie zależała od wyników audytu, który zamierzam przeprowadzić, i obniżenia kosztów funkcjonowania NRA.
Jacek Trela: W tej kadencji z roku na rok obniżaliśmy składki na rzecz NRA. W sumie w stosunku do roku 2016 r. są one niższe aż o 40 proc. Było to możliwe dzięki obniżeniu kosztów funkcjonowania samorządu. Obniżyliśmy np. koszty wydawania „Palestry” czy administracji Systemu Obsługi Adwokatury. W żadnej wcześniejszej kadencji obniżki nie były tak duże, wręcz były podwyżki. Obecnie jest to optymalna obniżka, pamiętajmy, że na samorząd nałożone są zadania ustawowe, wymagające ponoszenia kosztów. Nie wykluczam jednak, że wraz ze wzrostem liczebności adwokatów te składki mogą być stopniowo i proporcjonalnie obniżane.
Zebrał Szymon Cydzik
Kandydaci zostali uszeregowani w kolejności alfabetycznej