Wokół nich wyrosła nowa ekosfera biznesowa. Prawnicy, księgowi, copywriterzy, doradcy, analitycy – na pędzie do zakładania własnych minifirm technologicznych inni chcą zarobić. Korzyści są obopólne
Reklama
Polska wyrasta na jeden z najbardziej aktywnych punktów startupowych w Europie. Według magazynu „Forbes” jest wręcz pod względem powstawania nowych, innowacyjnych firm na liczbę mieszkańców w pierwszej siódemce. Oczywiście liczba powstających takich firm mikro niekoniecznie przekłada się na ich przeżywalność. Ta w perspektywie trzech lat sięga ledwie około 10 proc.
Im więcej jednak próbujących podbić rynek swoim innowacyjnym pomysłem, tym więcej firm, które chcą zarobić na pomaganiu im. – Młodym programistom często brakuje wiedzy o tym, jak prowadzić biznes. Co więcej, nie widzą potrzeby posiadania zaplecza logistycznego, uważając, że dobry pomysł prędzej czy później znajdzie inwestorów. To założenie błędne. W efekcie wiele ciekawie zapowiadających się pomysłów przepada – ocenia Piotr Kania, dyrektor firmy GFT wyspecjalizowanej w dostarczaniu systemów IT. Dodaje, że obecnie start-upy są w lepszej sytuacji niż kilka lat temu, bo działa sporo polskich i zagranicznych funduszy wyspecjalizowanych w inwestowaniu lub szukaniu inwestorów zainteresowanych takimi projektami.
Obok funduszy, aniołów biznesu i inkubatorów pojawiły się dodatkowo takie firmy jak Enterprise Startup, Twój Startup czy Higea, które oferują pełną pomoc w prowadzeniu nowej firmy. Od użyczenia osobowości prawej, by zbadać rynkowe szanse projektu, prowadzenie księgowości, konsultacje prawników, doradztwo podatkowe, wynajem minibiura w ramach coworkingu po testy użyteczności. Można wykupić pełen pakiet lub zdecydować się tylko na wybrane usługi. Są już nawet kancelarie prawne, które wymieniają doradztwo dla start-upów jako główną lub jedną z głównych dziedzin swojej działalności. Taką ofertę mają choćby warszawskie LawMore czy Czaiński Prawnicy. Co więcej, z Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości specjalne umowy z ofertą dla młodych firm podpisało już 17 firm od T-Mobile, po Dotpay, a na hurtowni artykułów biurowych i firmie marketingowej kończąc. Oferta jest już tak duża, że zaczęto mówić o zjawisku „bussines 2 start-up”.
Z drugiej strony zaczęły się też pojawiać oferty takie jak krakowskiego inkubatora hub:raum. Program „Refind your job!”, który wystartował pod koniec ubiegłego roku, przeznaczony jest dla pracowników korporacji, czy po prostu firm, które mają jakiś pomysł na start-up. – Szukamy osób, które mają potencjał, doświadczenie zawodowe, pewną pozycję, ale rozumiemy, że nie jest im łatwo nagle z tego zrezygnować i rzucić się w odmęty niepewnego małego biznesu. Dlatego też u nas mogą sprawdzić swój pomysł, my go weryfikujemy i dajemy szczerą odpowiedź – tłumaczy Jakub Probola, lider hub:raum Kraków. Ta weryfikacja może dotyczyć np. przygotowanej przez pomysłodawcę analizy rynku, konkurencji, konkurencyjnych rozwiązań lub potencjalnych odbiorców. – Czekamy na technologiczne pomysły, gdzie dodatkowo można będzie wykorzystać synergię z operatorem telekomunikacyjnym – mówi Probola. I dodaje: – Jesteśmy częścią Deutche Telekom, a więc projekty, które do nas trafiają, weryfikujemy, poddając je jako pomysł inwestycyjny kilkunastu europejskim telekomom z tej grupy. Jeżeli znajdzie się choć jeden chętny, by wdrożyć u siebie dany projekt, zaczynamy rozmowy dotyczące naszego zaangażowania, czy ma być to inwestycja, czy wsparcie marketingowe i technologiczne – tłumaczy Probola. W hub:raum w ramach tej aktywności ocenianych jest właśnie kilka pierwszych projektów.
Takie podejście nazywane jest „Startup-as-a-Service”. Czyli start-up jest tu klientem, którego obsługuje we wszystkich aspektach zewnętrzna firma. – Doradza mu w kwestiach biznesowych i zajmuje się techniczną stroną projektu. Młody przedsiębiorca jest tu właściwie od początku prowadzony niejako za rączkę przez doświadczonych specjalistów od konsultacji samego pomysłu, weryfikacji niszy rynkowej, zapewnienia grafików i programistów, a skończywszy na skonstruowaniu dedykowanego zespołu specjalistów, który będzie czuwał nad jej rozwojem w przypadku sukcesu – tłumaczy szef think tanku StartUp Works Łukasz Karwacki, który także ma taką ofertę.

27 tyle średnio lat ma obecnie polski twórca start-upa

12,24 mld zł o taką sumę łącznie wnioskowali od 2007 r. polscy start-upowcy do Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego

5938 tyle minifirm dostało dotację