Czy Andrzej Duda jest prezydentem RP? Czy Małgorzata Manowska jest I prezesem Sądu Najwyższego? Czy Adam Tomczyński jest sędzią Sądu Najwyższego? I czy Polska ma problemy z praworządnością?

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz

Agencja Gazeta / Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Andrzej Duda jest Prezydentem RP. W trybie przewidzianym przez kodeks wyborczy, 3 sierpnia 2020 r. Sąd Najwyższy na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez Państwową Komisję Wyborczą oraz po rozpoznaniu protestów rozstrzygnął, że wybór prezydenta Rzeczypospolitej był ważny.
Doktor hab. Małgorzata Manowska jest I prezesem Sądu Najwyższego, niemniej tryb powołania I Prezesa budzi zastrzeżenia proceduralne, podniesione m.in. w sprawozdaniu Komisji Europejskiej na temat praworządności.
Adam Tomczyński jest sędzią Sądu Najwyższego. Zgodnie z uchwałą połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r. jako sędzia Izby Dyscyplinarnej powinien powstrzymać się od orzekania.
Polska ma problemy z praworządnością. W pierwszej kolejności, również ze względu na chronologię wprowadzanych zmian, należy wskazać brak niezależnej kontroli konstytucyjnej dokonywanej przez Trybunał Konstytucyjny. Jak trafnie określił to prof. Mirosław Wyrzykowski, było to wyłączenie najistotniejszego bezpiecznika demokracji konstytucyjnej. Na wątpliwości dotyczące braku niezależności, a także nieprawidłowego powołania części orzekających sędziów Trybunału Konstytucyjnego wskazywała zarówno Komisja Europejska w postępowaniu zainicjowanym na postawie art. 7 ust. 1 TUE, jak i Komisja Wenecka i organizacje międzynarodowe. Rządy prawa zostały podważone także kolejnymi reformami w zakresie funkcjonowania Krajowej Rady Sądownictwa (przerwanie trwającej kadencji członków Rady i zmiana zasad powoływania nowych członków), systemu organizacji pracy sądów powszechnych (przypomnę chociażby o sześciomiesięcznym okresie, w którym Minister Sprawiedliwości mógł wymieniać prezesów sądów bez żadnego uzasadnienia, faxem) czy powołania dwóch nowych, szczególnie uprzywilejowanych izb Sądu Najwyższego: Izby Dyscyplinarnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Dla mnie, osoby przez wiele lat wykonującej zawód adwokata, szczególnie dotkliwe są próby politycznego podporządkowania prokuratury (ze względu na połączenie w jednej osobie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego – próby bardziej udane) oraz sędziów (próby mniej udane, acz szeroko zakrojone: od akcji propagandowych poprzez postępowania dyscyplinarne po najdotkliwsze zastosowanie najsurowszego środka – zawieszenia w wykonywaniu obowiązków służbowych w stosunku do trzech sędziów)

Robert Gwiazdowski, zgłoszony przez posłów klubu Koalicji Polskiej i koła Konfederacji

Rober Gwiazdowski / Agencja Gazeta / Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Na szczęście dla RPO (choć dla niektórych może na nieszczęście) nie ma on żadnych podstaw do zajmowania się legalnością wyboru prezydenta (choć są i tacy, którzy uważają, że kandydat na RPO nawet wyborami w USA powinien się zajmować). Ale obywatel Robert Gwiazdowski prywatnie ma swoją opinię i ją wyraził w maju w jednym z felietonów. Wybory prezydenckie nie odbyły się w terminie określonym w art. 128 ust. 2 zd. 1 konstytucji – w dniu „przypadającym nie wcześniej niż na 100 dni i nie później niż na 75 dni przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej”. PiS parł do wyborów 10 maja, PO starało się, żeby ich nie było w tym terminie. Graniczny był 17 maja. Gdy uchwalona przez Sejm głosami posłów PiS ustawa z 6 kwietnia o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów czekała w Senacie na odrzucenie głosami senatorów PO, marszałek Sejmu mogła jeszcze zmienić swoje postanowienie z 5 lutego w sprawie zarządzenia wyborów na prezydenta i je zarządzić na 17 maja. Ten termin mógł zostać przekroczony tylko w przypadku wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Gdyby wybory się nie odbyły, to 7 sierpnia urząd prezydenta zostałby „opróżniony”. W takiej sytuacji – zgodnie z art. 128 ust. 2 zd. 2 konstytucji – marszałek Sejmu zarządza wybory „nie później niż w 14. dniu po opróżnieniu urzędu, wyznaczając datę wyborów na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów” – czyli nawet w sierpniu. Ale skonfliktowane partie wypracowały „kompromis” i ustawa o wyborze prezydenta została uchwalona – jednak dopiero 2 czerwca, czyli już po upływie konstytucyjnego terminu na przeprowadzenie wyborów. Mimo to się one odbyły. Sąd Najwyższy stwierdził ich ważność. Prezydent został zaprzysiężony i objął urząd. Kwestionowana jest jednak legalność Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, która stwierdziła ważność wyborów. Możemy więc mieć spór o to, czy ważność wyboru została stwierdzona ważną uchwałą. Nie ma jednak uchwały stwierdzającej nieważność wyboru (a taka uchwała jest przesłanką nieobjęcia urzędu przez kandydata, który uzyskał większość głosów) i nie ma trybu, w którym mogłaby ona zostać podjęta. Prezydent może zostać złożony z urzędu przez Trybunał Stanu, ale przesłanką tego nie może być przeprowadzenie wyborów w niekonstytucyjnym terminie. Zapowiada się więc walka polityczna, w czasie której urzędy będą wydawały decyzje, a sądy wyroki dotyczące praw człowieka, na straży których ma stać RPO. I ochroną tych praw powinien się on zajmować.

Czy jako RPO planuje pani/pan inicjować postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym? Czy orzeczenia wydawane przez Trybunał Konstytucyjny są ważne i niepodlegające kontroli jakiegokolwiek innego organu?

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz

Kryzys konstytucyjny polegający na braku niezależnego Trybunału Konstytucyjnego jest dla mnie faktem. Przez ostatnie lata w praktyce pracy Biura Rzecznika Praw Obywatelskich kilkukrotnie mieliśmy do czynienia z bezpodstawną manipulacją przy składzie orzekającym, który zmieniany był w ostatniej chwili, tak by umieścić w nim osoby, których status budzi uzasadnione wątpliwości (osoby wybrane na zajęte już miejsca sędziowskie). W tym wypadku, w mojej ocenie słusznie, rzecznik praw obywatelskich zmuszony był do wycofywania wniosku o zbadanie konstytucyjności danego aktu prawnego, gdyż tak ukształtowany skład orzekający naruszał prawo. Podobnie z niezrozumiałych przyczyn terminy rozpraw na trybunalskiej wokandzie są zdejmowane i przesuwane bez podania przyczyny, zwłaszcza w sprawach o zabarwieniu politycznym, jak w kwestii zbadania legalności dalszego pełnienia funkcji przez rzecznika praw obywatelskich po upływie kadencji. Zgodnie z zasadą zaufania obywateli do organów państwa trybunał, odwołując rozprawę, powinien podać przyczynę i dopełnić starań, by kolejny wyznaczony termin odbył się bez przeszkód. Powyższe przyczyny przemawiają za tym, by nie inicjować postępowań przed Trybunałem Konstytucyjnym.
Z drugiej strony do trybunału trafia wiele spraw, które dotyczą kluczowych dla obywateli kwestii. W ostatnich latach dotyczyły one m.in. trzyletniego terminu na zaprzeczenie ojcostwa, ujawniania w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu jej przyczyny; zasad ustalania wysokości emerytur kobiet z rocznika 1953 czy udziału osób ubezwłasnowolnionych całkowicie w postępowaniu dotyczącym ich umieszczenia w domu pomocy społecznej. W takich sprawach obecność rzecznika w postępowaniu jest często konieczna z uwagi na znaczenie poruszanych kwestii w zakresie ochrony praw człowieka. Do takich spraw, zwłaszcza inicjowanych skargą konstytucyjną obywateli, przystępowałabym jako RPO.
Zgodnie z art. 190 ust. 1 konstytucji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Nie podlegają kontroli przez żaden organ, podobnie jak ich niezwłoczne ogłoszenie nie jest kwestią ocenną.

Robert Gwiazdowski

Jeśli NSA zgadza się z praktyką nakładania podatku dochodowego na małoletnie dzieci od ściągniętych przez komornika odsetek od latami niepłaconych na ich rzecz alimentów – bo ponoć jest to zgodne z prawem – to czy RPO ma się temu biernie przyglądać, czy jednak powinien bronić te dzieci i wystąpić do TK o uznanie tych przepisów za niezgodne z konstytucją? Jeśli TK stwierdzi taką niezgodność i urzędy skarbowe oddadzą pokrzywdzonym ich pieniądze, a dzisiejsza opozycja kwestionująca legalność TK wygra kolejne wybory, to zażąda od dzieci ponownej zapłaty podatku? Może RPO – pisząc z przekąsem – w celu zapewnienia trwałości praw dzieci, które ewentualny wyrok TK uchroni przed fiskusem, powinien prosić o wyznaczanie takiego składu orzekającego, aby znalazła się w nim piątka sędziów, którzy byli „sędziami oczekującymi” na objęcie funkcji (zgodnie z wyrokami TK z grudnia 20015 K 34/15 i K 25/15), ale już się tego „doczekali”? Skoro sami obywatele występują do TK ze skargami, to RPO, jeśli podziela ich stanowisko, ma ich wspierać, czy bardziej niż ich prawami powinien zajmować się polityką? W samym 2020 r. TK przyjął do rozpoznania ponad 140 skarg obywateli. Wnioski o stwierdzenie niezgodności z konstytucją różnych przepisów składała do TK Krajowa Rada Komornicza, Naczelna Rada Lekarska, Krajowa Rada Doradców Podatkowych, Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych, Rada Krajowa Związku Zawodowego Inspekcji Transportu Drogowego, Rady Miejskie i Rady Gminne. Z pytaniami prawnymi występowały do TK sądy rejonowe w Koninie, Gdańsku, Lublinie, Toruniu oraz sądy okręgowe w Poznaniu, Krakowie, Warszawie. A nawet Sąd Najwyższy. Jeśli rzecznik podziela ich stanowisko, to powinien ich popierać? Ja bym ich poparł.
Jak rozwiązać problem części przyszłych emerytów, która będzie otrzymywać świadczenia niepozwalające na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych?

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz

Według najnowszych badań w Polsce w 2050 r. będzie 40 proc. osób powyżej 60. roku życia. Zapewnienie godnych warunków życia milionom seniorów nie jest kwestią prawną, lecz przedmiotem decyzji politycznej. Nie ma jednego słusznego modelu, który państwo powinno wprowadzić. To, co niepokoi w polskim kontekście, to z jednej strony sytuacja demograficzna i szybko starzejące się społeczeństwo, zaś z drugiej – krótkowzroczna polityka, przewidziana na okres kadencji, a nie na długoterminowe rozwiązania. W sprawie problemu przyszłych emerytów – dzisiejszych 30-latków śmiejących się z zaskakująco niskich prognoz emerytalnych nadsyłanych przez ZUS – potrzebna jest wizja wykraczająca poza jedną partię polityczną i najbliższe wybory. W połączeniu takich środowisk pomocny mógłby być urząd rzecznika praw obywatelskich.
Należy bowiem zaznaczyć, że kwestie materialne nie są jedynymi, które należy wziąć pod uwagę w kontekście przyszłych emerytów. To, co znajduje się szczególnie w zakresie zainteresowania rzecznika praw obywatelskich, to rozwój polityki senioralnej w całościowym ujęciu: systemowe przygotowanie się do zmiany demograficznej, chociażby ze względu na wzrost zapotrzebowania na usługi opiekuńcze, geriatrów, centrów aktywności, mieszkalnictwa, opieki psychologicznej i psychiatrycznej. Na forum ONZ tworzona jest Konwencja o prawach osób starszych; warto polskie rozwiązania zacząć ukierunkowywać w tę samą stronę, stawiając w centrum zainteresowania osobę najsłabszą – seniora.

Robert Gwiazdowski

Pytanie o wysokość emerytur, podobnie jak o legalność wyboru prezydenta, wykracza poza zakres kompetencji RPO. Ale i w tym przypadku obywatel Robert Gwiazdowski ma swoje zdanie. Jest współautorem koncepcji emerytury obywatelskiej równej dla wszystkich. Jej wprowadzenie rozwiązałoby problem nierówności świadczeń. Bo emerytura w sensie ekonomicznym jest świadczeniem społecznym. Tak zwana „składka emerytalna” nie jest żadną składką ubezpieczeniową, tylko podatkiem celowym pobieranym od pracujących na emerytury wypłacane niepracującym. Nierówność kontrybucji (czyli zróżnicowanie wysokości płaconych składek na rzecz poprzedniego pokolenia) nie jest wystarczającym argumentem za zróżnicowaniem w przyszłości wysokości emerytur – czyli świadczeń otrzymywanych przez wcześniej płacących od kolejnego pokolenia. Składki zdrowotne też przecież płacimy różne, a wszyscy mają prawo do takich samych świadczeń medycznych. Chyba że są artystami, wtedy mogą bez kolejki, ale tak było zawsze – wystarczy przypomnieć skecz kabaretu Tey Laskowika i Smolenia „Z tyłu sklepu warzywniczego”. Można oczywiście postulować zmianę algorytmu obliczania świadczeń emerytalnych i podwyższenie poziomu tak zwanej emerytury minimalnej – ale to nie leży w zakresie kompetencji RPO.
Czy w Polsce występują problemy z równouprawnieniem niektórych grup społecznych? Jeśli tak – jakich i jak temu przeciwdziałać?

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz

Tak, w Polsce występuje problem z równouprawnieniem niektórych grup społecznych. Mamy do czynienia z dyskryminacją ze względu na płeć (np. problem nierównego wynagradzania kobiet i mężczyzn), z nierównym traktowaniem osób z niepełnosprawnościami, z brakiem równych szans osób zamieszkujących mniejsze ośrodki (mowa tu m.in. o wykluczeniu transportowym), dyskryminacją ze względu na orientację seksualną czy pochodzenie etniczne. Te dwa ostatnie przypadki przybrały na sile wraz z wydarzeniami politycznymi ostatnich lat – ataki na osoby LGBTQ+ skorelowane były z homofobiczną narracją niektórych osób publicznych w 2020 r.; kryzys migracyjny w 2015 r. przyniósł wzrost przestępstw z nienawiści w stosunku do osób o innym odcieniu skóry czy posługujących się obcym językiem. Zgodnie z art. 32 konstytucji wszyscy są równi wobec prawa i wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu publicznym z jakiejkolwiek przyczyny. Zasadę tę potwierdza wiele zobowiązań międzynarodowych, które Polska na siebie przyjęła. Niestety nadal art. 32 jest często podstawą interwencji rzecznika praw obywatelskich. Wbrew szybko przyklejanym łatkom, nie dotyczy wyłącznie kwestii drukarza czy nierównego traktowania katolików w Polsce; na tej podstawie interweniowaliśmy w sprawie różnicy w świadczeniu pielęgnacyjnym i zasiłku opiekuńczym (zróżnicowanie wypłacanych pieniędzy opiekunowi osoby z niepełnosprawnością w zależności od tego, kiedy niepełnosprawność nastąpiła); emerytur kobiet z 1953 r.; finansowania hospicjum (NFZ finansuje tylko niektóre choroby, niezależnie od stanu samego chorego); dostępu do znieczulenia okołoporodowego (ze względu na małą liczbę anestezjologów w niektórych województwach ze znieczuleniem może być problem).
Przeciwdziałać nierównemu traktowaniu można na wiele sposobów. Systemowo – zmieniając tzw. ustawę o równym traktowaniu, która rodzi problemy praktyczne, więc właściwie nie jest stosowana. Konieczne jest dostosowanie przepisów polskich do Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami; potrzebne są zmiany chroniące ofiary przed przestępstwami z nienawiści, w tym zmiany w kodeksie karnym (braki w tym zakresie w ostatnich miesiącach tak dotkliwie były widoczne w kontekście ataków na osoby LGBTQ+). Niemniej istotne jest wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej do programu nauczania – edukacji na miarę XXI wieku. Rzecznik praw obywatelskich dysponuje także narzędziami prawnymi w sprawach indywidualnych, jak choćby kompetencja do wszczynania i przystępowania do postępowań sądowych.

Robert Gwiazdowski

Od 2001 r. funkcjonuje w Polsce pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania. I nic z tego nie wynika. Bo działania państwa tworzą często więcej problemów niż eliminują. Dyskryminacja jest sprzeczna z prawem natury i zasadami prakseologii, które też mają charakter naturalny. Właściciel drużyny koszykarskiej, który z powodów rasizmu zatrudnia tylko białych graczy, zbankrutuje po pierwszym sezonie. Czy mamy mu nakazać, jaki procent Latynosów i Azjatów ma zatrudnić? Bo przecież nie mogą oni być dyskryminowani w stosunku do czarnoskórych. Takie działania wzmocnią tylko jego przekonania i nie skłonią do ich tłumienia, tylko częstszego okazywania. Jest to ewidentne w świetle prakseologicznej teorii własności austriackiej szkoły ekonomii, ale skoro teoria ta jest dyskryminowana na wydziałach ekonomii, to skąd niby prawnicy mieliby ją znać i stosować? Przykładem może być walka z dyskryminacją kobiet. Dziś zasiadają one w zarządach spółek nie dlatego, że są kobietami, tylko dlatego, że są dobrymi menedżerami. Wymuszanie na właścicielach zatrudnienia określonej liczby pań jest dyskryminacją właścicieli – ogranicza ich prawo własności i wolności gospodarowania – jak i wobec samych kobiet, które mają być zatrudniane nie dlatego, że zasługują, tylko pod przymusem wywieranym na właścicielach spółek. Co ciekawe, w uchwale z 4 stycznia 2013 r. zdominowany przez Platformę Obywatelską Sejm uznał, że projekt dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie poprawy równowagi płci wśród dyrektorów spółek, których akcje są notowane na giełdzie, nie jest zgodny z zasadą pomocniczości, o której mowa w art. 5 ust. 3 Traktatu o UE. Nie wiem dlaczego akurat z zasadą pomocniczości, bo ona nie ma nic do rzeczy, ale to pokazuje, jak różnie mogą być interpretowane różne zasady.
Dyskryminujący charakter mają przepisy emerytalne – skoro już padło pytanie o emerytury. Kobiety mniej zarabiają, ale za to żyją dłużej, więc dłużej pobierają emerytury. Nawet gdyby zrównać wynagrodzenia kobiet i mężczyzn i ich wiek emerytalny, to kobiety będą średnio o prawie 8 lat dłużej pobierać świadczenia. Jeśli są one pochodną wpłaconych składek, to kobiety muszą mieć je niższe, a nie powinny.
Walka z dyskryminacją nie może nikogo dyskryminować. Można nakazać zaniechanie podejmowania przez jednostki jakichś działań, których wspólnota sobie nie życzy. Ale nie można zmuszać nikogo do działania, jakiego podjąć nie chce. Można zakazać drukowania czegoś (choć narusza to własność i wolność), ale nie można zmusić do drukowania czegoś, bo narusza to także godność.
W jakiego rodzaju sprawach aktywność rzecznika praw obywatelskich powinna być większa? Na co planuje pani/pan położyć szczególny nacisk w swej działalności publicznej jako rzecznik praw obywatelskich?

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz

Rola rzecznika praw obywatelskich wymaga łączenia dwóch perspektyw. Z jednej strony – przypomina często pracę na ostrym dyżurze, wymaga reakcji natychmiast, w konkretnych sprawach ludzi, którym dzieje się krzywda. Z drugiej jednak – rolą rzecznika jest patrzeć daleko w przód, daleko poza perspektywę dziś czy jutro. Widzieć wyzwania, które będą wpływać na przyszłość Polski i prawa obywatelskie w kolejnych 10 czy 20 latach. W mojej ocenie takimi wielkimi wyzwaniami strategicznymi dla praw i wolności w Polsce są dziś:
■ Ochrona zdrowia: Równy dostęp do opieki zdrowotnej jest często iluzoryczny. Ludzie nie mogą skorzystać z pomocy lekarzy specjalistów, bo nie mają jak pokonać kilkudziesięciu kilometrów do większej miejscowości, psychiatria dziecięca przeżywa kryzys, brakuje lekarzy geriatrów, utrudnione jest korzystanie osób w kryzysie bezdomności z niezbędnych świadczeń zdrowotnych, kryteria refundacji leków są często niejasne i niezrozumiałe.
■ Edukacja: Podobnie jak w odniesieniu do ochrony zdrowia, dostęp do edukacji wciąż jednak jest wypadkową infrastruktury – zależy od tego, gdzie mieszkamy, w jakiej szkole uczą się nasze dzieci, od skomunikowania miejsca zamieszkania ze szkołą. Nierówności w zakresie prawa do edukacji szczególnie uwypukliła pandemia COVID-19.
■ Wsparcie dla seniorów: Nasze społeczeństwo się starzeje i państwo musi poważnie przygotować się na to wyzwanie. Wymaga to rozwiązań systemowych, budżetowych, ale też publicznej dyskusji i solidarności międzypokoleniowej. Kluczowe pozostają kwestie godnej starości: problemu samotności, opieki nad starszymi członkami rodziny, dostępu do lekarzy specjalistów.
■ Ochrona środowiska: zmiana klimatu jest w Polsce tematem spychanym na margines poprzez „upolitycznienie” i wciągnięcie jej w partyjne rozgrywki. Tymczasem większość z nas obawia się sezonu grzewczego lub żyje przy zamkniętych oknach w towarzystwie wysypisk śmieci, fabryk, ferm przemysłowych. Często na polu walki stoją tylko organizacje pozarządowe lub pojedynczy aktywiści.
■ Bezpieczeństwo w internecie: Świat cyfrowy jest rzeczywistością nieuporządkowaną – nasze dane krążą bez kontroli pomiędzy instytucjami i firmami, algorytmy coraz częściej zastępują decyzje człowieka, również w instytucjach publicznych, dzieci pozornie bezpieczne przed swoim komputerem – często trafiają na treści dla nich nieprzeznaczone. W trzeciej dekadzie XXI wieku zadaniem rzecznika praw obywatelskich jest dostrzegać zagrożenia dla praw człowieka także w świecie wirtualnym i na nie reagować. Zadaniem RPO jest także cyfrowo otworzyć urząd na ludzi.

Robert Gwiazdowski

W pierwotnej wersji ustawy o RPO z 1987 r. określono powód jej uchwalenia – „w celu umacniania socjalistycznej praworządności i stworzenia dalszych gwarancji ochrony praw i wolności obywateli”. Przyznane wówczas kompetencje rzecznika niewiele się różnią od zapisanych w obowiązującej ustawie – „Rzecznik stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji oraz w innych aktach normatywnych, w tym również na straży realizacji zasady równego traktowania”. „W tym również”, a nie „przede wszystkim”. Ustawa ma zresztą charakter dość infantylny. Broniąc wolności i praw obywateli, RPO powinien koncentrować się na tych sprawach, których dotyczą ich skargi – bo zgodnie z przepisami ma się zająć każdą i to one określają obszary jego działalności, a nie jego „widzimisię”. Skargi obywateli łączy wspólny mianownik – skarżą się rzecznikowi, gdy nie mogą znaleźć obrony w sądach. Może warto też sprawdzić, jakie skargi obywatele kierują do TK i się przyłączyć? Modelowo można podejść do sprawy ulgi meldunkowej (SK 64/20). Mamy tu zagadnienie konstytucyjności wpisów stosunkowych od skarg wnoszonych do sądów przez obywateli nieprowadzących działalności gospodarczej – w wyniku czego tylko 5 proc. z 20 tys. oszukanych przez państwo obywateli szukało ochrony w sądach, rozbieżności i jednolitości orzecznictwa, podstaw wnoszenia przez RPO wniosków o wydanie przez NSA uchwały poszerzonego składu 7 sędziów, podstaw wzruszenia decyzji administracyjnej po zmianie linii orzeczniczej i przyznaniu przez NSA, że wcześniejsze wyroki były błędne, zasady trwałości decyzji, skoro ich beneficjentem jest państwo, a nie inni obywatele, wyjaśnienia pojęcia „rażącego naruszenia prawa”, stawiania przez organy skarbowe zarzutów karnych niewinnym ludziom – tylko w celu przedłużenia terminu do prowadzenia postępowania czy obowiązku sądów kontrolowania takich działań. Jedna sprawa, a tyle problemów. Jest co robić przez całą kadencję.
Stan gry
Okazję do wyboru nowego rzecznika praw obywatelskich posłowie będą mieli już na posiedzeniu zaplanowanym na 20 – 21 stycznia 2021 r. Czy z niej skorzystają – jeszcze nie wiadomo. To trzecie podejście do wyboru ombudsmana. W dwóch poprzednich Sejm odrzucił kandydaturę Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz. Wybór Sejmu zaaprobować będzie musiał jeszcze Senat.
Jednocześnie w Trybunale Konstytucyjnym znajduje się wniosek grupy posłów dotyczący tego, czy Adam Bodnar, poprzedni ombudsman, może pełnić funkcję rzecznika do czasu powołania nowej osoby. Po kilkukrotnym przełożeniu rozpoznania sprawy termin wyznaczono na 11 lutego 2021 r. Wyrok zgodny z wolą wnioskodawców otworzyłby Prawu i Sprawiedliwości furtkę do wybrania osoby pełniącej obowiązki rzecznika, której to kandydatury nie musiałby zaakceptować Senat. Opozycja uważa taki plan za niezgodny z konstytucją.