statystyki

Thatcher żyje nad Wisłą, czyli dlaczego na mieszkanie komunalne trzeba czekać w Polsce nawet 20 lat

autor: Piotr Wójcik19.10.2019, 14:00; Aktualizacja: 19.10.2019, 14:43
Skoro gminy wycofały się ze świadczenia usług mieszkaniowych na poważną skalę, obywatele i obywatelki muszą celować w kupno mieszkania na własność lub w najem.

Skoro gminy wycofały się ze świadczenia usług mieszkaniowych na poważną skalę, obywatele i obywatelki muszą celować w kupno mieszkania na własność lub w najem.źródło: ShutterStock

Od 1990 r. liczba mieszkań komunalnych w polsce spadła prawie o 60 proc. na taki lokal można czekać nawet 20 lat.

I nstytucje i organy władzy przyzwyczaiły nas, że na swoje ustawowe obowiązki patrzą z przymrużeniem oka. Ich najczęstszą strategią jest symulowanie wykonywania zadań, które im nie leżą. Chyba najlepszym przykładem tej smutnej strategii jest gminna gospodarka mieszkaniowa. Została ona wprost wymieniona w katalogu zadań własnych gmin (art. 7 pkt 1 ust. 7 ustawy o samorządzie gminnym), jednak w większości samorządów trudno powiedzieć, czy ona właściwie istnieje. Niby polskie gminy mają jakiś zasób lokali komunalnych, nawet je pewnym osobom wynajmują, tylko że niemal nikt nie bierze pod uwagę mieszkania komunalnego jako poważnej opcji zapewnienia sobie dachu nad głową. Jeśli ktoś mimo wszystko takie lokum otrzyma, to zwykle jest to efekt zbiegu różnych okoliczności, a nie świadomego działania.

Co gorsza, od lat mamy do czynienia z postępującą dekomunalizacją polskiej tkanki mieszkaniowej. W tym obszarze nieprzerwanie panuje thatcheryzm, czyli filozofia forsowana przez rząd Żelaznej Damy, według której mieszkanie to sprawa czysto indywidualna, więc wspólnym instytucjom nic do tego. Thatcher zapoczątkowała w Wielkiej Brytanii gigantyczną prywatyzację zasobów, co było jednym z najgłośniejszych punktów jej programu.

W Polsce odbył się, a w zasadzie nadal się odbywa, bardzo podobny proces, z tą różnicą, że zachodzi on po cichu.

J eszcze na początku XXI wieku, dokładnie w 2002 r., mieliśmy w Polsce 12 proc. mieszkań komunalnych. Dla samych miast ten wskaźnik był jeszcze wyższy i wynosił 16 proc. Od tamtej pory komunalny zasób poddawany jest stopniowej degradacji. Choć w latach 2002–2013 liczba lokali mieszkalnych ogółem wzrosła w Polsce o 18 proc., to liczba tych komunalnych spadła o prawie jedną trzecią. Był to oczywiście wynik akcji prywatyzacyjnej, która polegała na oddawaniu takich lokali ich mieszkańcom na bardzo preferencyjnych warunkach. To samo w sobie nie musiało być złe, problem w tym, że gminy nie uzupełniały traconego zasobu nowymi ani wykupem cudzych lub remontowaniem własnych pustostanów. W latach 1989–2014 nowe mieszkania komunalne stanowiły 2,5 proc. wszystkich wybudowanych. W efekcie w 2013 r. lokali mieszkalnych należących do gmin było już tylko 6,75 proc. W zaledwie dekadę ich udział spadł więc prawie dwukrotnie. Oczywiście pierwsza dekada XXI wieku była okresem zachłyśnięcia się gospodarczym liberalizmem i indywidualizacją życia społecznego. Od drugiego rządu PO rozpoczęło się powolne odchodzenie od prostego modelu liberalnego – pojawiły się chociażby pierwsze publiczne programy mieszkaniowe (Rodzina na Swoim, potem Mieszkanie dla Młodych). Problem w tym, że nie dotyczyło to poziomu gminnego. Dekomunalizacja mieszkań trwa do teraz. W okresie 2013–2016 liczba mieszkań komunalnych spadła z 935 tys. do 869 tys. W ubiegłym roku wyniosła już tylko 840 tys. Tylko w latach 2017–2018 gminy sprzedały 35 tys. mieszkań, czyli 26 proc. wszystkich lokali sprzedanych w tym czasie. W 2017 r. gminy oddały ich do użytkowania 1714, czyli mniej niż 1 proc. wszystkich wybudowanych. W 2018 r. te komunalne odpowiadały już jedynie za 5,5 proc. mieszkań w Polsce. W takim tempie pod koniec nadchodzącej dekady ich udział będzie podawany w promilach.


Pozostało jeszcze 64% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • inka(2019-10-20 12:19) Zgłoś naruszenie 10

    Miasta nie mają rozeznania ile mieszkań jest w ich posiadaniu. Mieszkania latami stoją puste,nie wyjasnia się ich statusu prawnego,dług narasta. Ludzie zamożni mieszkają w takich mieszkaniach bo nie aktualizuje się opłat za wynajem.Kto raz dostał kiedy był w biedzie mieszka na wieku nawet jeśli jest bogaty i ma inne mieszkania i domy a często mieszkanie komunalne jest podnajmowane. Nie ma woli uporządkowania tej sprawy od 30 lat. Czynsz najmu to około 6 złotych za metr kwadratowy. W TBS -14 złotych a cena rynkowa w prywatnym najmie to ok 30 zł. opłaca się nabyc taki lokal,darmochę.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Rankingi i raporty

Galerie