Bycie online jest dziś tak naturalne, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego,   jak długo i często przebywamy w wirtualnym świecie. Znaczna część naszego życia przeniosła się do internetu, a z tym wiążą się zupełnie nowe sytuacje, z którymi musimy się zmierzyć. Hejt, cyberprzemoc czy FOMO (ang. Fear of missing out) czyli strach przed tym, że coś nas ominie, z jakim borykają się np. użytkownicy mediów społecznościowych, dotyczą nie tylko dorosłych, ale także młodzieży i dzieci.

Jak wynika z raportu EU Kids online 2018 Polska, ponad 80 proc. najmłodszych użytkowników internetu codziennie łączy się z siecią  przez telefon komórkowy. Dzisiaj z siecią można się połączyć nie tylko z komputera, laptopa, smartfona, ale też z telewizora, trudno zatem znaleźć takie miejsce, w którym nie można być online. Z badań płynie jeszcze jeden godny uwagi wniosek: aż 72,6 proc dzieci i młodzieży ma profil w serwisach społecznościowych, z tego prawie połowa to dzieci w wieku 9–10 lat. Ile czasu nasze dziecko spędza w sieci? To zależy, kogo pytamy.

Z badań EU Kids online wynika na przykład, że 1/6 młodzieży nie jest w stanie – lub nie chce – powiedzieć, ile czasu spędza na użytkowaniu internetu. Raport Państwowego Instytutu Badawczego NASK pokazuje, że dzieci spędzają w sieci średnio ok. 4 godziny dziennie. Te liczby kompletnie rozmijają się z oceną sytuacji przez rodziców, według których ich podopieczni korzystają z internetu zaledwie dwie godziny! Ta sytuacja pokazuje nam jednak znacznie szerszy problem: chodzi o braki w komunikacji na linii rodzice – dzieci.

Według Łukasza Wojtasika z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, który koordynuje program „Dziecko w Sieci”, pokazuje to, jak bardzo nie uczestniczymy w życiu naszych dzieci. Jakie to ma znaczenie? Okazuje się, że ogromne.

Przede wszystkim nie wiemy, co i jak nasze dzieci robią w Internecie – być może padają ofiarą hejtu albo same tworzą sytuacje niebezpieczne dla innych. Istnieje również poważne ryzyko, że gdy dziecko znajdzie się w takiej sytuacji, będziemy ostatnimi osobami, które się o tym dowiedzą. Według danych Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę jedynie kilkanaście procent dzieci deklaruje, że w sytuacji zagrożenia, które spotyka je w sieci, szukałoby pomocy u rodziców – pozostałe boją się niezrozumienia, pretensji i kary. Niewątpliwie warto zastanowić się, jak można nauczyć dziecko bezpiecznego poruszania się po wirtualnej rzeczywistości.

Rodzice nie są pozostawieni w tej sytuacji sami sobie. Do wspólnych działań, także edukacyjnych, na rzecz bezpieczeństwa dzieci w sieci wzywa np. nowa inicjatywa Ministerstwa Cyfryzacji. Na początku października została podpisana deklaracja „Razem przeciwko cyberprzemocy wobec dzieci”. To element kampanii Ministerstwa i NASK „Nie zagub dziecka w sieci”.  Jej celem jest ochrona dzieci przed cyberprzemocą i edukacja rodziców. Szczególnie duży nacisk kampania kładzie na ochronę najmłodszych przed patotreściami. Jak pokazują badania, to coraz poważniejszy problem. Prawie połowa (48,4 proc.) nastolatków wskazuje, że spotyka się z patostreamingiem raz w tygodniu. Nie tylko resort zauważa to rosnące zagrożenie: deklarację podpisali m.in. Rzecznik Praw Dziecka, operatorzy telekomunikacyjni i przedstawiciele dużych platform mediowych.

To niejedyna akcja, która być może zaowocuje zmianą przepisów prawnych: Działająca przy ONZ Komisja Szerokopasmowa ds. Zrównoważonego Rozwoju opublikowała niedawno raport dotyczący bezpieczeństwa w sieci, w którym jako globalny cel określiła konieczność zapewnienia najmłodszemu pokoleniu odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa i takie wypracowanie modelu współpracy między różnymi instytucjami i rządami, by dziecko było jak najlepiej chronione w środowisku cyfrowym.

O tym, że z korzystaniem z technologii wiążą się również ryzyka, mówi także nowa globalna inicjatywa Orange realizowana w 27 krajach na całym świecie. Zachęca do odpowiedzialności i zachowania równowagi. W Polsce operator od kilkunastu lat prowadzi działania edukacyjne związane z bezpiecznym korzystaniem z technologii. Teraz uruchomił specjalny portal Razem w sieci, gdzie rodzice  znajdą wiele konkretnych narzędzi i  wskazówek. Są tam odpowiedzi na pytania, przed którymi wcześniej czy później staje większość rodziców:  od kiedy dziecko powinno zacząć korzystać z urządzenia z internetem, jak odpowiednio zabezpieczyć pierwszy smartfon córki lub syna, co robić, jeśli mamy wrażenie, że młody człowiek spędza za dużo czasu przed ekranem. Można pobrać specjalny test, który pomoże ocenić, czy nie grozi mu uzależnienie. Pomocny też może być pomysł na opracowanie „rodzinnego kontraktu” dotyczącego korzystania z sieci. 

Dostęp do internetu to wspaniała sprawa. Radykalne rozwiązania, do jakich często uciekają się zdesperowani i przestraszeni rodzice (w rodzaju „szlabanu” na internet), są nie tylko nieskuteczne, ale też naruszają zaufanie w relacji rodzic – dziecko. Nie chodzi przecież o to, żeby nie korzystać z internetu, ale żeby robić to z głową. Jako dorośli powinniśmy uczyć dzieci, w jaki sposób mądrze korzystać z życia w jego wirtualnym wymiarze: co robić, gdy trafi na treść, która je zaniepokoi, jak może zareagować, gdy zauważa przemoc. Doraźna pomoc, gdy dziecko pada ofiarą cyberataku jest niezbędna, ale równie ważne będą działania długofalowe. Chodzi o wspieranie młodych ludzi w budowaniu samooceny, pokazanie im, jak ważne i satysfakcjonujące są spotkania i rozmowy twarzą w twarz, a także… że warto czasem wyłączyć internet i skupić się na tym, co tu i teraz.