Długo oczekiwane oddanie do użytku Mostu Północnego zmienia w sposób diametralny sytuację mieszkańców warszawskiej Białołęki. Pozytywne skutki wzbogacenia infrastruktury drogowej tej części stolicy o „własną” nową przeprawę mogą daleko wykraczać poza korzyści wynikające jedynie z poprawy warunków komunikacyjnych. Jest bowiem prawdopodobne, że zainteresowanie nieruchomościami w tej lokalizacji będzie wciąż utrzymywało się na wysokim poziomie – pisze Jarosław Jędrzyński, analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.com.

Przez wiele lat Białołęka kojarzona była przede wszystkim ze skrajnymi niedogodnościami komunikacyjnymi. Jedyny sensowny sposób komunikacji tej dzielnicy z lewobrzeżną Warszawą, to przez wiele lat będący częścią Trasy Toruńskiej Most Grota, który w godzinach szczytu na całej swojej długości wraz z trasami dojazdowymi bardziej od arterii komunikacyjnej przypominał wielki nieruchomy ziejący spalinami parking. Korki, jakie tu latami dokuczały kierowcom, można określić jako „modelowe” nie tylko w skali Warszawy ale nawet kraju. Średni czas przejazdu samochodem w godzinach szczytu pomiędzy centrum miasta a Białołęką wynosił około 90 minut, choć i dwugodzinne kilkunastokilometrowe „podróże” nie należały do rzadkości. Od momentu otwarcia Mostu Północnego nastąpiła w tym miejscu radykalna poprawa sytuacji. Oczywiście występują i dziś pewne utrudnienia, ale dotyczą one wyłącznie pasów ruchu w kierunku Targówka i Marek. Natomiast oba pasy prowadzące od strony Żoliborza do ul. Modlińskiej i dalej do Białołęki, pozostają nawet w godzinach komunikacyjnej gorączki praktycznie puste. Wniosek nasuwa się jeden – lepiej późno niż wcale.

Ile płaci(liś)my za korki

- Most Północny, któremu stołeczni radni nadali imię Marii Skłodowskiej-Curie, miał być gotowy już w 2003 roku. Poślizg spowodowany biurokratycznym zamieszaniem, protestami ekologów czy komplikacjami przy przetargach wyniósł więc dokładnie 9 lat – mówi Paweł Moszczyński z portalu RynekPierwotny.com. Jakie są konsekwencje takiego stanu rzeczy?

Reklama

„Raport o korkach w 7-miu największych miastach Polski” przygotowany przez Deloitte i Targeo.pl podaje, że przez utrudnienia w ruchu drogowym w największych polskich miastach państwo traci rocznie 3,1 mld zł. Ale to nie wszystko. Według ekspertów z firmy doradczej Deloitte, pracujący w tych 7-miu miastach: Warszawie, Łodzi, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Poznaniu i Gdańsku – tracili w korkach w 2011 r. średnio 13,6 mln zł. dziennie. W skali miesiąca daje to kwotę, bagatela, 299 mln zł. Natomiast z perspektywy statystycznego mieszkańca-kierowcy koszt korków wynosił średnio 2811 zł rocznie w 2011 roku. Według oficjalnych danych koszt budowy odcinka trasy Mostu Północnego od ul. Modlińskiej do ul. Pułkowej (ok. 3,4 km) zamknął się kwotą 976 mln zł. Władze Warszawy uzyskały dotację unijną na inwestycję w wysokości 374 mln zł. Jak widać z tych danych, budżet budowy najnowszej warszawskiej przeprawy wyniósł dokładnie tyle, ile zaledwie 3-miesięczne „korkopochodne” straty samych kierowców, mieszkańców siedmiu rodzimych miast.

Oczywiście trudno ocenić na ile badania Deloitte i Targeo.pl są precyzyjne oraz jak wyglądały statystyki tych strat na przestrzeni lat 2003-2012. Można jednak z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że straty gospodarki oraz kierowców-mieszkańców Białołęki, wynikające z 9-cio letniego opóźnienia w budowie Mostu Północnego, mogły nawet kilkukrotnie przekroczyć budżet budowy przeprawy.

Ceny w dół, a perspektywy jeszcze lepsze

Dużo ciekawszym zagadnieniem od rozpamiętywania kosztów zaniechań, niedbalstwa organizacyjnego czy urzędniczej ignorancji z przeszłości, wydaje się obecnie kwestia wpływu uruchomienia mostu na rozwój Białołęki, czy też korzyści, jakie mogą stać się udziałem posiadaczy tutejszych nieruchomości, albo deweloperów tu właśnie realizujących swoje inwestycje.

Spadki cen nieruchomości mieszkaniowych na obu rynkach, pierwotnym i wtórnym, jakie od 4 lat dominują na rodzimym rynku real estate, nie ominęły oczywiście także Białołęki. Pośrednicy nieruchomości specjalizujący się w tej lokalizacji, od dawna jednak mają najmniej powodów do narzekania. Średnia cena m kw. mieszkania na rynku wtórnym jest tu bowiem nawet o jedną trzecią niższa w stosunku do „średniej warszawskiej”, w związku z czym popyt w mieszkaniówce na Białołęce utrzymuje się na stałym zadowalającym poziomie. Czy perspektywa uruchomienia Mostu Północnego miała wpływ na popyt, a zwłaszcza kształtowanie cen w ostatnim okresie, od roku do dwóch lat wstecz?

- Z danych portalu RynekPierwotny.com wynika, że w ciągu ostatniego roku, pomiędzy 1Q 2011 a 1Q 2012 średnia cena m kw. mieszkań wybudowanych przez deweloperów na Białołęce obniżyła się z 6385 zł do 6147 zł, co oznacza 3,9% spadku. Dla całej Warszawy zniżka cen ofertowych była zdecydowanie skromniejsza i wyniosła zaledwie 2,1 procent (z 8173 do 8005 zł) – mówi Paweł Moszczyński z portalu RynekPierwotny.com. Jak z tego widać perspektywa oddania do użytku oczekiwanej od lat przeprawy nie spowodowała zahamowania stopnia przeceny nowych mieszkań na Białołęce w stosunku do całej Warszawy. Wynikać to może z faktu dużej ilości realizowanych tu inwestycji w liczbie około 30-tu, a więc i ostrzejszej konkurencji w pozyskiwaniu klientów przez firmy deweloperskie. Z pewnością statystyka ta bardzo ciekawie będzie prezentować się po upływie roku czy dwóch, a wiec czasu jaki być może musi upłynąć, by nowa jakość lokalizacji Białołęki została w pełni doceniona. Aktualnie centralną część tej dzielnicy –Tarchomin - dzieli od początkowej stacji metra Młociny dystans zaledwie 5-cio kilometrowy, którego pokonanie nawet przy pomocy środków komunikacji miejskiej jest dzisiaj kwestią minut.

Jest rzeczą oczywistą, że nowy most imienia słynnej polskiej uczonej, już teraz nadaje lokalizacji białołęckiej nowy, zupełnie inny wymiar, który z czasem będzie doceniany przez coraz większą rzeszę osób poszukujących najlepszej lokalizacji do zamieszkania – podsumowuje Jarosław Jędrzyński, analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.com.