Minęło już 3,5 roku od chwili, gdy Tim Cook zasiadł za sterami jednej z najpotężniejszych firm na świecie. W tym czasie nowy CEO Apple zdołał zrobić niemal wszystko, na co nigdy nie zgodziłby się jego poprzednik i twórca potęgi giganta z Cupertino Steve Jobs.
1
Kupno Beats
Nie chodzi tu o niebotyczną kwotę 3 mld dolarów. Nie chodzi również o fakt, że Apple nie powstrzymało szeregu przecieków, poprzedzających finalizację tej transakcji. Nie chodzi nawet o to, że Tim Cook wciąż nie poinformował nas o tym, co zamierza zrobić z producentem absurdalnie drogich słuchawek.
Głównym grzechem Tima Cooka jest fakt, że złamał jedną z elementarnych zasad wyznawanych przez Steve’a Jobsa. Dotychczas Apple było firmą całkowicie scentralizowaną, w której nie było zbyt wiele miejsca na niezależność. Ta strategia przez lata świetnie się sprawdzała. Tymczasem twórcy Beats Audio – Dr Dre i Jimmy Iovine - otrzymali od Tima Cooka wolną rękęi. Nie tylko nie muszą przenosić swojego „interesu” do Cupertino, ale mogą również pozwolić sobie na działania, za które każdy inny pracownik Apple zostałby skazany na banicję: na przykład na dzielenie się z mediami dość poufnymi informacjami.
Media
2
Brak odwagi
Nie ma wątpliwości, że pod rządami Steve'a Jobsa Apple wypuściłoby już na rynek kolejnego "Świętego Graala", którym zapewne byłby inteligentny zegarek iWatch. Jobs nigdy nie bał się ryzyka ani wyznaczania trendów. Tak było zarówno w przypadku premiery iPoda, iPhone'a, jak również iPada.
Tej odwagi i żyłki hazardzisty zdecydowanie brakuje Timowi Cookowi, który wyznaje zasadę "play safe" (graj bezpiecznie). Jeśli jest dobrze, to po co to zmieniać? Jeśli firma przynosi zyski, to po co ryzykować? Szczególnie w sytuacji, gdy jedyna ryzykowna zagrywka (premiera iPhone'a 5C) okazała się kompletną klapą. Taka strategia być może sprawdzi (i sprawdza) się w krótszej perspektywie. Na dłuższą metę może jednak doprowadzić do tego, że jedna z najbardziej innowacyjnych firm na świecie popadnie w przeciętność.
Tej odwagi i żyłki hazardzisty zdecydowanie brakuje Timowi Cookowi, który wyznaje zasadę "play safe" (graj bezpiecznie). Jeśli jest dobrze, to po co to zmieniać? Jeśli firma przynosi zyski, to po co ryzykować? Szczególnie w sytuacji, gdy jedyna ryzykowna zagrywka (premiera iPhone'a 5C) okazała się kompletną klapą. Taka strategia być może sprawdzi (i sprawdza) się w krótszej perspektywie. Na dłuższą metę może jednak doprowadzić do tego, że jedna z najbardziej innowacyjnych firm na świecie popadnie w przeciętność.">
ShutterStock
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama