Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) dopiero pracuje nad utworzeniem funduszu mieszkań na wynajem, a już zgłaszają się chętni na takie lokale. – Co ciekawe, wśród dzwoniących jest dwa razy więcej kobiet niż mężczyzn – mówi Piotr Kuszewski, dyrektor departamentu inwestycji kapitałowych BGK.
Pracownicy BGK uważają, że powodem zwiększonego zainteresowania ze strony kobiet jest przekonanie, że wynajem od instytucji państwowej będzie rozwiązaniem bezpieczniejszym niż podpisanie umowy z prywatną osobą. Pośrednicy na rynku nieruchomości przyznają, że bezpieczeństwo zapewne ma znaczenie, ale ważniejsze w tym przypadku są aspekty ekonomiczne. Według zapowiedzi fundusz będzie wynajmować mieszania po stawkach niższych od rynkowych.
Reklama

Reklama
– Kobiety często zarabiają mniej niż mężczyźni na takich samych stanowiskach. Sytuacja gospodarcza też nie sprzyja dodatkowym zobowiązaniom. Samotne kobiety lub samodzielnie utrzymujące rodzinę przy wynajmie w pierwszej kolejności kierują się ceną. Standard mieszkania i lokalizacja są na drugim miejscu – mówi Aneta Filipiak-Karasińska, właścicielka Afkpol Nieruchomości i prezes Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami Polski Centralnej.
Fundusz BGK ma inwestować w całe budynki lub w ich części. Warunkiem jest, by mieszkania były gotowe do zasiedlenia, a ich powierzchnia wynosiła 50–60 mkw. To, że stawki będą niższe, potwierdza też prognozowana przez przedstawicieli banku średnioroczna stopa zwrotu, która ma nie być niższa niż 4 proc. Według danych pośredników dziś w największych miastach roczna rentowność najmu mieszkań 1-, 2- i 3-pokojowych wynosi ok. 6–7 proc. Lion’s House i Home Broker podają, że ofertowe ceny najmu lokalu dwupokojowego zaczynają się od 1 tys.–1,1 tys. zł w Toruniu i Kielcach, a w większych aglomeracjach są o kilkaset złotych wyższe.
Poza najemcami do BGK pukają także deweloperzy. Swoje mieszkania chcą sprzedać m.in. giełdowe J.W. Construction i Polnord. – Mamy cztery gotowe budynki w Gdańsku. Liczymy na zainteresowanie nimi BGK. Gdyby to się nie udało, zamierzamy lokale wystawić na sprzedaż na otwartym rynku od nowego roku. Wszystkie będą się mieścić w limitach MdM – mówi Wioletta Ząbek z Polnordu.
Firma chce też zainteresować BGK projektem miniapartamentów w Warszawie.
Według JWC całkowicie w założenia BGK wpisuje się pierwszy etap jednej z inwestycji firmy, gdzie są już gotowe mieszkania. – Mam nadzieję, że nawiążemy współpracę z BGK, kiedy tylko program wejdzie w życie, czyli w 2014 r. – deklaruje Małgorzata Szwarc-Sroka, dyrektor pionu ekonomicznego JWC.
Pozostali deweloperzy przyznają, że są zainteresowani współpracą z BGK, ale zastrzegają, że wszystko zależy od szczegółów. Spółki nie wiedzą, jakie będą kryteria oceny projektów, wzory umów i jak będzie rozkładało się ryzyko między deweloperem a funduszem.
– Możliwość sprawnej sprzedaży dużego pakietu mieszkań jednemu klientowi jest zawsze pożądanym rozwiązaniem – ocenia Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży i marketingu w Ronsonie.
Robert Ziółek, dyrektor generalny w Dolcanie, zwraca uwagę, że przy rosnącej sprzedaży mieszkań takie inicjatywy jak fundusz mieszkań na wynajem są obecnie dla deweloperów alternatywą, a nie głównym czynnikiem determinującym poziom sprzedaży.
W najbliższych dniach TFI BGK wystąpi do Komisji Nadzoru Finansowego o wydanie zezwolenia na prowadzenie działalności jako towarzystwo funduszy inwestycyjnych.
– Pierwsze inwestycje będą realizowane, gdy utworzony będzie fundusz, a spółka dedykowana do zarządzania nim będzie gotowa do działalności operacyjnej. Ma to nastąpić do końca I kw. przyszłego roku – mówi Piotr Kuszewski.
5 mld zł może zainwestować fundusz mieszkań na wynajem w ciągu czterech lat
20 tys. mieszkań może kupić fundusz według szacunków BGK