Z doniesień czytelników wynika, że takich sytuacji jest coraz więcej. – Urząd skarbowy wszedł mi na konto, bo nie zapłaciłem na czas VAT-u. Na rachunku miałem dopuszczalny debet. Nie zostałby przekroczony nawet po spłacie zadłużenia wobec skarbówki. Poszedłem więc do oddziału z prośbą o spłatę zaległości z debetu i odblokowanie konta. Bank odmówił – opowiada Bolesław Piłat, właściciel firmy ze Stalowej Woli. Konto zostało odblokowane dopiero wówczas, gdy trafiła na nie kwota pozwalająca na zaspokojenie roszczeń urzędu. Gdy podobna sytuacja zdarzyła się przed rokiem, czytelnik zaległość uregulował w ramach dopuszczalnego debetu.

Takie postępowanie banków może wpędzić firmę w duże problemy, gdyż przedsiębiorca traci dostęp do konta. Musi czekać, aż wpłynie zapłata od kontrahenta, albo szukać pożyczki na spłatę debetu.

Banki wyjaśniają, że procedura ma służyć ochronie depozytów, z których udzielane są kredyty dla firm. Spowolnienie gospodarcze powoduje, że przedsiębiorcy mają coraz większe problemy z obsługą zobowiązań. Widać to w rosnącej wartości kredytów zagrożonych (w marcu było ich 33 mld zł, rok wcześniej o 5 mld zł mniej) i w powiększających się zaległościach podatkowych (na koniec roku 30 mld zł).

Zdaniem Jerzego Bańki, wiceprezesa Związku Banków Polskich, to, w jaki sposób instytucje rozwiążą problem, z którym zetknął się nasz czytelnik, zależy od indywidualnej oceny sytuacji finansowej przedsiębiorcy.

Ale część banków przyznaje, że blokowanie konta i żądanie spłaty albo przynajmniej uzupełnienie debetu to standard. Jest tak np. w ING Banku Śląskim. – Saldo rachunku w momencie zajęcia traktujemy jako punkt wyjścia. Nie pozwalamy na zwiększenie zadłużenia, ale każdy wpływ środków na konto służy do zmniejszenia zaległości wobec np. urzędu skarbowego – mówi Piotr Utrata, rzecznik ING Banku Śląskiego.

Niektóre banki zezwalają na spłatę długów debetem. – Jeżeli klient ma aktywny limit, może go wykorzystać do uregulowania zaległości. Musi tylko złożyć oświadczenie o zgodzie na realizację zajęcia ze środków w ramach limitu – tłumaczy Justyna Giżewska z departamentu marketingu Banku Millennium. Podobnie jest w Raiffeisen Polbank.

Zdaniem Bańki brakuje regulacji ustawowej w sprawie wykorzystania debetu firm do spłaty zobowiązań. – Wywołuje to spory, które często rozstrzygać musi sąd. Ale co do zasady kredyt bankowy nie może być przedmiotem skutecznego zajęcia i spłaty długu, chyba że jest wyraźna dyspozycja właściciela rachunku – twierdzi.

Z możliwości ściągania zaległości w ramach debetów czy linii kredytowych, oprócz skarbówki i ZUS-u, chcieliby korzystać komornicy. Bankom to nie na rękę. Oznaczałoby bowiem, że roszczenia innych podmiotów zaspokajane byłyby ich kosztem. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że usztywnienie stanowisk niektórych instytucji w kwestii realizacji zajęć z debetów to reakcja na działania lobby komorniczego.