Prawo utrudnia korzystanie z elektrycznych hulajnóg?

Zdaniem autorów petycji obecne przepisy są niepraktyczne. Dziś bowiem użytkownicy hulajnóg elektrycznych mogą poruszać się po jezdni tylko wówczas, gdy obowiązuje na niej ograniczenie prędkości do 30 km/h. Tymczasem, jak tłumaczy fundacja, często bywa tak, że po kilkudziesięciu czy kilkuset metrach takie ograniczenie znika, co oznacza, że kierujący tego typu jednośladem powinien zjechać z jezdni. „Niestety, bardzo często brak jest w tym miejscu alternatywnej drogi dla rowerów lub ciągu pieszo-rowerowego. Co więcej, często krawężnik oddzielający jezdnię od chodnika jest na tyle wysoki, że zjazd z jezdni na chodnik czy ścieżkę rowerową jest niemożliwy bez konieczności zejścia z hulajnogi i ręcznego przenoszenia jej” – czytamy w petycji. W efekcie użytkownicy tego typu pojazdów często zmuszani są do przerywania jazdy i obchodzenia przeszkód. A to nie tylko obniża komfort podróżowania, ale także zwiększa ryzyko powstawania niebezpiecznych sytuacji polegających np. na nagłych zmianach trasy. „W związku z powyższym, obecne ograniczenie hulajnóg elektrycznych do dróg o dopuszczalnej prędkości do 30 km/h w praktyce w wielu miejscach miejskiej infrastruktury jest nieadekwatne i utrudnia korzystanie z hulajnóg jako środka transportu” – twierdzi fundacja.

Jak podkreślono w petycji, zmiany dotyczyłyby osób pełnoletnich lub posiadających kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T. A to dlatego, że poruszanie się po jezdni przez osoby, które nie spełniają tych warunków, nie jest możliwe. „Nie ma więc żadnych obaw, że zmiana negatywnie wpłynie na osoby najmłodsze” – przekonują autorzy wystąpienia.

Wyważone przepisy drogowe

Sceptycznie do postulatów fundacji odniosło się sejmowe biuro ekspertyz i oceny skutków regulacji. Opinię w tej sprawie przygotował dr hab. Karol Dobrzeniecki, ekspert biura ds. legislacji. Możemy w niej przeczytać, że obecny przepis, który pozwala kierującym hulajnogą elektryczną korzystać tylko z tych dróg, na których obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h, jest efektem kilkuletnich prac legislacyjnych. Był on konsultowany szczegółowo z ekspertami z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz przedstawicielami społeczeństwa, a także weryfikowany w oparciu o analizę porównawczą uregulowań w innych państwach. Zdaniem autora opinii, nie sposób uznać, iż potrzeba popularyzacji technologii i wygody użytkowników hulajnóg może stanowić wyłączną podstawę do wprowadzenia postulowanej przez fundację zmiany. Jak zauważa sejmowy ekspert, „z punktu widzenia zasad prawa o ruchu drogowym kwestią o fundamentalnym znaczeniu jest zasada unikania działania mogącego spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu”. I ma ona „pierwszeństwo przed zapewnieniem komfortu uczestników ruchu, dostępności infrastruktury drogowej dla wszelkich pojazdów, w tym takich, których obecność może narazić na niebezpieczeństwo ich użytkowników lub inne osoby znajdujące się na drodze”.

Dobrzeniecki wytyka również fundacji, że nie przedstawiła żadnych wyników badań, które przeczyłyby ustaleniom, które legły u podstaw uchwalenia przepisów, które teraz miałyby być zmieniane. Jego zdaniem obecne rozwiązania w sposób wyważony godzą wymogi bezpieczeństwa z możliwościami ruchu hulajnóg elektrycznych w ramach istniejącej infrastruktury i gwarancjami wolności obywatelskich. Z tych też powodów ekspert nie rekomenduje uwzględnienia przez komisję postulowanych w petycji zmian w prawie.