Modne miejsca przyciągające młodych zmieniają się szybko. Po tym gdy nastolatki dostrzegły, że rodzice dodają je do znajomych na FB, wiadomo było, że przeniosą się do innego „modnego klubu”. Są tam, gdzie ich idole, gwiazdy blogosfery czy YouTube’a. Jak niedawno mówili, „to siara mieć starych wśród znajomych na Fejsie”. Dziwicie się im? W końcu najlepiej smakuje to, co jest robione poza czujnym okiem rodziców.

Zapytaj córki albo syna, co to Snapchat i dlaczego w każdej wolnej chwili są wpatrzeni w ekran komórki. To kolejna z aplikacji na smartfony, którą założył start-up z USA. Tak toczy się walka o uwagę młodych, przyszłych nabywców wszelakich dóbr, produkowanych pod różnymi szerokościami geograficznymi. Taki „klub” to przecież idealny afisz reklamowy.

W Snapchacie wysyłamy zdjęcia, a po ich wyświetleniu przez odbiorcę plik jest automatycznie usuwany. Przed wysłaniem fotografii ustalamy jednak, jak długo ma się pokazywać na ekranie. No czyż nie jest to idealne narzędzie, by rodzice nie wiedzieli, co robi ich dorastający potomek?