Wszelkie opinie na temat nowego modelu zatwierdzania taryf wodociągowo-kanalizacyjnych oparte są obecnie wyłącznie na komunikatach medialnych. Ministerstwo Środowiska poza zawartymi w nich zdawkowymi informacjami nie zaprezentowało dotychczas projektu zmian do ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. Procedowana modyfikacja zasad jest natomiast na tyle kluczowa z punktu widzenia samorządów, jak i branży wodociągowo-kanalizacyjnej, że nie sposób już na tym etapie nie zwrócić uwagi na kilka najistotniejszych aspektów sprawy.
Z aktualnie posiadanych informacji wyłania się jedynie zarys nowego modelu. Ministerstwo wskazuje bowiem, że zasadniczo ciężar weryfikacji taryf przeniesiony zostanie na regulatora funkcjonującego w ramach Wód Polskich, czyli Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej. Łącznikiem pomiędzy regulatorem a przedsiębiorstwami będą gminy, choć nie mamy wiedzy na temat tego, jaką rolę samorząd rzeczywiście spełni w procesie zatwierdzania taryf. Trudno zatem przesądzić, czy model będzie zakładał rozproszenie kompetencji pomiędzy organami, czy też rola gmin zostanie ograniczona tylko do pośrednictwa.
Z pewnością zwrócić należy uwagę na odwoływanie się przez ministerstwo do modelu obowiązującego na rynku energii elektrycznej, gdzie taryfy weryfikowane i zatwierdzane są przez Urząd Regulacji Energetyki. To zaś sugerowałoby jednak skoncentrowanie wszelkich kompetencji organu regulacyjnego w Wodach Polskich.
Posiłkowanie się modelem z rynku energii elektrycznej wydaje się niestety nieco bezrefleksyjne. Brać pod uwagę trzeba, iż Urząd Regulacji Energetyki poddaje kontroli bardzo ograniczoną liczbę taryf energetycznych i ciepłowniczych. Zadaniem Wód Polskich będą zaś ocena i zatwierdzanie przeszło 2 tys. taryf przygotowywanych przez przedsiębiorstwa działające w różnych warunkach – zarówno w małych miejscowościach, jak i dużych aglomeracjach, komunalnych i prywatnych, korzystających z majątku należącego do gmin, i takich które zrealizowały ze środków unijnych olbrzymie inwestycje infrastrukturalne. Taki stan rzeczy wymaga niezwykle wysokich kompetencji prawnych i ekonomiczno-księgowych oraz biegłości w materii taryfowej. Pojawia się zatem pytanie – czy w niespełna pół roku Wody Polskie są w stanie zorganizować aparat urzędniczy, który podoła temu zadaniu?
Reklama
Równie istotny jest kolejny aspekt związany z zasadami kalkulacji cen i stawek opłat za wodę oraz ścieki. Ministerstwo podaje bowiem, że taryfy miałyby według planów obowiązywać nie jak dotychczas przez 1 rok, lecz 3–5 lat. Rozwiązanie takie nie jest niczym nowym, gdyż w podobnym kształcie obowiązuje w Wielkiej Brytanii, aczkolwiek z tym zastrzeżeniem, że tamtejszy krajowy regulator ustala w cyklach pięcioletnich nie sztywne ceny, ale tzw. limity taryfowe dla przedsiębiorstw. Na gruncie obowiązujących w naszym kraju przepisów taka konstrukcja wymagałaby jednak obszernej oraz przemyślanej nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków oraz przepisów wykonawczych do tejże ustawy, aktualne bowiem zasady kalkulacji taryf są dostosowane do obliczania cen i stawek opłat na rok, a nie w dłuższym horyzoncie czasowym. Biorąc to pod uwagę oraz zapowiedzi wejścia w życie nowego modelu w 2018 r., wyrazić należy wątpliwości, czy projektowane w krótkim czasie zmiany sprostają takim wymogom.
W kontekście kalkulacji cen i stawek opłat za wodę i ścieki niepokoją nadto zapowiedzi ministerstwa, w świetle których regulator ma co do zasady zapobiec windowaniu cen przez firmy wodociągowo-kanalizacyjne. Obawy samorządów i branży wynikają w tym zakresie poniekąd z wcześniej wskazanych spostrzeżeń. Przy założeniu ministerstwa oraz przedstawicieli rządu o powstrzymaniu jakichkolwiek zwyżek cen uzasadniony jest niepokój, czy weryfikacja taryf przez nowego regulatora nie zostanie sprowadzona do administracyjnej blokady jakichkolwiek podwyżek, bez badania ich ekonomicznej zasadności.
Analizując skutki planowanych zmian oraz moment, w którym zaczną oddziaływać na ceny wody i ścieków, z pola widzenia nie może zniknąć to, że taryfy dla zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków, które obowiązywać będą od 1 stycznia 2018 r., zostaną zatwierdzone jeszcze przed pojawieniem się nowego regulatora. Przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne musi zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami przedłożyć taryfy w terminie 70 dni przed ich wejściem w życie. Co za tym idzie, taryfy wchodzące w życie od początku 2018 r. będą jeszcze oceniane przez samorządy, gdyż termin ich złożenia do organów wykonawczych gminy przypada zasadniczo na październik 2017 r. Wysoce prawdopodobne jest zatem to, że Wody Polskie uzyskają realny i pełny wpływ na ceny wody i ścieków dopiero przy zatwierdzaniu kolejnych taryf, a zatem tych, które w wielu przypadkach planowo mają wejść w życie w roku 2019.
Na koniec wyrazić należy daleko idące wątpliwości co do tego, czy stworzenie modelu, w którym Wody Polskie (podporządkowane rządowi, a zatem z założenia pozbawione atrybutu niezależności) dodatkowo wyposażone wyłącznie w kompetencje związane z zatwierdzaniem taryf, ma cokolwiek wspólnego z prawdziwą regulacją sektora wodociągowo-kanalizacyjnego. Zwłaszcza kiedy jedynym celem nowych przepisów (czego przedstawiciele ministerstwa nawet nie ukrywają) ma być ograniczenie czy wręcz zamrożenie cen za wodę i za ścieki.
Zadaniem Wód Polskich będą ocena i zatwierdzanie przeszło 2 tys. taryf przygotowywanych przez przedsiębiorstwa działające w różnych warunkach