Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚ) na początku przyszłego roku ruszy z programem dopłat do kredytów na budowę i zakup energooszczędnych domów oraz mieszkań. W ciągu sześciu lat przeznaczy na to 300 mln zł. Na razie budżet programu podzielony jest równo między domy i mieszkania. Wykorzystanie połowy pieniędzy na dofinansowanie mieszkań wydaje się planem ambitnym, bo w ofercie deweloperów takich inwestycji praktycznie nie ma.

Pojawiają się jednak pierwsi chętni do zagospodarowania tej niszy. Według informacji DGP Skanska Residential Development Poland w 2013 r. rozpocznie w Warszawie inwestycję na ok. 230 mieszkań, która będzie spełniała normy NFOŚ, a już teraz realizuje w stolicy inny energooszczędny projekt. Firma deklaruje, że taki typ budownictwa to strategia, którą realizuje na wszystkich rynkach.

Bardziej bezpośredni jest Marvipol. – Mamy w planach inwestycje spełniające wymogi NFOŚ, szczególnie że to dofinansowanie będzie jedyną poważną kontynuacją programu „Rodzina na swoim” – mówi Sławomir Horbaczewski, wiceprezes Marvipolu.

O projektach o podwyższonym standardzie energetycznym myśli też Polnord.

To jednak nieliczni z dużych deweloperów, którzy odpowiedzieli na pytanie o wejście w projekty energooszczędne. Inni w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że będą przyglądać się rozwojowi programu, ale dopóki sytuacja na rynku mieszkaniowym się nie zmieni, nie będą prowadzić inwestycji droższych niż tradycyjne. Sam NFOŚ szacuje, że redukcja zużycia energii może wiązać się ze wzrostem kosztów budowy o 10 – 20 proc. wobec metod tradycyjnych. A mieszkań do kupienia jest teraz na rynku więcej niż kupujących.

– Branża walczy o jak najniższe koszty wykonawstwa, klientów i dopasowanie się do ich zdolności kredytowej. Nie spodziewam się na razie wysypu takich inwestycji, o ile nie będzie się z nim wiązało rzeczywiście długofalowe wsparcie rządu – ocenia przedstawiciel zarządu jednego z większych krajowych deweloperów.

Małgorzata Skucha, zastępca prezesa zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej:

W rozwoju budownictwa energooszczędnego kluczową rolę będą odgrywały też banki. Doświadczenia deweloperów, którzy jako pierwsi zainwestowali w energooszczędne domy wielorodzinne, nie są najlepsze. – Przy wyliczaniu zdolności kredytowej klientów w ogóle nie biorą pod uwagę niskich kosztów zużycia energii – mówi Arkadiusz Zalaszewski, kierownik sprzedaży w spółce Towarzystwo Ziemskie, która buduje takie osiedle w Gdańsku.

Bankowcy przyznają, że dopóki budownictwo energooszczędne będzie stanowiło niszę na rynku, nie będą go preferować. – Jeśli pojawi się duża grupa klientów zainteresowana takimi inwestycjami, banki na pewno ją zagospodarują – deklaruje szef działu kredytów hipotecznych w jednym z banków. NFOŚ rozmawia obecnie z bankami o uczestnictwie w programie, ale nie będzie narzucać im parametrów kredytu.

W przypadku budownictwa indywidualnego ważna będzie też polityka producentów materiałów budowlanych. – To produkty drogie. Rozwój budownictwa energooszczędnego może skłonić ich do obniżek cen, co wpłynie na wzrost popytu ze strony klientów indywidualnych – ocenia Bartłomiej Sosna, analityk rynku budowlanego w firmie PMR.

NFOŚ szacuje, że dzięki programowi dofinansowana zostanie budowa ok. 12 tys. domów i mieszkań, w których zużycie energii potrzebnej do ogrzewania spadnie do nie więcej niż 40 kWh na mkw. rocznie. Jak wskazuje, w budownictwie tradycyjnym w domu o powierzchni 200 mkw. ogrzewanego gazem zużycie wynosi średnio ok. 105 kWh. W zależności od zużycia energii NFOŚ oferuje dopłatę w wysokości 30 i 50 tys. zł brutto do kredytu na dom i 11 lub 16 tys. zł na mieszkanie.