statystyki

Batorski: W wyborach prezydenckich spodziewam się zwiększonej aktywności trolli [WYWIAD]

autor: Paulina Nowosielska03.01.2020, 09:32; Aktualizacja: 03.01.2020, 09:32
Media społecznościowe

Media społecznościoweźródło: ShutterStock

Podczas wyborów prezydenckich oficjalnie kandydaci będą w mediach społecznościowych wysyłali do nas pozytywny przekaz. Ale to będzie starcie nazwiska przeciwko nazwisku, więc spodziewam się zwiększonej aktywności trolli.

Czy nasi politycy i ich sztabowcy nauczyli się już perfekcyjnie wykorzystywać potencjał mediów społecznościowych?

Raczej podpatrują to, jak używa się ich za granicą i próbują pewne pomysły kopiować, ale daleko im jeszcze do wprawy i skali, jaką zyskali sztabowcy w USA czy Wielkiej Brytanii.

Na czym polega różnica?

magazyn okładka 3 stycznia 2020

magazyn okładka 3 stycznia 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Przede wszystkim na skali, ale też na wykorzystywanych narzędziach. Na przykład Twitter jest w USA powszechny, u nas to komunikator branżowy, z którego korzystają głównie politycy, dziennikarze, przedstawiciele zawodów technologicznych. Nie jest to jak w Ameryce forum ogólnonarodowej dyskusji, u nas wykorzystuje się go jako drogę dotarcia do liderów opinii. Tak wcześniej działały blogi polityków, choćby Janusza Palikota, którego wpisy były mocne, kontrowersyjne, więc łatwo zdobywały uwagę mediów. I nagłaśniane przez nie trafiały do szerszej opinii. Teraz tę funkcję przejął polski TT. Samych czytających tweety nie ma wielu, lecz jeśli potraktować ich jako przekazicieli i roznosicieli danych, to zasięg wrzuconej informacji gwałtownie rośnie.

Brzmi to tak, jakby ktoś się nami posługiwał…

Tę myśl zawsze warto mieć z tyłu głowy. Wpływ na media dający darmowe zasięgi jest istotny, ponieważ w Polsce istnieją limity przekazywania środków finansowych na rzecz partii, ograniczenia dotyczą również pozyskiwania oraz wydatkowania środków podczas kampanii. W USA wydawane są wielokrotnie większe sumy. Ugrupowania i ich kampanie są w przeważającej części finansowane ze źródeł prywatnych, w tym przez korporacje – co, zdaniem krytyków, sprawia, że kapitał ma większy wpływ na proces wyborczy niż obywatele. Mówię o tym dlatego, że o wiele łatwiej jest prowadzić działania w mediach społecznościowych, nie mając ograniczeń finansowych.

„Dawałem pieniądze wielu ludziom, każdemu, kto dzwonił i prosił. I wiecie co? Kiedy czegoś od nich potrzebowałem dwa, trzy lata później, to dzwoniłem do nich i zawsze byli dla mnie dostępni” – mówił w 2016 r. Donald Trump w debacie republikanów ubiegających się o prezydenturę.

I te pieniądze mają istotne przełożenie na kampanię. W przypadku mediów społecznościowych duże środki przekładają się na o wiele większą przestrzeń do eksperymentowania z nowymi rozwiązaniami, na inwestycje w analitykę. Sztab Trumpa w dniu debaty z Hillary Clinton rozesłał przez Facebooka blisko 175 tys. wariacji jego argumentów. Różniły się drobiazgami, by pasowały do różnych odbiorców: w ten sposób Trump – kandydat docierał do swoich zwolenników, przeciwników i do osób niezdecydowanych. Pierwszych umacniał w postanowieniu, drugim zohydzał kontrkandydatkę, zaś trzecich przekonywał do siebie. Strategia okazała się skuteczna, bo został prezydentem. Więc wciąż sięga po sprawdzone metody. Tylko w ostatnich 18 miesiącach uruchomił prawie 300 tys. kampanii politycznych na FB.


Pozostało 72% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane