Jego najnowsza książka „Zdążyć przed hakerem. Jak przygotować firmę na cyberatak” jest skierowana do menedżerów. „Po zapoznaniu się z jej treścią - pisze autor - czytelnicy NIE zostaną ekspertami od cyberbezpieczeństwa”. W mojej opinii to zdanie winno znaleźć się na okładce tej pozycji - paradoksalnie taka właśnie zapowiedź (czego NIE da ci książka) może być jej najlepszą reklamą. Bez wybicia tego aspektu wielu potencjalnych czytelników może po nią nie sięgnąć, bo w swojej menedżerskiej codzienności są i tak przeładowani zadaniami trudnymi do ogarnięcia. W naturalny więc sposób wielu odsunie od siebie temat cyberbezpieczeństwa, bo przecież są od tego fachowcy.
Ale w tym właśnie rzecz. Bojanowski napisał tę książkę nie dla fachowców, tylko dla szczebla kierowniczego w instytucjach i korporacjach. Po to, żeby ci ludzie umieli się z fachowcami od cyberbezpieczeństwa dogadać. Żeby wiedzieli, o co w tym hakowaniu chodzi. I aby zdawali sobie sprawę, że przed kwestią cyberbezpieczeństwa nie uciekną. Bo i tak ich ona kiedyś dopadnie, tylko wtedy może już być za późno. Dlatego właśnie powinni przeczytać tę książkę, zanim coś się wydarzy. Dlatego mają zdążyć przed hakerem. Od tego, jak ustawią organizację i jakie wprowadzą w niej nawyki, zależy, czy haker w ogóle przyjdzie. Czy może jednak uda się go utrzymać na bezpieczny dystans.