Choć NSO Group, producent Pegasusa, od początku współpracuje z komisją Parlamentu Europejskiego, zeznania przedstawicieli firmy nie zadowalają europosłów. Członkowie komisji twierdzą, że pracownicy NSO podczas przesłuchań unikali odpowiedzi na najważniejsze pytania, w tym dotyczące gromadzenia danych osób inwigilowanych za pomocą narzędzia szpiegowskiego. Oficjalnie NSO utrzymuje, że nie przetrzymuje żadnych danych, a ich jedynym dysponentem jest państwo, które zakupiło od nich oprogramowanie.
Europosłowie we wnioskach końcowych z prac mają też zaproponować wypłatę odszkodowań dla obywateli UE, którzy byli bezprawnie podsłuchiwani Pegasusem. – Osoby, którym zabrano życie prywatne, muszą wiedzieć, co się dzieje z danymi zawierającymi informacje o ich najbardziej prywatnych sprawach. Jako komisja jesteśmy zdania, że jeśli Pegasus został użyty niezgodnie z przeznaczeniem, czyli nie do walki z przestępczością lub terroryzmem, to wszystkie poszkodowane osoby powinny otrzymać odszkodowania – mówi nam europosłanka Polski 2050 Róża Thun. Zastrzega, że na tym etapie prac jest za wcześnie, żeby mówić o konkretnych rozwiązaniach prawnych i kwotach. Te zostaną doprecyzowane we wnioskach końcowych, których możemy się spodziewać wiosną 2023 r., kiedy komisja będzie podsumowywać prace (lub ich pierwszy etap, jeśli będzie potrzeba przedłużenia działań europosłów).