Sprawa dotyczy mężczyzny, który prowadził działalność gospodarczą. Jego firma, jak wiele innych, ucierpiała z powodu epidemii. Dlatego w czerwcu złożył wniosek o świadczenie postojowe na podstawie art. 15zs ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.). Wskazał w nim, że przychód osiągnięty w marcu wyniósł około 1,8 tys. zł, zaś w kwietniu 0 zł. Ponadto oświadczył, że rozpoczął prowadzenie działalności przed 1 lutego 2020 r., oraz wskazał, że nastąpił u niego przestój w związku z COVID-19 i nie podlega ubezpieczeniom społecznym z innego tytułu. Wszystko to, jego zdaniem, uprawnia go do otrzymania wsparcia.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych (Oddział w B.) jednak odmówił wypłaty postojowego. Wskazał, że świadczenie to jest uzależnione od spadku przychodów, wywołanego wystąpieniem epidemii, w miesiącu bezpośrednio poprzedzającym złożenie wniosku. Ponieważ wnioskodawca złożył go w czerwcu, powinien wykazać spadek przychodów w maju w stosunku do kwietnia. A w tym przypadku tego nie zrobił.
Sprawa trafiła do sądu. Sąd Okręgowy w Suwałkach przypomniał, że jednym z podstawowych warunków, które należy spełnić, aby otrzymać postojowe, jest spadek przychodu – co najmniej 15 proc. w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym składany jest wniosek, w stosunku do miesiąca poprzedniego. Według interpretacji organu rentowego odwołujący się nie spełnia tego warunku, gdyż dokumenty złożył w czerwcu, a wykazał spadek przychodów w kwietniu w porównaniu do marca, a w nie w maju w porównaniu do kwietnia. Jednak w ocenie sądu interpretacja tego przepisu została dokonana bez uwzględnienia zawartego w art. 15zs ust. 7 zapisu, że wnioski o postojowe mogą być złożone do ZUS najpóźniej w terminie trzech miesięcy od zniesienia stanu epidemii.
Sąd dostrzegł w tych regulacjach sprzeczność. Uznał, że racjonalny prawodawca nie wprowadzałby przepisu, który pozwala na ubieganie się o postojowe nawet po odwołaniu stanu epidemii i jednocześnie ustanawia takie ograniczenia, które uniemożliwiają uzyskanie świadczenia po złożeniu wniosku w tym czasie. W ocenie sądu przy interpretacji dokonanej przez organ rentowy przepis art. 15zs ust. 7 pozostaje martwy. Dlatego postanowił w zaistniałej sytuacji odwołać się do interpretacji przepisów zgodnej nie z ich literalnym brzmieniem, lecz celem, w jakim zostały wprowadzone. Przypomniał, że w założeniu postojowe miało zminimalizować negatywne skutki ekonomiczne rozprzestrzeniania się COVID-19.
W tej sprawie przychód z prowadzenia działalności uzyskany w kwietniu 2020 r. (czyli w miesiącu, za który przedsiębiorca ubiegał się o prawo do postojowego), był o co najmniej 15 proc. niższy od uzyskanego w marcu. Tym samym, zdaniem sądu, wnioskodawca wykazał, że wystąpił spadek przychodów wymagany przez ustawodawcę.
Sąd okręgowy przyznał, że wprawdzie wykonując przepisy ustawy, nie należy stosować wykładni rozszerzającej, ale interpretacja dokonana przez sąd taka nie jest. W uzasadnieniu orzeczenia wskazano, że sąd stosuje jedynie racjonalne rozumowanie. Z tych powodów uwzględnił odwołanie i zmienił zaskarżoną decyzję.
– Ostatnie orzeczenia, które zapadły w związku z przepisami antycovidowymi, pokazują, że sądy starają się interpretować niejasne regulacje na korzyść beneficjentów, co należy ocenić pozytywnie. Problem zaczyna się, gdy przepisy są precyzyjne, a sądy i tak orzekają odmiennie, niż wynikałoby to z ich brzmienia. Z taką sytuacją mamy do czynienia w tym wyroku – ocenia adwokat Paweł Matyja. Jak wskazuje, pomimo dobrych chęci może to doprowadzić do przyznania pomocy osobom, które tak naprawdę jej nie potrzebują. – Nie powinno to iść w tym kierunku – konkluduje.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Okręgowego w Suwałkach z 8 września 2020 r., sygn. akt III U 501/20. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia