To krok w dobrą stronę, ale najważniejsze, jak zostanie wdrożona – mówią przedsiębiorcy o nowej ustawie o działalności gospodarczej.
ikona lupy />
Prawo przedsiębiorców / Dziennik Gazeta Prawna
Prezentacja konstytucji dla biznesu ma nastąpić na Kongresie 590, który w czwartek i piątek odbędzie się w Rzeszowie pod patronatem prezydenta Andrzeja Dudy. Projekt ustawy autorstwa resortu Mateusza Morawieckiego jest już gotowy.
– To krok we właściwą stronę. Mamy ogromne nadzieje, że uda się te koncepcje obronić przed oporem ze strony innych resortów i instytucji – mówi Łukasz Kozłowski z Pracodawców RP. O części rozwiązań napisał wczoraj „Puls Biznesu”.
Ustawa ma zawierać ogólne klauzule określające sposób traktowania przedsiębiorców przez urzędy, jak i szczegółowe przepisy dotyczące postępowania w konkretnych sprawach.
Przedstawiciele biznesu nauczeni doświadczeniem zachowują ostrożność. Podkreślają, że oprócz przepisów istotne jest, aby różne instytucje państwowe na niższych szczeblach chciały się do nich stosować. A z tym może być różnie.
Z kolei Jeremi Mordasewicz z Lewiatana uważa, że nazwa „konstytucja dla biznesu” jest trochę na wyrost. – Mamy konstytucję RP i tam są zapisane prawa obywateli, w tym przedsiębiorców. Nie ma potrzeby transferowania tych zasad do ustawy, tym bardziej że nie ma ustaw wyższego rzędu. Każda kolejna ustawa dotycząca np. prawa pracy może zmienić to prawo szumnie nazywane konstytucją dla biznesu – zauważa.
Lepiej przyjmowane są konkretne pomysły resortu rozwoju dotyczące wdrożenia tych zasad, jak np. wydawanie indywidualnych interpretacji dla przedsiębiorców i wymóg przyjęcia ich punktu widzenia przez urząd, jeśli nie zdoła on zająć stanowiska w danej sprawie przez 30 dni. Choć tu także pojawia się zastrzeżenie, że dużo będzie zależało od urzędniczej praktyki.
– Sama ustawa niczego nie zmieni. Już teraz mamy wiele bardzo dobrych regulacji. Problem w tym, że są zbyt korzystne dla przedsiębiorców, przez co urzędnicy ich nie stosują. Jeśli więc chcemy mieć do czynienia z prawdziwą rewolucją, minister Morawiecki po przeforsowaniu nowej ustawy musi szczególną uwagę przyłożyć do sprawdzenia, czy organy administracji rzeczywiście się do niej stosują – przekonuje Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
Konstytucja ma uprościć zakładanie firm, po raz pierwszy oferując rodzaj ulgi w opłacaniu składek na ubezpieczenia społeczne przez pół roku. – To dobry pomysł, który wzmacnia obecne preferencje, czyli obniżoną składkę na ZUS przez dwa lata, choć nie rozwiązuje problemu w całości. Spora część obecnych działalności jest zamykana w momencie, gdy kończy się preferencja – podkreśla Łukasz Kozłowski. Jego zdaniem rząd powinien rozważyć uelastycznienie płacenia składek, by nie było tak gwałtownego przeskoku jak dziś między preferencyjną składką 400 zł a pełną – 1100 zł.
Kolejny pomysł resortu rozwoju przewiduje wprowadzenie instytucji działalności nierejestrowej. Założenie jest takie, by na potrzeby prawa przyjmować, że ktoś niewystępujący w ewidencji przedsiębiorców oraz uzyskujący miesięczny przychód z działalności mniejszy niż 50 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia nie jest przedsiębiorcą. Innymi słowy, osoba prowadząca garażową wyprzedaż czy emerytka dorabiająca sprzedażą pietruszki pod bazarem nie zostaną uznani przez urzędników za prowadzących biznes. W efekcie nie będą podlegali licznym wymogom, które znajdują się w kilkudziesięciu różnych ustawach.
– Mam problem z jednoznaczną oceną tego rozwiązania. Co do zasady jest słuszne, obawiam się jednak, czy system będzie szczelny – komentuje ideę adwokat Radosław Płonka, ekspert prawny BCC.
– Dlatego lepiej chyba nie wprowadzać instytucji działalności nierejestrowej, a skupić się na profilowaniu kontroli. Tak by urzędnicy nie nękali tych, którzy nie uderzają ani w budżet państwa, ani nie stanowią nieuczciwej konkurencji rynkowej – twierdzi Płonka. Zaś zdaniem Kozłowskiego taki pomysł jest zerwaniem z obecną fikcją, dlatego powinien zostać wprowadzony.
Jedną z kluczowych kwestii w nowej ustawie ma być rozdział poświęcony zasadom wykonywania działalności gospodarczej. Zostaną tam zapisane konkretne limity trwania kontroli. Będą inne dla najmniejszych przedsiębiorców, a inne dla dużych. Resort chce odciążyć firmy z sektora MŚP.
– Idea jest słuszna, ale boję się o wykonanie. Obecne przepisy też nie pozwalają, by kontrole trwały przez wiele miesięcy. A trwają – zwraca uwagę Dorota Wolicka. Podkreśla, że określenie limitów dla urzędników może być zmianą na plus – tyle że w pierwszych miesiącach ktoś z resortu powinien dopilnować, by przepis nie pozostał martwy.
Resort rozwoju wierzy, iż reforma się uda choćby dlatego, że w nowych przepisach znajdą się bezpieczniki gwarantujące jej powodzenie. W odniesieniu do zasad przeprowadzania kontroli będzie to m.in. możliwość ubiegania się o odszkodowanie przez przedsiębiorców, którzy poniosą stratę wskutek kontroli przeprowadzonej z naruszeniem przepisów. W walce z niestosującymi się do nowych reguł urzędami pomoże nowo powołany rzecznik przedsiębiorców, który w założeniu Mateusza Morawieckiego ma się stać tarczą ochronną dla biznesu.