Zniesienie abonamentu RTV może oznaczać, że do kieszeni każdego listonosza trafi co miesiąc o 50 zł mniej.
Nasz państwowy operator pocztowy pobiera teraz 6 proc. z opłat, jakie wnosimy za posiadanie radia lub telewizora. Taką samą prowizję Poczta Polska inkasuje od odsetek za zwłokę w uiszczaniu abonamentu RTV. Natomiast z kar za używanie niezarejestrowanych odbiorników zatrzymuje sobie połowę. Ze sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wynika, że w sumie w ub.r. Poczta zebrała za abonament 792,4 mln zł (razem z odsetkami i karami za telepajęczarstwo). Uzyskała dzięki temu 50 mln zł. Na podobnym poziomie jej wpływy z tego tytułu utrzymywały się w ostatnich sześciu latach (dane KRRiT obejmują 16 lat). Najwyższe – 61,7 mln zł – były w 2003 r., a najniższe – 30,8 mln zł – w 2011 r., gdy łączne przychody abonamentowe mediów publicznych zanotowały historyczne dno – 510 mln zł.
Jak informowaliśmy, zniesienie abonamentu RTV po wyborach parlamentarnych wydaje się już przesądzone. Chce tego zarówno ugrupowanie obecnie rządzące, jak i największa partia opozycyjna. Danina jest bowiem tak niepopularna, a system jej ściągania nieszczelny, że Polacy masowo bojkotują obowiązek uiszczania abonamentu. Według GUS telewizor ma 96,4 proc. z 13,6 mln gospodarstw domowych w kraju, ale – jak podaje KRRiT – zarejestrowanych odbiorników jest tylko 6,6 mln. Z tego ponad połowa i tak należy do osób ustawowo z płacenia zwolnionych. Inni zwalniają się sami i w efekcie abonament płaci tylko 990 tys. gospodarstw domowych i firm.