Bon mieszkaniowy, który umożliwi wynajęcie mieszkania na wolnym rynku. Takie rozwiązania oczekującym na mieszkanie komunalne chce zaproponować Wojciech Zabłocki, burmistrz Pragi-Północ. Podczas wczorajszego spotkania z dziennikarzami dzielił się szczegółami pomysłu i przekonywał, że jest uzasadniony ekonomicznie.
Jak pisaliśmy wczoraj, warszawska Praga-Północ boryka się z wieloma problemami związanymi z gospodarowaniem swoim zasobem. Koszty utrzymania Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w dzielnicy to rocznie ponad 94 mln zł, natomiast wpływy z czynszów to raptem 23 mln zł. Budżet się nie spina między innymi dlatego, że co trzecia praska rodzina posiadająca miejski lokal nie płaci za niego (zadłużenie sięga 54 mln zł). Do tego portfel dzielnicy drenują koszty remontów, program rewitalizacji czy konieczność wykwaterowywania osób ze zreprywatyzowanych kamienic.
Reklama
Wszystko to powoduje, że kolejka chętnych po mieszkanie od miasta wciąż się wydłuża. Jej rozładowaniu zdaniem burmistrza Zabłockiego służyć miałby system bonów, dzięki którym możliwe byłoby wynajęcie lokalu na prywatnym rynku bądź też w miejskim zasobie. Czy jednak prawo zezwala na tego typu rozwiązania?

Reklama
W ocenie dzielnicy tak. Ustawa o ochronie praw lokatorów (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1610 ze zm.) w artykule 4 wskazuje, że wprawdzie zasadą jest, iż gmina zaspokaja potrzeby mieszkaniowe gospodarstw domowych o niskich dochodach przy wykorzystywaniu swojego mieszkaniowego zasobu, to jednak dopuszcza również możliwość realizacji tego zadania „w inny sposób”. Tym innym sposobem mają być właśnie bony. Obecny na spotkaniu poseł Prawa i Sprawiedliwości Paweł Lisiecki zadeklarował chęć wpisania bonów wprost do ustawy. W tej mierze – jak mówił – koresponduje już z Ministerstwem Infrastruktury.
Ratusz o pomyśle wypowiada się jednak sceptycznie.
– Gmina zobowiązana jest do zapewnienia lokalu osobom spełniającym kryteria do pomocy mieszkaniowej, więc nawet jeżeli otrzymałaby taki bon, to nie znaczy, że może być pozbawiona prawa do ubiegania się o mieszkanie – podkreśla Bartosz Milczarczyk, rzecznik prasowy Urzędu m.st. Warszawy.
Milczarczyk przypomina też o zarządzeniu prezydenta miasta z 2010 r. w sprawie zasad podnajmowania lokali niewchodzących w skład mieszkaniowego zasobu m.st. Warszawy i niebędących własnością towarzystw budownictwa społecznego. Rozdział drugi tego aktu umożliwia bowiem wynajmowanie lokali przez miasto od osób trzecich. Powyższe może obywać się w drodze konkursu ofert lub negocjacji. Zdaniem ratusza w taki sposób dzielnice mogą radzić sobie z rosnącymi kolejkami.
Prawnik dzielnicy odpowiada jednak, że aktualne przepisy są tak skonstruowane, iż wynajem mieszkania komunalnego na wolnym rynku musiałby być wynajmem na czas nieoznaczony, co w praktyce oznaczałoby duże trudności z późniejszym rozwiązaniem takiego kontraktu. Do rozwiązania umowy zastosowanie mają bowiem przesłanki art. 11 ustawy o ochronie praw lokatorów.