Pracownicy BGK uważają, że powodem zwiększonego zainteresowania ze strony kobiet jest przekonanie, że wynajem od instytucji państwowej będzie rozwiązaniem bezpieczniejszym niż podpisanie umowy z prywatną osobą. Pośrednicy na rynku nieruchomości przyznają, że bezpieczeństwo zapewne ma znaczenie, ale ważniejsze w tym przypadku są aspekty ekonomiczne. Według zapowiedzi fundusz będzie wynajmować mieszania po stawkach niższych od rynkowych.

– Kobiety często zarabiają mniej niż mężczyźni na takich samych stanowiskach. Sytuacja gospodarcza też nie sprzyja dodatkowym zobowiązaniom. Samotne kobiety lub samodzielnie utrzymujące rodzinę przy wynajmie w pierwszej kolejności kierują się ceną. Standard mieszkania i lokalizacja są na drugim miejscu – mówi Aneta Filipiak-Karasińska, właścicielka Afkpol Nieruchomości i prezes Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami Polski Centralnej.

Fundusz BGK ma inwestować w całe budynki lub w ich części. Warunkiem jest, by mieszkania były gotowe do zasiedlenia, a ich powierzchnia wynosiła 50–60 mkw. To, że stawki będą niższe, potwierdza też prognozowana przez przedstawicieli banku średnioroczna stopa zwrotu, która ma nie być niższa niż 4 proc. Według danych pośredników dziś w największych miastach roczna rentowność najmu mieszkań 1-, 2- i 3-pokojowych wynosi ok. 6–7 proc. Lion’s House i Home Broker podają, że ofertowe ceny najmu lokalu dwupokojowego zaczynają się od 1 tys.–1,1 tys. zł w Toruniu i Kielcach, a w większych aglomeracjach są o kilkaset złotych wyższe.

Poza najemcami do BGK pukają także deweloperzy. Swoje mieszkania chcą sprzedać m.in. giełdowe J.W. Construction i Polnord. – Mamy cztery gotowe budynki w Gdańsku. Liczymy na zainteresowanie nimi BGK. Gdyby to się nie udało, zamierzamy lokale wystawić na sprzedaż na otwartym rynku od nowego roku. Wszystkie będą się mieścić w limitach MdM – mówi Wioletta Ząbek z Polnordu.

Firma chce też zainteresować BGK projektem miniapartamentów w Warszawie.

Według JWC całkowicie w założenia BGK wpisuje się pierwszy etap jednej z inwestycji firmy, gdzie są już gotowe mieszkania. – Mam nadzieję, że nawiążemy współpracę z BGK, kiedy tylko program wejdzie w życie, czyli w 2014 r. – deklaruje Małgorzata Szwarc-Sroka, dyrektor pionu ekonomicznego JWC.

Pozostali deweloperzy przyznają, że są zainteresowani współpracą z BGK, ale zastrzegają, że wszystko zależy od szczegółów. Spółki nie wiedzą, jakie będą kryteria oceny projektów, wzory umów i jak będzie rozkładało się ryzyko między deweloperem a funduszem.

– Możliwość sprawnej sprzedaży dużego pakietu mieszkań jednemu klientowi jest zawsze pożądanym rozwiązaniem – ocenia Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży i marketingu w Ronsonie.

Robert Ziółek, dyrektor generalny w Dolcanie, zwraca uwagę, że przy rosnącej sprzedaży mieszkań takie inicjatywy jak fundusz mieszkań na wynajem są obecnie dla deweloperów alternatywą, a nie głównym czynnikiem determinującym poziom sprzedaży.

W najbliższych dniach TFI BGK wystąpi do Komisji Nadzoru Finansowego o wydanie zezwolenia na prowadzenie działalności jako towarzystwo funduszy inwestycyjnych.

– Pierwsze inwestycje będą realizowane, gdy utworzony będzie fundusz, a spółka dedykowana do zarządzania nim będzie gotowa do działalności operacyjnej. Ma to nastąpić do końca I kw. przyszłego roku – mówi Piotr Kuszewski.

5 mld zł może zainwestować fundusz mieszkań na wynajem w ciągu czterech lat

20 tys. mieszkań może kupić fundusz według szacunków BGK