Reklama
Ponowne zagospodarowanie pasma, które opuszczą nadawcy telewizyjni, może wzbogacić państwową kasę o ok. 1,6 mld zł. Na podobną kwotę – maksymalnie 1,7 mld zł – szacowane są wydatki, które mają pomóc widzom dostosować się do zmian.
Są one skutkiem unijnych regulacji w sprawie wykorzystywania częstotliwości zakresu 470–790 MHz. Telewizja naziemna przeniesie się do niższego pasma, a zwolnione przez nią miejsce zostanie przeznaczone na potrzeby rozwoju szybkiego internetu. Przy okazji zmienią się standardy techniczne emisji obrazu i dźwięku. Obecny system (DVB-T/MPEG-4) zostanie zastąpiony efektywniejszym (DVB-T2/HEVC). Pozwoli to zmieścić w eterze więcej programów wyższej jakości.
Pierwotnie cała operacja miała się skończyć w połowie 2020 r., ale ostatecznie przesunięto termin na 30 czerwca 2022 r. W Polsce zmiany odczują najpierw mieszkańcy woj. dolnośląskiego i lubuskiego, gdzie nowy standard telewizyjny zostanie wdrożony w końcu marca przyszłego roku. Miesiąc później dołączą woj. kujawsko-pomorskie, pomorskie, wielkopolskie i zachodniopomorskie. Od 23 maja DVB-T2 będzie obowiązywać w woj. lubelskim, łódzkim, małopolskim, opolskim, podkarpackim, śląskim i świętokrzyskim, a ostatnie województwa przejdą na nowy standard w końcu czerwca (woj. lubelskie, mazowieckie, podlaskie i warmińsko-mazurskie).
Co to oznacza dla telewidzów? Niektórzy mogą stracić możliwość oglądania ponad 20 stacji naziemnych – w tym TVP 1, TVP 2 i kilku innych kanałów nadawcy publicznego, TVN, Polsatu i TV Puls. Zmiany odczują osoby odbierające sygnał tylko drogą naziemną, a więc niemające dostępu do sieci kablowych lub platform satelitarnych. Jak podaje resort cyfryzacji, takich gospodarstw domowych jest ok. 4,44 mln, czyli prawie jedna trzecia wszystkich (14 mln). Część z nich posiada już telewizory przystosowane do nowego standardu emisji. Badanie przeprowadzone przez Krajowy Instytutu Mediów wskazuje jednak, że problem może mieć 2,27 mln gospodarstw.

Reklama
Jest to niewiele ponad połowa gospodarstw „naziemnych”, zarazem jednak ponad jedna trzecia z nich (36 proc.) deklaruje, że żyje bardzo oszczędnie, a wymianę telewizora w ciągu najbliższych 12 miesięcy planuje zaledwie 6 proc.
W tej sytuacji alternatywą może być zakup dekodera, tzn. urządzenia, które umożliwi oglądanie telewizji w nowym standardzie na odbiorniku starszego typu. Resort cyfryzacji (obecnie funkcjonuje w kancelarii premiera) przedstawił właśnie projekt przepisów o wsparciu „w ponoszeniu kosztów zmiany standardu nadawania naziemnej telewizji cyfrowej”, które przewidują do 100 zł na zakup dekodera.
Wnioski będą przyjmowane z wykorzystaniem formularza elektronicznego, a także w placówkach Poczty Polskiej. Świadczenie nie będzie wypłacane ubiegającym się o nie osobom, lecz trafi bezpośrednio do sprzedawców sprzętu. Można je będzie zrealizować w punktach stacjonarnych oraz w internecie na zakupy w sklepach zarejestrowanych w programie. Świadczenie będzie można wykorzystać jednorazowo, do końca 2022 r. Z każdego gospodarstwa domowego otrzyma je tylko jedna osoba. Dofinansowane w ten sposób urządzenie będzie musiało spełniać określone wymagania techniczne i eksploatacyjne, zgodne ze standardem DVB-T2/HEVC.
Autorzy ustawy przewidują, że budżet państwa wyda na dekodery maksymalnie 1,7 mld zł – jeżeli ze świadczenia skorzystają wszyscy uprawnieni – bez względu na rzeczywistą potrzebę posiadania dekodera. Koszty obsługi programu są szacowane na 50 mln zł. W przypadku gdyby nikt nie był zainteresowany dofinansowaniem, wydatki budżetu wyniosą 5,5 mln zł. Resort cyfryzacji zamierza również przeznaczyć 3 mln zł na kampanię informacyjną całej akcji.
Społeczną kampanię związaną z samym przejściem na nowy standard emisji rozpoczął we wrześniu br. Instytut Łączności – Państwowy Instytut Badawczy razem z nadawcami telewizyjnymi, KPRM, Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz UKE. Z badania Krajowego Instytutu Mediów wynika, że prawie trzy czwarte (74 proc.) odbiorców naziemnej telewizji nie wie o planowanej zmianie.
Drugą konsekwencją telewizyjnej przeprowadzki będzie uwolnienie częstotliwości, które Urząd Komunikacji Elektronicznej rozdysponuje między operatorów świadczących usługi szerokopasmowe. Resort cyfryzacji podkreśla, że przyniesie to budżetowi państwa korzyści, które zostały wstępnie wycenione na 1,24 mld zł – 1 62 mld zł (raport KPMG Advisory i Instytutu Łączności z 2015 r.). KPRM zastrzega, że „oszacowanie dokładnej wartości nie jest możliwe z uwagi na brak informacji odnośnie do czasu przeprowadzenia procedury oraz wyboru formy aukcji lub przetargu”. Podobne operacje przeprowadzone już w innych w państwach Unii wskazują jednak „na znaczące wpływy do budżetów”. Np. Niemcy uzyskali w ten sposób 6,55 mld euro.