Uchylających się ściga Poczta Polska i urzędy skarbowe, ale wpływy z tego tytułu i tak gwałtownie maleją.
ikona lupy />
DGP
Najnowsze dane Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za pierwsze półrocze br. wskazują, że wpływy z abonamentu radiowo-telewizyjnego wyniosły niespełna 412 mln zł. To o 4,5 proc. mniej niż przed rokiem. KRRiT prognozuje, że w całym bieżącym roku zbierze 650 mln zł.
Abonament powinien płacić każdy, kto ma telewizor lub radio i nie podlega ustawowemu zwolnieniu. Odbiorniki trzeba zarejestrować na poczcie, opłata wynosi 22,70 zł miesięcznie (lub 7 zł – za samo radio, bez telewizora). Nie muszą płacić np. osoby, które ukończyły 75 lat lub ukończyły 60 lat i mają prawo do emerytury, bezrobotni, inwalidzi I grupy, kombatanci. Jednak spośród osób zobowiązanych do uiszczania abonamentu wypełnia ten obowiązek mniej niż jedna trzecia. W pierwszym półroczu opłaty terminowo wniosło 763 tys. osób. W całym ub.r. – 940 tys., a rok wcześniej prawie 995 tys.
Niepłacąca większość zalega obecnie z opłatami na łączną kwotę 1,2 mld zł. W pierwszej kolejności o pieniądze od dłużników upomina się Poczta Polska – pobierająca abonament rtv i przekazująca go do KRRiT. W pierwszym półroczu odzyskała 55 mln zł – czyli 4,6 proc. sumy zaległości. To ściągalność o 27 proc. niższa niż w 2019 r.
Długi, których Poczta Polska sama nie jest w stanie odzyskać, trafiają do urzędów skarbowych. Te w ostatnich latach najbardziej były zaangażowane w ściganie osób unikających daniny na media w 2015 r. – przez większość tego okresu rządziła Platforma Obywatelska, a prezesami TVP byli kolejno Juliusz Braun i Janusz Daszczyński. Według danych resortu finansów do urzędów skarbowych trafiło wówczas z Poczty Polskiej ponad 1,5 mln tytułów wykonawczych dotyczących abonamentu rtv. Załatwiono niespełna połowę z nich, odzyskując prawie 65 mln zł. W kolejnych latach liczba ściganych dłużników była znacznie mniejsza i ani razu nie przekroczyła 1 mln, a w ub.r. spadła poniżej 0,5 mln.
Skarbówka odzyskuje ok. jednej trzeciej zgłaszanych jej zaległości. Największą skuteczność miała w ub.r. – prawie 40 proc. Z informacji przekazanych Sejmowi przez resort finansów w odpowiedzi na interpelację posła Stanisława Tyszki wynika, że w tym roku – od stycznia do maja – urzędy skarbowe wyegzekwowały 17,5 proc., tj. niecałe 27 mln zł – ze zgłoszonych dotychczas zaległości. To jedna trzecia kwoty odzyskanej w całym ub.r.
Zastępca Szefa Krajowej Administracji Skarbowej i podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Anna Chałupa wyjaśnia, że „organ egzekucyjny nie jest uprawniony do merytorycznego badania zasadności i wymagalności obowiązku objętego tytułem wykonawczym”, a naczelnicy urzędów skarbowych działają w takich sprawach na wniosek wierzyciela, tj. Centrum Obsługi Finansowej Poczty Polskiej.
Każdy, do kogo zapuka skarbówka, domagając się zaległego abonamentu rtv, ma prawo do złożenia m.in. zarzutu „w sprawie prowadzenia egzekucji administracyjnej” lub skargi „na czynności egzekucyjne”. Resort finansów informuje też, że dłużnik może wnieść skargę, jeśli uważa, iż „czynność egzekucyjna w postaci np. zajęcia świadczeń z zaopatrzenia emerytalnego, ubezpieczenia społecznego albo renty socjalnej” została dokonana z naruszeniem prawa. Ponadto ściganym za nieopłacanie daniny na media przysługują również inne środki ochrony prawnej – w tym wniosek zobowiązanego, uzasadniony jego ważnym interesem, „o zwolnienie z egzekucji w całości lub części określonych składników majątkowych”.
KRRiT podaje, że w wyjątkowych sytuacjach, „jeśli przemawiają za tym szczególne względy społeczne lub przypadki losowe”, może umorzyć zaległości abonamentowe lub rozłożyć je na raty. Na wniosek abonentów-dłużników Krajowa Rada w ub.r. umorzyła zaległości na łączną kwotę ponad 14,3 mln zł oraz rozłożyła na raty ok. 1,2 mln zł. Ponadto na wniosek Poczty Polskiej umorzyła 16,5 mln zł długu – dotyczy to przypadków, gdy „nie jest możliwe ustalenie podmiotu zobowiązanego do wnoszenia opłat, bądź podmiot zobowiązany nie posiada majątku, z którego można zaspokoić należności”.
KRRiT szacuje, że przy założeniu, iż wszystkie gospodarstwa domowe zarejestrowałyby telewizory i terminowo opłacały abonament, wpływy z tego tytułu wyniosłyby w ub.r. 3,2 mld zł netto. Ale w rzeczywistości media publiczne dostały w ub.r. z abonamentu 650 mln zł. Ich finanse opierały się więc na środkach z budżetu państwa – w ub.r. było to 1,26 mld zł, w tym roku dostaną 1,95 mld zł.
– Płacę abonament, bo mam telewizor, więc zobowiązuje mnie do tego prawo – mówi Janusz Daszczyński, były prezes TVP. – Budzi to jednak we mnie wątpliwości moralne, bo charakter programów TVP sprawia, że abonament jest de facto składką na PiS – zastrzega. – Niezależnie od upolitycznienia telewizji uważam też, że przepisy abonamentowe są zupełnie archaiczne. Pochodzą z ubiegłego wieku i nie biorą pod uwagę nowych technologii. Przecież dziś nie trzeba mieć tradycyjnego odbiornika, żeby oglądać programy TVP. Wystarczy smartfon, którego nie trzeba rejestrować na poczcie i opłacać za niego abonamentu rtv – wskazuje.