Blockchain, czyli metoda transferu kojarzona z e-walutą bitcoin, zaczyna coraz śmielej wchodzić do sektora bankowego. Choć opowieść o niej brzmi jak pieśń przyszłości, banki, inwestorzy i firmy konsultingowe widzą w niej wielkie zyski.
Już za rok, na początku 2018 r., Deutsche Bank, UBS, Santander i BNY Mellon Bank chcą wspólnie wdrożyć e-gotówkę opartą na przepływach blockchainem. Co więcej, według badań Światowego Forum Ekonomicznego w przeciągu 8 lat aż 10 proc. ogólnoświatowego PKB ma przepływać właśnie w ten, dziś jeszcze futurystyczny, sposób.
Blockchain to, najprościej rzecz ujmując, zdecentralizowany pomiędzy niezliczone serwery zapis aktywów oraz transakcji zebrany w specjalne bloki. Ta wielka rozproszona baza danych w chmurze umożliwia dokonywanie transakcji z pominięciem pośredników. Najłatwiej porównać go po prostu do internetu, tyle że tu, zamiast informacji, przesyłane są pieniądze lub wartość, jaka za nimi stoi. Oczywiście technologia blockchain wywodzi się od bitcoinów, ale dziś wcale nie służy tylko i wyłącznie do obsługi tej kryptowaluty.