Innowatorzy będą mieli łatwiejszy dostęp do przetargów. Za dwa tygodnie wystartuje rządowy program GovTech, w którym rząd stawia na konkursy – ustalił DGP.
Naszą misją jest, by 150 mld zł, które wydajemy co roku na zamówienia publiczne, stało się silnikiem napędowym dla rozwoju małych firm z wielkimi pomysłami – mówi DGP premier Mateusz Morawiecki.
Drogą do tego celu ma być rządowy program GovTech Polska, którego pilotaż wystartuje 13 listopada. Do tej pory jednostki administracji, które chciały wdrożyć nowe rozwiązania lub usprawnienia już istniejących, najczęściej rozpisywały klasyczny przetarg. GovTech ma być nowym podejściem do zamówień publicznych. Poprzedzą je konsultacje z przedsiębiorcami obejmujące zdefiniowanie potrzeb oraz możliwe rozwiązania. Następnie każda firma, która będzie miała pomysł na osiągnięcie oczekiwanego celu, będzie mogła się zgłosić, by wziąć udział w konkursie. Efektem ma być uzyskanie rozwiązania szytego na miarę.
Ogłoszeń ubyło / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
– GovTech nie jest jedynie alternatywą dla wielkich przetargów. Beneficjentem tego programu będą zamawiający, którzy nie będą musieli wiedzieć, jak sformułować SIWZ (specyfikację istotnych warunków zamówienia): eksperci z programu odpowiednio pokierują ich współpracą z administracją. Skorzystają też małe firmy, które wcześniej nie były dopuszczane do udziału w dużych przetargach – tłumaczy DGP Justyna Orłowska, dyrektor GovTech Polska.

Reklama
Podobne rozwiązania funkcjonują już m.in. w Anglii, Szkocji, Finlandii czy Singapurze. Nasza administracja korzystała więc z rozwiązań, które zostały już przetestowane w innych krajach. Do programu będą się kwalifikowały zamówienia do 144 tys. euro (unijny próg przetargowy), ale również te o większej wartości, podzielone na etapy.
Pierwsze wezwania – do branży ICT, czyli firm działających w sektorze teleinformatycznym – ogłoszą m.in. Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Zdrowia czy miasto Świdnik, bo z programu mogą korzystać również samorządy. Standardy dla zamówień w programie GovTechu zostaną osadzone w ramach prawnych przez Urząd Za mówień Publicznych.
Resort finansów w ramach GovTechu chce usprawnić pracę celników, a minister zdrowia ograniczyć nieprawidłowości przy refundacji świadczeń.
Pilotaż programu ma ruszyć 13 listopada. Dzień wcześniej przedstawiciele naszej administracji będą mogli wymienić się doświadczeniami z urzędnikami z innych krajów podczas szczytu GovTech w Paryżu. Tam reprezentanci rządów będą dyskutowali z biznesem, jak wykorzystać nowe technologie dla usprawnienia administracji publicznej. Pierwsze zadania dla firm z sektora teleinformatycznego (ICT) ma już Ministerstwo Finansów. Fiskus był zresztą prekursorem w poszukiwaniu narzędzi uszczelniających system podatkowy we współpracy z programistami w ramach programu MinFin Tech. Udało się znaleźć ekspertów IT, którzy przygotowali rozwiązanie do ograniczania wyłudzeń VAT. Tamta inicjatywa obnażyła też słabość systemu: żeby ich pomysł mógł zostać wykorzystany przez skarbówkę, programistów trzeba było zatrudnić.

Rozwiązania szyte na miarę

Inicjatywa GovTech ma pozwolić korzystać urzędnikom z know-how prywatnych firm i w ramach konkursów pozyskiwać najlepsze narzędzia.
– To zmiana podejścia do zamówień publicznych, która umożliwia wielowymiarową, „zwinną” pomoc. Z jednej strony pomagamy analizować możliwości i towarzyszymy przy formułowaniu wyzwań. Z drugiej – dostarczamy wzorów dokumentacji, zapewniamy mentorów czy infrastrukturę. Tworzymy nowy standard, w którym udział może brać nie tylko administracja centralna, ale i samorządy. To pozwala zamawiać rozwiązania szyte na miarę – mówi DGP Justyna Orłowska, dyrektor GovTech Polska.
Zamawiający, czyli pracownik administracji, identyfikuje zadania do rozwiązania przy użyciu metod informatycznych. W praktyce chodzi o dokładny opis problemu, który chce rozwiązać dana jednostka, współpracując z sektorem ICT.
– Jako pierwsze swoją potrzebę zidentyfikowało i opisało właśnie MF. Choć zadanie identyfikacji przemytników brzmi jak misja z filmu szpiegowskiego, to potrzeba jest bardzo realna – tłumaczy Orłowska.
Gdańska służba celno-skarbowa szuka pomysłu, jak lepiej chronić granice Unii Europejskiej i wychwytywać przemyt, a najlepiej cały ten proces uczynić jak najbardziej zautomatyzowanym. Teraz będzie mieć szanse, by do zmierzenia się z tym wyzwaniem nakłonić innowacyjne firmy. W ramach programu GovTech Polska w pierwszej kolejności przeprowadzone zostaną konsultacje z rynkiem ICT, w czasie których będzie można porozmawiać o potrzebach celników i zastanowić się, jak te potrzeby spełnić. Jeśli podczas tych rozmów okaże się, że np. potrzebny jest system informatyczny, który będzie analizował zdjęcia rentgenowskie prześwietlanych pojazdów i kontenerów w celu wychwytywania prób przemytu, to do wdrożenia tego systemu zostaną zaproszone zarówno start-upy, jak i małe i średnie przedsiębiorstwa. Do konkursu będzie mógł przystąpić każdy, kto ma pomysł i kompetencje.
Ministerstwo Zdrowia czeka z kolei na chętnych do stworzenia modułu wykrywającego nieprawidłowości w rozliczaniu świadczeń refundowanych z budżetu państwa. Przedsiębiorcy mogą wcielić się w detektywów poszukujących brakujących elementów układanki i sami opracować narzędzia tropiące defraudacje. Jedno z wyzwań rzuca też nie ministerstwo, lecz samorząd. Ilość śmieci w Świdniku rośnie w zaskakującym tempie, a co za tym idzie – rosną też opłaty. Miasto chce, aby programiści stworzyli rozwiązanie, które pomoże uszczelnić system śmieciowy, a pieniądze z budżetu przeznaczyć na inne cele.

Konkursy zamiast przetargów

Dialog techniczny z branżą teleinformatyczną przed rozpisaniem konkursu ma sprawić, że współpraca będzie bardziej efektywna. Dzisiaj z takiego rozwiązania korzysta zaledwie 0,1 proc. zamawiających. Mało popularne są również konkursy, które jako tryb realizacji zamówienia w tym roku wybrało zaledwie 0,07 proc. jednostek. Przez ponad 90 proc. zamawiających wybierany jest przetarg nieograniczony. GovTech ma na celu zmianę podejścia i ograniczenie strachu przed konsultowaniem się z firmami, które mogą nie tylko odpowiedzieć na potrzeby, ale także pozwolić je określić bez pisania specyfikacji istotnych warunków zamówienia.
– Takie podejście pokazuje nie tylko, że administracja nie boi się rozmawiać z biznesem o swoich potrzebach, ale i to, że nie musimy obchodzić prawa zamówień publicznych. Dzięki elastyczności GovTechu będziemy mogli robić to zgodnie z obecnymi przepisami – podkreśla Justyna Orłowska.
Ujawnienie przez jednostki administracji publicznej pełnych szczegółów konkursu i regulaminów dla każdego wyzwania będzie zaproszeniem dla przedsiębiorców do składania wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu. Następnie, po spełnieniu standardowych wymogów formalnych, w pierwszej połowie grudnia, zespoły będą mogły składać propozycje rozwiązań na wybrane wyzwania – w pierwszym rzucie resortów finansów, zdrowia oraz miasta Świdnik. W następnym kroku każdy z publicznych podmiotów wyłoni finalistów, którzy – w zależności od wyzwania – będą mogli otrzymać wsparcie finansowe przy dalszych etapach prac. To zakończy pierwszy etap programu. Drugi rozpocznie się na początku stycznia. Jego cel zakłada przekształcenie kodów źródłowych z pierwszego etapu w prototyp, który będzie testowany w środowisku zamawiających.