Dwójka bydgoszczan – Daria Kieraszewicz i Adam Bujny postanowili pomóc swojemu miastu i wpadli na pomysł stworzenia w nim nowej atrakcji turystycznej – Muzeum Mydła i Historii Brudu. Zapewne jedynego takiego na świecie. Mimo zdziwienia władz miasta i znajomych, na chwilę zostawili swoje dotychczasowe firmy na uboczu – turystyczną i wydawniczą, by ponad rok poświecić na uruchomienie placówki. Udało się. Na wynajętych 200 mkw. stworzyli ekspozycję, która w pierwszym roku działania przyciągnęła 25 tys. zwiedzających. W drugim – już ponad 30 tys.

Adam Bujny mydło wytwarzał od dawna, zna się na tym. Od lat wspólnie z Darią Kieraszewicz prowadzili „Obwoźną pracownię mydła” , organizując pokazy jego wytwarzania w szkołach, czy nawet na weselach. Daria Kieraszewicz jednocześnie prowadziła w Bydgoszczy biuro turystyczne i robi to nadal.

Wspólnicy mieli powody by powołać muzeum. Jak opowiada Bujny, mimo, że wytwarzał niewielkie ilości mydła, to i tak miał kłopoty z jego sprzedażą. Z trudem udało mu się sprzedać 2 tys. kostek, ręcznie produkowanego mydła. Z kolei właścicielka biura turystycznego szukała sposobu by „zająć” czymś interesującym na dłużej oprowadzane po Bydgoszczy wycieczki. Miasto nie jest bowiem bogate w turystyczne atrakcje.

- Inicjatywa powołania muzeum była wypadkową zainteresowań i biznesowych interesów obydwojga wspólników – mówi Adam Bujny. – Ale nie była też marketingowym chwytem, ponieważ Bydgoszcz od lat słynie z mydła, podobnie jak sąsiedni Toruń słynie z pierników – przekonuje Bujny.

Eksponaty gromadzili przez wiele miesięcy, lokal remontowali własnoręcznie, opanowali muzealniczy kunszt za własne oraz unijne pieniądze. W tej chwili ubiegają się o już trzecią dotację z Brukseli.

- Muzeum jest biznesem, działamy tak, by generować jak największe przychody. Jeśli trzeba otwieramy muzeum w święta czy oprowadzamy zainteresowaną grupę po ekspozycji nawet o północy – wyjawia Bujny. W zależności od okresu sezonu muzeum zatrudnia od 5 do 15 osób. Jak zapewniają właściciele, są to pasjonaci, ale przede wszystkim fachowcy – zawodowi przewodnicy, historycy.

Sprzedaż biletów pozwala na utrzymanie muzeum, generuje większość dochodów, ale duże szanse na poważne ich powiększenie właściciele pokładają też w uruchomionym niedawno sklepie z mydłem. Obwoźne muzeum jest już znane nie tylko w regionie kujawsko-pomorskim, ale już nawet na Śląsku, skąd coraz częściej otrzymuje zaproszenia.

Para współwłaścicieli jest trochę zaskoczona skalą odniesionego sukcesu, nie tylko frekwencyjnego i finansowego, ale też medialnego. O muzeum głośno było w programach ogólnopolskich stacji telewizyjnych. Rośnie też zainteresowanie placówką turystów zagranicznych. - Taki obrót rzeczy zobowiązuje – mówi Bujny. Dlatego zapowiada, że nadal będzie inwestował w tę unikalną placówkę. Zapowiada częstszą zmianę ekspozycji, jej wzbogacanie, pokazy produkcji mydła na miejscu, coraz więcej gadżetów dla turystów w samym muzeum, jak i w sklepiku.

Za wyjątkowy probierz sukcesu nasz rozmówca uznaje udział w konferencjach i zjazdach profesjonalnych muzealników, gdzie jest traktowany jak równoprawny członek tej społeczności. Zmieniło się też nastawienie władz Bydgoszczy, które przychylnym okiem patrzą na muzeum. Nie da się go już pominąć w oficjalnie wydawanych przewodnikach po mieście.

Who is who?

Muzeum Mydła i Historii Brudu, Bydgoszcz

Właściciele: Daria Kieraszewicz i Adma Bujny

Branża: turystyczna