Bruksela jest gotowa zwrócić się już po raz drugi do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie zawieszenia działania Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. Z naszych informacji wynika, że Komisja Europejska analizuje teraz odpowiedź polskiego rządu i w kolejnym kroku skieruje wniosek do Luksemburga. Niewykluczone, że znowu będzie apelować o środek zabezpieczający. Pierwszy wniosek w tej sprawie okazał się niecelny. Izba Dyscyplinarna, chociaż zgodnie z wolą TSUE nie zajmuje się postępowaniami dyscyplinarnymi, prowadzi sprawy większego kalibru, np. uchyla immunitet sędziom. KE podkreśla, że nie mogła wnioskować o wstrzymanie takich spraw za pierwszym razem. Polskie Ministerstwo Sprawiedliwości wytyka Brukseli niekompetencję.
Spór o praworządność znów nabiera rozpędu. Jak pisaliśmy w piątek w portalu Dziennik.pl, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Věra Jourová skierowała do polskiego rządu list z pytaniem o rzecznika praw obywatelskich. Czeska komisarz odpowiedzialna za praworządność jest zaniepokojona procesem wyłaniania następcy Adama Bodnara. Jej obawy budzi przewlekłość procesu, która może wiązać się z zamiarami zmiany ustawy regulującej urząd RPO. Taki scenariusz w ocenie Brukseli oznaczałby upolitycznienie kolejnego organu stojącego na straży prawa w Polsce.
Według naszych informacji KE szykuje też kolejną skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE w związku z Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Na razie nie jest przesądzone, czy Bruksela będzie po raz drugi wnioskować o zastosowanie środka zabezpieczającego, ale jak twierdzi nasze źródło w UE, taka opcja jest brana pod uwagę. Pierwsza skarga nie dała rezultatu, o jaki chodziło Brukseli. Chociaż ID nie rozpatruje postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, to nadal prowadzi inne sprawy, w tym o uchylanie immunitetu sędziom. W związku z jego odebraniem Beacie Morawiec i Igorowi Tulei KE wysłała w grudniu dodatkowe zawiadomienie do Polski, dając miesiąc na odpowiedź. Teraz w Brukseli trwa analiza dokumentu nadesłanego z Warszawy i przygotowywanie kolejnego wniosku do TSUE. Równolegle KE szykuje skargę w sprawie ustawy dotyczącej dyscyplinowania sędziów, zwanej przez naszych rozmówców w zależności od strony sporu kagańcową lub walentynkową (weszła w życie 14 lutego 2020 r.). To czwarte postępowanie o naruszenie prawa uruchomione przez KE w efekcie sporu o praworządność.
Reklama
– Skierowanie przez KE kolejnego wniosku do TSUE w tej samej sprawie, w którym będzie poprawiać sama siebie, będzie stanowiło dowód na niekompetencję KE i niezrozumienie polskich realiów prawnych w zakresie sądownictwa – słyszymy w resorcie sprawiedliwości, który przygotował odpowiedź na grudniowe zawiadomienie KE. – To będzie tym bardziej potwierdzać nasze stanowisko, że to nie są kompetencje UE, bo gdyby tak było, to byliby zorientowani, jak zorganizowane jest polskie sądownictwo, i wiedzieliby, jak pisać wnioski – dodaje. W ministerstwie panuje przekonanie, że brukselscy urzędnicy się mylą. – KE oczekuje, by ID w ogóle nie działała, ale w postanowieniu TSUE dotyczącym użycia środka zabezpieczającego, o który wnioskowała, była mowa jedynie o postępowaniach dyscyplinarnych sędziów. W tym pojęciu nie mieszczą się postępowania immunitetowe i dotyczące innych zawodów prawniczych, co niejako sama KE przyznaje, rozszerzając swoje wcześniejsze postępowanie – podkreśla inny rozmówca w ministerstwie.
Skarga KE w sprawie ID wraz z wnioskiem o użycie środka zabezpieczającego trafiła do Luksemburga w styczniu 2020 r. Sędziowie Trybunału przychylili się do wniosku KE i 8 kwietnia wydali postanowienie o „zawieszeniu zastosowania przepisów dotyczących właściwości ID SN w sprawach dyscyplinarnych sędziów”. Prawniczka Barbara Grabowska-Moroz z Uniwersytetu w Groningen uważa, że jest to „lekcja życia dla KE”. – To pokazuje, co może się stać, jeśli państwo członkowskie chce postępować zgodnie z orzecznictwem TSUE, ale jednocześnie chce pozostawić sobie furtkę do realizowania swojej polityki – podkreśla. Jak dodaje, rozszerzenie postępowania przeciw Polsce to efekt zbyt wąskiego postanowienia, które TSUE wydał na podstawie wniosku z Brukseli. – Od początku było wiadomo, że KE będzie musiała przyjrzeć się, w jaki sposób Polska zrealizowała to postanowienie. Fakt, że Komisja nie zdecydowała się wnioskować o nałożenie kar za jego niewykonanie, pokazuje, że nie chce ryzykować w tej sprawie. Chce naprawić swój błąd, obejmując zakres spraw nowym postępowaniem – podkreśla prawniczka.
W jej ocenie KE powinna jednak wnioskować o kary finansowe. Jak mówi, tak wąskie odczytywanie postanowienia TSUE nie ma sensu, biorąc pod uwagę, że Izbie Dyscyplinarnej zarzuca się brak niezależności, a uchylanie immunitetu sędziom to sprawy jeszcze większego kalibru niż postępowania dyscyplinarne. W KE słychać jednak głosy, że nie dało się tej sprawy inaczej rozwiązać, bo kiedy w styczniu 2020 r. do TSUE kierowana była skarga na ID, nie miała ona jeszcze uprawnień do uchylania immunitetu sędziom. Takie kompetencje nadała jej ustawa kagańcowa/walentynkowa, która weszła w życie w kolejnym miesiącu. – To tylko potwierdzenie, że KE nie gra w gry polityczne, działa maksymalnie precyzyjnie i porusza się w ściśle określonych granicach prawa – dowodzi źródło w KE. Inny rozmówca w Brukseli odnotowuje jednak rosnące zniecierpliwienie brakiem rezultatów postępowań prowadzonych przez KE. – Unia zdaje sobie sprawę, że popełniła błąd, wąsko podchodząc do zagadnienia. Dała sobie grać na nosie polskim władzom, które korzystają z pozostawionych przez nią luk. To też nie jest dobrze odbierane przez proeuropejską część opinii publicznej w Polsce – podkreśla.
Grabowska-Moroz dostrzega spowolnienie w reakcjach Brukseli na zmiany w sądownictwie. Jak mówi, minął rok od uchwalenia ustawy dyscyplinującej sędziów, a KE nadal nie zdecydowała się na skargę do TSUE. Przypomina, że Bruksela szybciej reagowała po obniżeniu w kwietniu 2018 r. wieku emerytalnego sędziów SN. Skarga do TSUE została złożona już we wrześniu, a miesiąc później sędziowie w Luksemburgu użyli środka zabezpieczającego, co pozwoliło wrócić sędziom do pracy. Druga skarga w sprawie ID najpóźniej w marcu ma trafić do TSUE. Możliwe, że zbiegnie się to w czasie z wydaniem przez jego rzecznika generalnego opinii w tej sprawie, która stanowi wstęp do wydania ostatecznego orzeczenia; następuje to zazwyczaj kilkanaście tygodni później. TSUE ma też w najbliższym czasie wydać wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa. Opinię wydał już rzecznik generalny Ewgeni Tanczew, uznając polską ustawę za niezgodną z prawem europejskim.