Reklama
Jak informowaliśmy w DGP w grudniu, holenderski urząd antymonopolowy nakazał Apple zmienić zasady płatności w jego sklepie z aplikacjami na urządzenia mobilne (App Store).
Chodzi o to, że big tech, do którego należy jeden z dwóch najpopularniejszych na świecie systemów operacyjnych na smartfony, pobiera od twórców aplikacji do 30 proc. opłaty za realizowane w nich transakcje. Deweloperzy muszą płacić, gdyż Apple nie pozwala na używanie w swoim systemie innych systemów płatności. Alternatywą jest więc całkowita utrata dostępu do klientów posługujących się iPhone’ami i innymi urządzeniami koncernu z Cupertino.
Ta praktyka budzi zastrzeżenia regulatorów w wielu krajach – nie tylko europejskich. Holenderski urząd antymonopolowy skupił się na przypadku Tindera i innych aplikacji randkowych i – po toczonym od 2019 r. postępowaniu – stwierdził w ub.r., że Apple złamał krajowe przepisy o uczciwej konkurencji, nadużywając pozycji dominującej. W związku z tym – jak informuje – nakazał zapewnienie dostawcom aplikacji randkowych możliwości korzystania w nich „z systemów płatności innych niż system płatności Apple”, jak również przekierowywania użytkowników do systemów płatności poza aplikacją.
Na wprowadzenie tych zmian big tech miał czas do 15 stycznia.
Dzień przed upływem terminu koncern zapewniał, że zastosował się do decyzji ACM. Na swoim blogu poinformował wtedy o wprowadzeniu dodatkowych możliwości realizacji płatności, które będą miały zastosowanie wyłącznie do aplikacji randkowych w holenderskim App Store. Ostrzegał przy tym deweloperów, że korzystanie z alternatywnych systemów płatności oznacza, iż niektóre funkcje sklepu z aplikacjami nie będą już dostępne „po części dlatego, że nie możemy potwierdzić bezpieczeństwa płatności, które odbywają się poza prywatnym i bezpiecznym systemem płatności App Store”. Koncern zaznaczył też, że dostawcy nie muszą przechodzić na nowy system.
Dla holenderskiego regulatora rynku te działania okazały się jednak niewystarczające.
„Apple nie spełnił wymagań w kilku punktach” – stwierdza ACM. Przede wszystkim nie dostosował warunków korzystania z serwisu do nowych realiów, „przez co dostawcy aplikacji randkowych nadal nie mogą korzystać z innych systemów płatności”. Jedyne, co mogą zrobić na obecnym etapie, to wyrazić swoje „zainteresowanie” taką opcją. Ponadto big tech stworzył według urzędu kilka barier utrudniających korzystanie z nowych rozwiązań – np. każe im dokonywać wyboru, czy chcą korzystać z systemów płatności poza aplikacją, czy też z alternatywnego systemu płatności w aplikacji. Natomiast regulator uważa, że powinni mieć możliwość stosowania obu opcji.
Dlatego zdecydował się ukarać platformę. I podkreśla, że na tym nie koniec. „Apple jest nadal zobowiązany do działania zgodnie z wydanym nakazem” – stwierdza niderlandzki urząd antymonopolowy, dodając, że jeśli gigant nie wprowadzi oczekiwanych zmian w App Store, „będzie musiał płacić co tydzień karę pieniężną w wysokości 5 mln euro”, przy czym w sumie ACM może nań nałożyć maksymalnie 50 mln euro grzywny.
W międzyczasie trwa procedura odwoławcza. Amerykański koncern złożył odpowiedni wniosek już po pierwszej decyzji urzędu. Uważa bowiem, że nakazane zmiany nie leżą w interesie użytkowników jego produktów, gdyż mogą „stworzyć nowe zagrożenia” dla ich prywatności i bezpieczeństwa ich danych. Gigant podkreśla, że jego sklep z aplikacjami został zaprojektowany jako miejsce „bezpieczne i zaufane”, a system dokonywania zakupów i płatności jest tego bezpieczeństwa gwarantem.