W Senacie odbył się wysłuchanie publiczne pn. "Kneblowanie demokracji" - zorganizowane przez klub KO - podczas którego eksperci i parlamentarzyści oceniali poselski projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji.

Posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska (KO) powiedziała, że "ta ustawa, w takim kształcie w ogóle się nie powinna się znaleźć w Sejmie".

"Ona jest i niepotrzebna i zbędna. Ona niczego nie rozwiązuje, a wręcz przeciwnie wprowadza zamieszanie, chaos i konflikt. Ta ustawa nie powinna być procedowana, a mimo to pani marszałek uznała, że można pracować nad ustawą, która łamie co najmniej trzy artykuły Konstytucji, która łamie prawo, która jakby podważa zaufanie obywateli do państwa i do prawa, która neguje prawa słusznie nabyte. Jest to ustawa, która jest napisana właściwie dla jednego, jedynego podmiotu. Każdy konstytucjonalista powie, że jest to nie do przyjęcia" - podkreśliła.

Reklama

Wskazując co się może stać, gdyby tego typu ustawa została przyjęta, powiedziała: "musimy spojrzeć na ten problem z takiej perspektywy dopinania systemu kneblowania demokracji".

"Przecież bez wolnych mediów, nie ma wolnych wyborów. A bez wolnych wyborów, nie ma demokracji. My już mamy przedsmak tego, jak się zachowują media rządowe w kampaniach wyborczych. Jeżeli się odbierze widzom, słuchaczom media niezależne, to oni będą skazani na jeden, jedyny strumień świadomości prezesa Kaczyńskiego" - oceniła posłanka KO.

Reklama

Zaznaczyła, że "należy zrobić wszystko, by ta ustawa wylądowała tam, gdzie jest jej miejsce, czyli w koszu". "Tu nawet nie ma co specjalnie poprawiać. Bo co mam poprawiać? Coś, co łamie trzy artykuły Konstytucji. Coś, co łamie prawa obywatela do informacji. Coś, co łamie wolność słowa. Coś, co łamie wolność prowadzenia działalności gospodarczej. To ja mam to poprawiać?" - mówiła Śledzińska-Katarasińska.

"Idee fixe jest taka, aby pozbyć się niezależnego nadawcy z polskiego krajobrazu medialnego" - podsumowała.

W ocenie Andrzeja Krajewskiego z Towarzystwa Dziennikarskiego "nie ma najmniejszej wątpliwości, że to, do czego ma doprowadzić ta ustawa i do czego od czterech, pięciu lat prowadzą +Wiadomości+ to jest monopol informacyjny, który przed wyborami po prostu zabija demokrację, zabija wolne wybory".

Małgorzata Szuleka, sekretarz zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, powiedziała, że zdaniem Fundacji "ustawa stanowi zagrożenie dla wolności słowa, jest sprzeczna z zasadą demokratycznego państwa prawnego i stanowi zagrożenie również dla unijnej swobody przepływu kapitału".

"Jeżeli przegramy sprawę Lex TVN, to za chwilę nastąpią następne kroki, które będą prowadziły do ograniczania niezależności innych mediów - drukowanych, koncernu Agora, być może którejś z rozgłośni radiowych. Ta droga się nigdy nie kończy" - wskazywał podczas debaty prof. Tadeusz Kowalski (UW).

Jak mówił, "TVN to jest duży temat, gdyby się udało Zjednoczonej Prawicy go zrealizować to to nie jest ostatnie słowo w tej sprawie".

Mec. Michał Wawrykiewicz zrzeszony w inicjatywie "Wolne Sądy" podkreślił, że "wolne media i wolne sądy, czyli państwo prawa, to są fundamenty demokracji". "Dodałbym do tego wolne wybory. Ta triada to są trzy fundamenty, na których opiera się demokratyczne państwo prawa" - powiedział.

Ocenił, że "jesteśmy już po etapie takiego systemowego zniewolenia wolności sądów i niezależności sądów, przeszliśmy do etapu zniewalania mediów". "Kolejnym, ostatnim krokiem będzie właśnie zniewolenie procesu wyborczego, czyli soli demokracji - i wtedy będziemy mogli powiedzieć, że nie jesteśmy demokratycznym państwem prawnym, tylko autokratycznym państwem bezprawia w pełni" - mówił mec. Wawrykiewicz.

Karolina Skowron z Akcji Demokracja, występując w imieniu członków ruchu, powiedziała: "uważamy, że wstrzymanie wydania decyzji ws. przedłużenia koncesji TVN-u ma charakter represji w stosunku do krytycznych wobec partii dziennikarzy i dziennikarek". "TVN24 jest w naszej ocenie jednym z głównych gwarantów pluralistycznej debaty w Polsce, dlatego mówimy jasno, że zamach na TVN24 to zamach na wolność mediów. Jako ruch społeczny będziemy się temu sprzeciwiać do końca, ponieważ uciszenie mediów to jest tylko początek - początek budowy autorytarnego państwa. I wpisuje się to w wizję bardzo zbliżoną do tej skutecznie realizowanej przez Orbana na Węgrzech, gdzie praktycznie nie ma już w tym momencie żadnego niezależnego od rządu ogólnokrajowego medium" - mówiła.

Oceniła, że PiS "po przejęciu Polski Press, po wprowadzeniu poważnie obciążającego lokalnych nadawców podatku od reklam, po nieprzedłużeniu koncesji TVN 24 i przejęciu całego koncernu TVN, się nie zatrzyma". "To jest tylko kolejny z kroków na ich drodze, i to jest droga, którą my jako obywatele i obywatelki musimy zatrzymać póki jeszcze jest czas, czyli póki wszystkie polskie media nie nabiorą charakteru propagandowego TVP1" - wskazała.

Projekt noweli zmienia zasady przyznawania koncesji na nadawanie dla mediów z udziałem kapitału zagranicznego. Zdaniem wielu dziennikarzy, ekspertów i polityków opozycji projekt jest wymierzony w Grupę TVN, ma bowiem skłonić amerykańskiego udziałowca koncernu, firmę Discovery do sprzedaży akcji i wycofania się z inwestycji na polskim rynku medialnym.

30 lipca projekt zmian w ustawie o radiofonii i telewizji przyjęła, wraz z poprawkami sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu. Choć nie jest to jeszcze przesądzone, Sejm może kontynuować prace nad projektem w najbliższą środę.

We wtorek kilkanaście formacji i stowarzyszeń, m.in. Komitet Obrony Demokracji, Akcja Demokracja, Grand Press Found, Ogólnopolski Strajk Kobiet i środowiska prawnicze organizuje w blisko 80 miastach Polski manifestacje w obronie TVN i niezależności mediów. Ich start zaplanowano na godz. 18.

Największa demonstracja spodziewana jest przed Sejmem - uczestniczyć mają w niej m.in. parlamentarzyści głównych sił opozycyjnych.

Przeciwko zaproponowanym przez PiS zmianom protestują Amerykanie. W zeszłym tygodniu najpierw grupa tamtejszych senatorów, a później kongresmenów ostrzegła Polskę przed ograniczaniem wolności mediów. "To prawo, jeśli zostanie przyjęte, stanowiłoby dyskryminację przeciwko spółkom spoza UE i prawdopodobnie zmusiło do wyjścia z Polski ważnego inwestora z USA zatrudniającego kilka tysięcy osób" - oświadczyli amerykańscy senatorowie. "Jakakolwiek decyzja, by wcielić to prawo w życie może mieć negatywne konsekwencje dla obronnych, biznesowych i handlowych relacji" - dodali, apelując o zastanowienie się przed działaniem mogącym mieć wpływ na relacje USA i Polski.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS), odnosząc się w zeszłym tygodniu do listu senatorów, zapewnił, że projekt zmian w ustawie o radiofonii i telewizji w niczym nie zagraża funkcjonowaniu TVN. "Nie mamy zamiaru uszczuplać amerykańskich interesów" - dodał.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, odnosząc się w wywiadzie dla PAP do zaproponowanej przez Porozumienie Jarosława Gowina poprawki do projektu, zgodnie z którą właścicielami mediów w Polsce mogłyby być podmioty z państw OECD, ocenił, że to pomysł śmieszny. "Ryzyko z tym związane, w tym z praniem brudnych pieniędzy, wejściem do polskich mediów narkobiznesu, byłoby ogromne. Wreszcie pamiętajmy, że do OECD aspiruje Rosja, a z czasem może i Chiny" - zaznaczył.