Unia Europejska jest największym wspólnym rynkiem na świecie, z nominalnym PKB sięgającym prawie 18 bilionów dolarów, niewiele mniejszym od PKB USA (ponad 19 bilionów dolarów), najpotężniejszej gospodarki. Oczywiście, na tak ogromnym rynku pojawiają się poważne zaburzenia, w tym przypadki nieuczciwej konkurencji, którym mają przeciwdziałać odpowiednie regulacje. Jednak za ich interpretacje odpowiedzialni są unijni urzędnicy, z których decyzji nie wszyscy są zadowoleni.

W założeniu przepisy unijne mają zapewnić sprawiedliwe warunki prowadzenia działalności, bez względu na wielkość przedsiębiorstwa. Zgodnie z przepisami UE przedsiębiorstwa nie mogą:
• ustalać cen ani dzielić się rynkami między sobą
• nadużywać pozycji dominującej na danym rynku w celu wyeliminowania mniejszych konkurentów
• łączyć się, jeżeli taka fuzja umożliwiłaby im przejęcie kontroli nad danym rynkiem

Ostatnia zasada ma zapobiegać połączeniom dużych przedsiębiorstw, które mogłyby osiągnąć nadmierną przewagę na wspólnym rynku. Podmioty prowadzące działalność na szerszą skalę, aby połączyć się muszą uzyskać zgodę Komisji Europejskiej, nawet jeśli mają siedzibę poza Unią Europejską. Reguluje to Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Zgodnie z artykułem 102 TFUE, Komisja może uznać, że doszło do naruszenia zasad uczciwej konkurencji i nakazać zaprzestania takiego działania i nałożyć na przedsiębiorstwo karę.

Tylko w ostatnich trzech latach, Unia Europejska na podstawie tego przepisu nałożyła kary w wysokości 6,8 miliarda euro (bez uwzględnienia ostatniej decyzji w sprawie Google’a), podczas gdy w latach 1990-2015 sięgnęły one 21,7 miliarda euro. Niekwestionowanym liderem była wspomniana spółka z USA, która w dwóch ostatnich latach została ukarana na kwotę w wysokości 6,7 miliardów euro! Google zapowiedział jednak odwołanie od tych wyroków. Ogólnie, amerykańskie firmy technologiczne najczęściej dostawały po kieszeni, o czym nie omieszkał wspomnieć na Twitterze Donald Trump przed spotkaniem z szefem Komisji Europejskiej. Według Trumpa, Unia Europejska wykorzystuje swoją pozycję i chce wzbogacić się kosztem firm ze Stanów Zjednoczonych. Przykładowo, Microsoft w ostatnich latach zapłacił ponad miliard euro. Koncern został oskarżony, m.in. o faworyzowanie swojej przeglądarki internetowej. W pierwszej piątce najwyżej ukaranych nie zabrakło oczywiście spółki Marka Zuckerberga. Na Facebooka nałożono jednak sankcje za naruszenie unijnej polityki prywatności.

Przedsiębiorstwa próbują uniknąć za wszelką cenę niebagatelnych kar i niektórym się to udaje. Chociażby Intel nie zapłacił miliarda euro za nadużywanie dominującej pozycji na rynku procesorów. Ponadto, Google odwołało się od zeszłorocznej decyzji Komisji Europejskiej w sprawie nałożenia kary w wysokości 2,4 miliardów euro. Najbardziej popularna wyszukiwarka na świecie została w ubiegłym roku oskarżona o „podręcznikowe” wykorzystywanie dominującej pozycji na rynku poprzez promowanie swojej porównywarki cen. Proces spółki przeciwko decyzji KE będzie trwać najpewniej kilka lat, tak jak było w przypadku Microsoftu. Ostatecznie jednak firma założona przez Billa Gatesa przegrała w TSUE. Czy podobny los czeka Google? Zobaczymy.