Chętni do inwestowania na terenach położonych w granicach administracyjnych miast nadal będą musieli płacić miliony złotych.
Reklama
Co trzeba wiedzieć o odrolnieniu / Dziennik Gazeta Prawna
Minister rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel ostudził emocje grupy posłów PiS, którzy przygotowali projekt zmiany ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych (druk sejmowy numer 283). Zakłada on zniesienie opłat za odrolnienie wysoko sklasyfikowanych (I–III) gruntów znajdujących się w obrębie miast. Taki przepis obowiązywał w przeszłości – od 2009 do września 2014 r. Wtedy zmieniono prawo i potencjalni inwestorzy muszą płacić za wyłączenie ziemi z produkcji rolniczej. I to niemało. Mowa o sumach liczonych w milionach złotych.

Reklama
Inicjatywa posłów PiS miała ułatwić miastom pozyskiwanie inwestorów i tworzenie specjalnych stref ekonomicznych. A w dłuższej perspektywie doprowadzić do powstania nowych miejsc pracy. „To nadzieja na wzrost konkurencyjności Polski na rynkach europejskich” – napisali w uzasadnieniu parlamentarzyści PiS.
Mieszkania tak, biznes nie
Nadzieję na zniesienie opłat miała m.in. śląska gmina Knurów. Utworzenie na jej terenach SSE spowodowało, że za wyłączenie z produkcji użytków rolnych klasy III leżących w jej granicach i przeznaczenie ich pod drogę gminną zmuszona będzie zapłacić około miliona złotych. To duży cios dla jej budżetu. Na zmianie skorzystać też mogła słupska SSE (chodzi o tereny w okolicach Darłowa), również mająca ziemię dobrej jakości.
– Przepisy o wyłączeniu z produkcji rolniczej mają duże znaczenie w przypadku budownictwa niemieszkaniowego – przyznaje radca prawny Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Ale jeśli chodzi o mieszkaniówkę, to istnieją tu pewne ustawowe preferencje. – W przypadku budowy domu jednorodzinnego obowiązek uiszczenia należności nie dotyczy terenów mniejszych niż 0,05 ha – wskazuje Płochocki. W przypadku budynków wielorodzinnych zwolnione z opłaty jest każde 0,02 ha terenu inwestycji przypadające na jeden powstający lokal mieszkalny.
Ważna rola ministra
Budownictwo komercyjne od września 2014 r. takich preferencji nie ma i wszystko wskazuje na to, że mieć nie będzie. Resort rolnictwa odpowiedział posłom, którzy przygotowali projekt, wprost: opłaty za wyłączenia gruntów z produkcji rolniczej na terenach miejskich zostają.
– Koszty społeczne proponowanych regulacji przewyższałyby korzyści. Gleba jest zasobem naturalnym w praktyce nieodnawialnym, dlatego jej ochrona powinna być stawiana ponad wymiar urbanistyczny – przekonuje minister Krzysztof Jurgiel. I przypomina, że zgodnie z art. 22b ust. 1 i ust. 2 ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 909 ze zm.) należność i opłaty roczne z tytułu wyłączenia gruntów rolnych z produkcji stanowią dochód budżetu samorządu województwa gromadzony na wyodrębnionym rachunku bankowym.
Pieniądze z tego tytułu mogą być wydatkowane na budowę i modernizację dróg dojazdowych do gruntów rolnych, rekultywację ziem, które utraciły lub zmniejszyły swą wartość użytkową, czy też budowę i renowację zbiorników wodnych służących do małej retencji.
Z przeprowadzonej przez ministerstwo analizy dochodów województw wynika, że w wyniku zniesienia 1 stycznia 2009 r. opłat za wyłączenie z produkcji gruntów rolnych klas I–III położonych w granicach administracyjnych miast dochody samorządowych budżetów znacznie się zmniejszyły. W przypadku woj. dolnośląskiego, podkarpackiego, lubelskiego czy mazowieckiego aż o połowę. Resort tłumaczy, że nie chce ponownie doprowadzić do takiej sytuacji.