W ubiegłym roku przedsiębiorstwa przemysłowe wydały na innowacje 20,9 mld zł, czyli o 600 mln mniej niż w 2012 r. Jeszcze większy spadek nakładów na unowocześnienie swojej działalności – o 3,1 mld zł, do 12 mld – zaliczyły firmy usługowe – podał GUS.

– Fundusze unijne wspierają innowacyjność, w tym nakłady na badania i rozwój. Gdy to zasilanie spada, spadają także nakłady – tłumaczy Jerzy Kwieciński, były wiceminister rozwoju regionalnego. Chodzi mu o to, że w ubiegłym roku kończyły się pieniądze z budżetu UE na lata 2007–2013 i było ich znacznie mniej niż jeszcze rok wcześniej.

Dotacje na B+R

Jak wynika z danych GUS, większości firm działalność innowacyjna w ogóle nie interesuje. Prowadzi ją nieco ponad 18 proc. firm przemysłowych i niespełna 13 proc. usługowych. Tymczasem zgodnie z deklaracją złożoną Komisji Europejskiej przez polski rząd do 2020 r. nakłady inwestycyjne na badania i rozwój mają się w Polsce zwiększyć z ok. 1 proc. PKB obecnie do 1,7 proc., z czego połowa ma pochodzić z sektora prywatnego – gdy dziś są to w przeważającej części inwestycje sektora publicznego. Dlatego Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju zapowiada wiele zmian w podziale środków z nowego budżetu UE na lata 2014–2020.

– Będziemy mieli pieniądze w postaci dotacji na wszystkie etapy badawczo-rozwojowe, zgodnie z zasadą „od pomysłu do rynku”, a więc na cały proces powstawania innowacji. Począwszy od fazy tworzenia pomysłu, poprzez etap prac badawczych, przygotowanie linii demonstracyjnej i prototypu, umożliwiających sprawdzenie nowego produktu lub usługi w warunkach zbliżonych do rynkowych włącznie – wyjaśnia Iwona Wendel, wiceminister MIR.

Z badań resortu wynika, że w Polsce potrzebny jest również kapitał na pierwsze wdrożenie wyników prac B+R. Ministerstwo chce stosować różne formy wsparcia – zarówno dotacje, jak i instrumenty zwrotne. Rozważane jest też rozwiązanie zbliżone do obecnego kredytu technologicznego. Zastosowanie zwrotnych instrumentów finansowych pozwoliłoby na wspieranie przedsiębiorstw również po 2020 r. – Jednak z analizy wynika, że dotacje są nadal potrzebne. Dlatego jeśli wynegocjujemy z KE takie warunki dla Polski, to przynajmniej w części utrzymamy je również na wdrożenie efektów prac B+R – dodaje minister Wendel.

Niektórzy ekonomiści, np. prof. Krzysztof Rybiński, od dawna twierdzą, że środki z Unii często zabijają innowacyjność polskich przedsiębiorstw, bo pozwalają na zakup za dotacje maszyn i rozwiązań za granicą, czyli rzeczy już znanych i sprawdzonych, ale nie odkrywczych. Minister Wendel podkreśla w rozmowie z DGP, że resort zamierza unikać przyznawania tego typu dotacji.

– Będziemy zachęcać, aby przedsiębiorcy rozpoczęli współpracę z naszą nauką, która ma bardzo dużo rozwiązań gotowych do komercjalizacji oraz może zaoferować firmom wiele usług. Jeśli jednak okaże się, że coś można taniej kupić, niż przeprowadzić cały proces badawczy, to takie wydatki również będą kwalifikowane, przy czym łatwiej będzie sfinansować taki projekt ze środków programów regionalnych i częściej będą stosowane w tym przypadku zwrotne instrumenty finansowe – wyjaśnia.

W wyniku nabycia innowacyjnych technologii powinien się zmienić model prowadzenia biznesu w firmie. Przedsiębiorca będzie zobligowany do udowodnienia, że wprowadza innowację. – Jednak zakupów nie chcemy całkowicie wykluczyć, bo to w niektórych przypadkach byłoby po prostu nieracjonalne – dodaje wiceminister.

Inteligentne specjalizacje

Ministerstwo kończy z finansowaniem wszystkich przedsiębiorców, którzy złożą poprawny wniosek. Promowane będą inwestycje związane z inteligentnymi specjalizacjami. Każdy kraj członkowski oraz region wybrał obszary gospodarki, których rozwój ma mu pozwolić uzyskać przewagę konkurencyjną nie tylko w skali Europy, ale i świata. W Polsce na poziomie krajowym wybraliśmy 18 inteligentnych specjalizacji w ramach 5 działów: zdrowe społeczeństwo, biogospodarka rolno-spożywcza, zrównoważona energetyka (w tym rozwój zielonych technologii, ale także lepsze wykorzystywanie węgla), surowce naturalne i gospodarka odpadami oraz innowacyjne technologie i procesy przemysłowe. Natomiast regiony wybrały ich od 3 do 9. Niektóre są zbieżne z krajowymi, a inne nie.

– Tam gdzie się pokrywają, będziemy mogli uzyskać przewagę konkurencyjną, uzupełniając się nawzajem, i taka branża będzie mogła szybko rosnąć. Obszary specyficzne dla pojedynczego regionu mogą natomiast być niszą, która go wyróżni w kraju, Europie czy na świecie. Często w wąskich dziedzinach, jak techniki laserowe, jesteśmy w stanie być naprawdę rozpoznawalnym graczem na świecie – podkreśla Iwona Wendel. Dodaje też, że do 2016 r. MIR będzie dopracowywało ten pierwotny wybór – precyzowało definicje, uzupełniało lub zmieniało jakiś obszar.

– Ten pomysł na dystrybucję środków do przedsiębiorców na pewno jest lepszy niż poprzedni, jednak nie wierzę, by w znaczący sposób wpłynął na prowadzenie czy finansowanie przez firmy prac badawczo-rozwojowych. To działalność najbardziej ryzykowna, bo nieznane są jej wyniki. Dlatego każdy kraj, który poważnie o tym myśli, wprowadza ulgi podatkowe pozwalające na odliczenie kosztów B+R od przychodów – kwituje Jerzy Kwieciński, obecnie minister rozwoju regionalnego w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC.