statystyki

Odkrywamy nasze wynalazki: Jak Polacy zmieniają transformator napięcia

autor: Jakub Kapiszewski20.02.2015, 06:58; Aktualizacja: 20.02.2015, 09:14

Transformator napięcia jest taki sam od ponad 130 lat, oprócz zalet wciąż ma te same wady. Naukowcy z Zielonej Góry postanowili to zmienić.

Wśród plusów Uniwersytetu Zielonogórskiego prof. Zbigniew Fedyczak wymienia taki, że kampus uczelni mieści się na obrzeżach miasta, tuż przy lesie. Zaś budynek, w którym profesor ma swoje laboratorium, stoi właściwie pośród drzew. – Niedaleko musi znajdować się gniazdo szerszeni, bo w okresie letnim ciągle kilka sztuk lata mi po biurze, obijając się o lampy – mówi profesor i dodaje, że niewiele osób jest w stanie znieść natarczywe brzęczenie owadów. Większość, jak zapewnia uczony, nie wytrzymuje dłużej niż minutę.

Głośne szerszenie musiał jednak cierpliwie znosić dr inż. Jacek Kaniewski, kiedy pracował nad swoim doktoratem. Dzisiaj ze śmiechem wspomina, że bał się owadów. Gdyby jednak nie wykazał cierpliwości, być może nie powstałaby jego praca – kluczowy element dalszych działań, które doprowadziły do opracowania wynalazku, na jaki wspólnie z prof. Fedyczakiem otrzymali patent. – Rozwiązanie zaproponowane przez nas to innowacja na światową skalę – zapewniają uczeni.

Jak na ironię, hałaśliwe warunki, w jakich powstawał wynalazek zielonogórskich naukowców, mają wiele wspólnego z urządzeniem, którego działanie Fedyczak i Kaniewski postanowili usprawnić. Większość z nas kojarzy je z charakterystycznym brzęczeniem (czy buczeniem), które usłyszeć można na każdym polskim osiedlu. Mowa oczywiście o transformatorze napięcia, czyli kluczowym elemencie sieci elektroenergetycznej, zamieniającym wysokie napięcia panujące w sieci przesyłowej – rzędu kilkunastu tysięcy woltów – na skromne 230, jakie od 1997 r. mamy w gniazdkach.

Wynalazek z Zielonej Góry nazywa się wielofazowym kompensatorem przepięć i zapadów napięcia przemiennego i jest de facto modyfikacją stosowanych obecnie w elektroenergetyce transformatorów. Jak mówią naukowcy, gdyby starać się urządzenie zaklasyfikować, trzeba byłoby nazwać je transformatorem hybrydowym. – Nasz wynalazek można metaforycznie nazwać poprawiaczem napięcia elektrycznego, a konkretnie poprawiaczem parametrów systemu zasilania – uściśla prof. Fedyczak.

Transformatory te nie zmieniły się za bardzo od około 130 lat, kiedy trzech węgierskich inżynierów – Károly Zipernowsky, Ottó Bláthy i Miksa Déri – po raz pierwszy jesienią 1884 r. zaproponowało konstrukcję transformatora opartego na zasadzie wykorzystywanej do dziś – dwóch uzwojeń przewodnika niepołączonych fizycznie, gdzie wzajemny stosunek liczby zwojów reguluje wartość napięcia na wejściu (czyli od strony elektrowni) i na wyjściu (czyli od strony konsumenta), a transfer energii elektrycznej zachodzi dzięki zjawisku indukcji elektromagnetycznej.


Pozostało jeszcze 67% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane