Od 1 stycznia 2026 r. obowiązują wyższe stawki minimalne za pracę adwokatów i radców prawnych. Dotyczą one zarówno spraw prowadzonych z urzędu, jak i tych z wyboru. To pierwsza taka podwyżka od 2015 r. Zmiany mają dostosować stawki do obecnych realiów ekonomicznych i zachęcić prawników do podejmowania spraw z urzędu.

Prawnicy cieszą się, że doczekali się odmrożenia stawek. Ich zdaniem podwyżka jest jednak zbyt niska, a system pomocy z urzędu wymaga zmian systemowych, o co od dawna zabiegają Naczelna Rada Adwokacka oraz Krajowa Rada Radców Prawnych.

Nie ma też co liczyć na to, że wzrośnie zainteresowanie prawników prowadzeniem spraw, za które płaci państwo.

Wyższe stawki urzędówek, ale nie w każdej sprawie

O 100 proc. wzrosły stawki w następujących kategoriach spraw:

  • sprawy o pozbawienie, ograniczenie, zawieszenie lub przywrócenie władzy rodzicielskiej oraz odebranie dziecka – z 240 zł do 480 zł;
  • sprawy o wpis w księdze wieczystej lub złożenie dokumentu do zbioru dokumentów – z 240 zł do 480 zł;
  • sprawy o zabezpieczenie spadku, dokonanie spisu inwentarza, odrzucenie spadku, ogłoszenie testamentu i nakazanie jego złożenia, zarząd spadku nieobjętego i wyjawienie przedmiotów spadkowych – z 120 zł do 240 zł;
  • sprawy o wyjawienie majątku – z 120 zł do 240 zł;
  • sprawy o zwolnienie spod zajęcia rzeczy i praw zabezpieczonych w postępowaniu karnym u osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa przeciwko mieniu – z 120 zł do 240 zł;
  • sprawy o zwrot korzyści uzyskanych kosztem Skarbu Państwa – z 120 zł do 240 zł;
  • sprawy o przyznanie prawa pomocy w postępowaniu prowadzonym w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej – z 300 zł do 600 zł;
  • sprawy o ubezwłasnowolnienie – z 480 zł do 960 zł;
  • sprawy o warunkowe przedterminowe zwolnienie lub odwołanie takiego zwolnienia – z 240 zł do 480 zł;
  • czynności związane z wykonywaniem kary ograniczenia wolności oraz wykonywaniem środków zabezpieczających – z 240 zł do 480 zł.

O 50 proc. wzrosło wynagrodzenie w następujących sprawach:

  • sprawy objęte dochodzeniem – z 360 zł do 540 zł;
  • sprawy objęte śledztwem – z 600 zł do 900 zł;
  • czynności wyjaśniające w postępowaniu w sprawach o wykroczenia – z 180 zł do 270 zł;
  • postępowania przed sądem rejonowym w sprawach o wykroczenia – z 360 zł do 540 zł;
  • sprawy o odroczenie lub przerwę w wykonywaniu kary – z 360 zł do 540 zł.

Jak ministerstwo wyjaśnia powód podwyżki? – Stawki przestały odzwierciedlać współczesne warunki ekonomiczne. Podwyższenie opłat adwokackich nie wpłynie na ceny usług prawnych, co oznacza, że obywatele nie poniosą dodatkowych kosztów. Nowe regulacje przyniosą korzyści zarówno prawnikom, jak i ich klientom, albowiem zwiększą zainteresowanie adwokatów prowadzeniem spraw z urzędu – mówi minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Zbyt niskie podwyżki

Naczelna Rada Adwokacka oraz Krajowa Rada Radców Prawnych, a także sami członkowie samorządów zawodowych mówią jednym głosem: podwyżka żadnej ze stawek nie rekompensuje ani nakładu pracy, ani poniesionych kosztów, ani nawet (w pełni) inflacji. W wyniku tej ostatniej wzrosły m.in. koszty pracy, składki na ubezpieczenie, w tym zdrowotne dla przedsiębiorców, koszty utrzymania kancelarii typu prąd, profesjonalnego, dobrze zabezpieczonego dostępu do internetu oraz do niezbędnych dziś do wykonywania zawodu instrumentów cyfrowych itd.

Podwyżka o 50 i 100 proc. mogłaby wydawać się wysoka, gdyby nie niska wysokość waloryzowanych stawek. Nawet po ich podniesieniu znacząco odbiegają one od faktycznych kosztów świadczenia pomocy prawnej.

– Skumulowana inflacja z lat 2015–2025 doprowadziła do drastycznego spadku realnej wartości stawek adwokackich, zwłaszcza w sprawach z urzędu. Przez lata wynagrodzenie za nieopłaconą pomoc prawną nie pokrywało nawet podstawowych kosztów prowadzenia spraw, co bezpośrednio wpływało na ograniczanie zainteresowania prowadzeniem tego typu spraw przez bardziej doświadczonych prawników – komentuje Tomasz Romanowski, adwokat, wspólnik w RESIST Rezanko Sitek.

Prawnik uważa, że zmiany w wysokości stawek to próba raczej aktualizacji aniżeli podwyżki. Stawki średnio wzrosły o 50 proc., a skumulowana inflacja z lat 2015–2025 istotnie przekracza tę wartość i sięga według szacunków ponad 60 proc. Raczej więc nie należy się spodziewać wzrostu zainteresowania sprawami z urzędu. Realnie, w szczególności w większych ośrodkach miejskich, nowe stawki pokryją co najwyżej podstawowe wydatki związane z prowadzeniem spraw, takie jak wydatki biurowe czy przejazdy. Bez systemowej, regularnej waloryzacji opartej na obiektywnych wskaźnikach inflacyjnych problem ten będzie cyklicznie powracał. W dłuższej perspektywie stawki z urzędu muszą gwarantować nie tylko symboliczne wynagrodzenie, ale realną możliwość obsługi spraw.

Podobnie myślą inni. – Podwyższone stawki są nadal nieadekwatne w relacji do rzeczywiście świadczonej pomocy prawnej, ale też do rzeczywistych kosztów, które trzeba ponieść, aby świadczyć pomoc prawną w danej sprawie i na rzecz jej beneficjenta – mówi Dorota Kulińska, członek prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej oraz dyrektor Instytutu i Legislacji Prac Parlamentarnych NRA.

Mecenas Kulińska podaje przykład. W 2015 r. wynagrodzenie w sprawach karnych objętych dochodzeniem wynosiło 360 zł, co stanowiło 20,58 proc. obowiązującego wówczas minimalnego wynagrodzenia (1750 zł). Przy zachowaniu tej samej proporcji na 1 stycznia 2024 r. stawka powinna była wynosić 873 zł, czyli 20,58 proc. kwoty 4242 zł. Tymczasem w rozporządzeniu została ona podwyższona jedynie do 540 zł, a więc o co najmniej 50 proc. mniej – wylicza. A przecież płaca minimalna wciąż rośnie (od 1 stycznia wynosi 4806 zł).

Anna Pietrzak, radca prawny, partner w BWHS Wojciechowski Springer i Wspólnicy, ocenia podwyższenie części stawek minimalnych za czynności adwokatów i radców prawnych pozytywnie. Gorzej z wysokością podwyżki. Stawki te nie były wszak waloryzowane przez 10 lat od momentu wprowadzenia do obrotu prawnego stosownych rozporządzeń ministra sprawiedliwości regulujących te kwestie. Istota wprowadzanych zmian sprowadza się do oceny, czy stawki minimalne zastępstwa adwokatów i radców prawnych za wykonywane przez nich czynności odpowiadają realiom rynkowym świadczenia usług zastępstwa procesowego przez profesjonalnych pełnomocników.

– W mojej ocenie w wielu przypadkach niestety nie. Po pierwsze, pomimo podwyższenia o 100 proc. stawek w wybranych przypadkach spraw, np. z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego, stawki te wciąż pozostają na bardzo niskim poziomie, który nie przystaje do realiów obrotu gospodarczego i kosztów, jakie klienci realnie ponoszą w tych sprawach – mówi prawniczka. I podaje przykład. W sprawach o pozbawienie, ograniczenie, zawieszenie lub przywrócenie władzy rodzicielskiej oraz odebranie dziecka stawka wynagrodzenia adwokata lub radcy prawnego do końca 2025 r. wynosiła 240 zł, a obecnie jest to 480 zł. To wciąż suma, która nijak nie odpowiada nakładowi pracy, który profesjonalny pełnomocnik musi w takiej sprawie ponieść.

Podwyżka o 50 i 100 proc. mogłaby wydawać się wysoka, gdyby nie niska wysokość waloryzowanych stawek. Nawet po ich podniesieniu znacząco odbiegają one od faktycznych kosztów świadczenia pomocy prawnej

– Kwota ta jest przy tym zupełnie nieadekwatna do realnych kosztów świadczenia profesjonalnych usług prawniczych w obecnej sytuacji rynkowej w Polsce. Co więcej, mowa jest o kwotach brutto, pełnomocnicy muszą jeszcze odprowadzić od nich stosowne daniny publiczno-prawne. Kwota „na rękę”, która faktycznie pozostaje w tego typu sprawach, jest całkowicie symboliczna i nie sposób uznać jej za realnie odczuwalną – zauważa prawniczka.

Według niej jeszcze bardziej dosadnym przykładem są stawki, które wynosiły przed zmianą zaledwie 120 zł, a takich było niemało. Tak było m.in. w sprawach o zabezpieczenie spadku, dokonanie spisu inwentarza, odrzucenie spadku, ogłoszenie testamentu i nakazanie jego złożenia, zarząd spadku nieobjętego oraz wyjawienie przedmiotów spadkowych, a także w sprawach o wyjawienie majątku czy o zwolnienie spod zajęcia rzeczy i praw zabezpieczonych w postępowaniu karnym wobec osoby podejrzanej o przestępstwo przeciwko mieniu.

– W tych kategoriach stawka również wzrosła o 100 proc. i od 1 stycznia 2026 r. wynosi 240 zł, jednak nawet po podwyżce wciąż jest to kwota całkowicie nieadekwatna do pracy, jaką musi włożyć mecenas prowadzący takie sprawy – puentuje Anna Pietrzak.

Kolejne przykłady podaje Ryszard Ostrowski, radca prawny, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

– Prowadzenie sprawy o naruszenie posiadania za 320 zł, sprawy o eksmisję za 480 zł czy też sprawy ze skargi na czynności komornika za 160 zł to przykłady świadczące o nieuwzględnianiu realiów ekonomicznych, nie mówiąc o stawkach rynkowych – mówi prawnik.

A zdaniem Macieja Obrębskiego, adwokata z kancelarii prawnej Obrębski Adwokaci i Radcowie Prawni, w wielu przypadkach wysokość stawek jest nietrafnie powiązana z nakładem pracy poniesionym w danego rodzaju sprawach. Przykładem mogą być sprawy o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym lub o zasiedzenie. Niejednokrotnie sprawy te są znacznie bardziej złożone merytorycznie i dowodowo niż sprawy o zapłatę, w których sądy stosują pełną stawkę. Tymczasem w tych sprawach stawka jest obniżona do 50 proc., a wymagają one niejednokrotnie zapoznania się z aktami ksiąg wieczystych czy prowadzenia kwerend archiwalnych.

Wybiórcza zmiana

Fala krytyki dotyczy też doboru określonych kategorii spraw. W opinii prawników nie dość, że po podwyżce stawki nadal są bardzo niskie, to część spraw w ogóle nie została objęta waloryzacją, w tym np. sprawy z zakresu prawa rzeczowego o rozgraniczanie (stawka to 720 zł), dotyczące służebności (stawka to 480 zł) czy o naruszenie posiadania (stawka to 320 zł). Poza tym podwyżki nie obejmują wszystkich podejmowanych czynności w ramach udzielania pomocy prawnej z urzędu.

Mecenas Dorota Kulińska twierdzi, że podwyżki obejmują wąski krąg spraw, a objąć powinny urealnienie wynagrodzeń za czynności adwokackie w każdej z kategorii spraw. Nie jest w tym odosobniona, tak samo myślą inni prawnicy.

– Jaki był klucz zmian i dobór spraw? Dlaczego zmiana nie objęła długotrwałych i czasochłonnych spraw dotyczących służebności? Kto podejmie się takiej sprawy za 480 zł? Kto zajmie się dobrowolnie sprawą o naruszenie posiadania za 320 zł? Przecież takie stawki mają charakter dumpingowy. Nie zwracają poniesionych kosztów – zastanawia się Rafał Dębowski, adwokat, wiceprzewodniczący Komisji Prac Legislacyjnych Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Bulwersuje go uzasadnienie podane na stronach internetowych ministerstwa, jakoby zmiany miały na celu dostosowanie stawek do obecnych realiów ekonomicznych, zapewnienie bardziej adekwatnego wynagrodzenia za świadczenie profesjonalnej pomocy prawnej oraz poprawę funkcjonowania systemu pomocy prawnej w Polsce.

– Nic z tych rzeczy, a dowodem niech będą inne propozycje legislacyjne proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości, choćby wysokość wynagrodzenia lekarzy medycyny sądowej za wystawienie jednego zaświadczenia, czy wysokość opłat w sprawach sądowo-administracyjnych. Reforma pomocy prawnej z urzędu wymaga zmian systemowych na poziomie ustawowym, w tym chociażby przeznaczenia na nią środków marnowanych obecnie na tzw. nieodpłatną pomoc prawną – zwraca uwagę adwokat.

Brakuje regulacji dyżurów

W rozporządzeniu pominięto też wynagrodzenie adwokatów za konieczność pełnienia dyżurów w tzw. postępowaniu przyspieszonym.

– Ustawodawca nakłada na adwokatów obowiązek pełnienia dyżurów, w tym w dni wolne od pracy, oczekując pełnej dyspozycyjności. Jednocześnie nie przewiduje się żadnego wynagrodzenia, nie wprowadza odpłatności za gotowość do świadczenia pomocy prawnej. Budzi to uzasadnione zdziwienie. Obowiązek pełnienia dyżurów i pozostawania w gotowości do świadczenia pracy, bez wynagrodzenia, jest rozwiązaniem niespotykanym w żadnej innej grupie zawodowej – komentuje mec. Dorota Kulińska.

Sądy i koszty zastępstwa procesowego

Prawnicy proponują, żeby Ministerstwo Sprawiedliwości wydało wytyczne dotyczące zasądzania wielokrotności kosztów zastępstwa. To kolejny problem.

Zasądzając zwrot kosztów zastępstwa procesowego, sądy z reguły zasądzają stawkę minimalną z rozporządzenia, bardzo niechętnie ją podwyższając. Utrzymanie stawek w rozporządzeniu na obecnym poziomie, bez uwzględnienia treści umowy pełnomocnika z klientem powoduje więc, że strona wygrywająca de facto nie uzyskuje zwrotu poniesionych przez siebie kosztów obsługi prawnej sprawy w pełnej wysokości – twierdzi Łukasz Grzegorczyk, adwokat w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni.

Prawnik przypomina, że stawki wskazane w rozporządzeniu przyznawane są za całość postępowania w danej instancji, niezależnie od czasu trwania takiego postępowania czy też stopnia skomplikowania sprawy. Również w przypadku tej kategorii spraw sądy, dbając o dobro Skarbu Państwa, niechętnie przyznają wynagrodzenie w wyższej wysokości niż stawka minimalna.

– Zapewnienie prawa pomocy najuboższym obywatelom jest konstytucyjnym obowiązkiem państwa, a od lat cały system działa jedynie dzięki poczuciu odpowiedzialności i obowiązkowości adwokatów i radców prawnych podejmujących się tej kategorii spraw ze świadomością, że nie tylko nie uzyskają z tego tytułu godziwego wynagrodzenia, ale chociażby rekompensaty za czas poświęcony na prowadzenie sprawy. Retoryczne jest bowiem pytanie, czy stawka 240 zł stanowi taką rekompensatę – mówi Łukasz Grzegorczyk.

Według niego cały system pomocy prawnej z urzędu wymaga więc szerokiej dyskusji i zmiany, kosmetyczna zmiana części stawek tak naprawdę zmienia niewiele. Nowelizacja w żaden sposób nie rozwiązuje więc sygnalizowanego w komunikacie MS problemu ani też innych problemów zgłaszanych przez środowisko prawnicze.

A Maciej Obrębski postuluje wydanie wytycznych.

– Przepis wyraźnie wskazuje, że koszty mogą zostać zwiększone do sześciokrotności, tymczasem niemal zawsze są zasądzane w kwocie najniższej. Argumenty pełnomocników często nie przekonują sądów, które rzadko uwzględniają faktyczny nakład pracy w sprawie. Zwielokrotnienia zdarzają się co najwyżej w odniesieniu do najniższych stawek, mimo że przepis zapewnia sądowi dużą elastyczność w tej sprawie – twierdzi adwokat.

I przypomina, że sądy przyznają pełnomocnika lub obrońcę z urzędu nie tylko w przypadku trudnej sytuacji finansowej strony, lecz także gdy strona sama nie potrafi sformułować swoich żądań. Ten ciężar spada wówczas na pełnomocników, a trud z tym związany powinien zostać odpowiednio uwzględniony. ©℗