Pośrednicy mówią o końcu eldorado dla właścicieli i uldze dla szukających lokali.
– Dziś można wybierać spośród 60 tys. ofert wynajmu, co oznacza 50-proc. wzrost podaży w stosunku do tego samego okresu ub.r. – mówi DGP Bartosz Turek, główny analityk firmy HRE Investments. Podkreśla, że w najtrudniejszym dla sektora okresie spadku popytu, który przypadał na czas pandemii, najemcy mogli wybierać ze 100 tys. mieszkań. Cały rynek to obecnie ok. 1,3 mln lokali.
Według Bartosza Turka na razie można mówić o spadkach cen za wynajem rzędu średnio 1–2 proc. w skali miesiąca. Bardziej radykalnie wypowiada się Robert Chojnacki, prezes zarządu w redNet PropertyGroup. – Zdecydowanie można mówić o końcu eldorado. Absurdalnie wysokie stawki mamy już za sobą. Ten, kto nie obniży czynszu, będzie miał kłopot ze znalezieniem najemcy – mówi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.