Autopromocja

PISF podpisał umowę o refinansowanie. Koszty produkcji filmów będą częściowo zwracane

produkcja filmowa
produkcja filmowaShutterStock
13 czerwca 2019

PISF podpisał pierwszą umowę na zwrot części kosztów produkcji filmu. Powoli, ale mechanizm zachęt zaczyna działać.

Za pomocą wprowadzonego w tym roku systemu refinansowania filmów i seriali resort kultury chce zwiększyć obroty krajowej kinematografii. Obecnie wartość tego rynku przekracza 200 mln zł rocznie. Ministerstwo szacuje, że dzięki wsparciu z budżetu wartość produkcji audiowizualnej powinna w najbliższych latach wzrosnąć do 480 mln zł. Złożą się na to zarówno większe przychody z polskich produkcji, jak i współpraca z zagranicznymi filmowcami, których zachęty filmowe mają ściągnąć nad Wisłę.

Na efekty działania nowego mechanizmu trzeba będzie jednak poczekać wiele miesięcy, bo działa on bardzo wolno. Choć ustawa o finansowym wspieraniu produkcji audiowizualnej weszła w życie w lutym, Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF) dopiero teraz podpisał z producentem pierwszą umowę o refinansowanie.

System zachęt działa na zasadzie „cash rebate”, czyli zwrotu części poniesionych kosztów. Maksymalnie można dostać refundację 30 proc. poniesionych w Polsce kosztów kwalifikowanych, czyli ujętych w katalogu resortu kultury. Pieniądze pochodzą z budżetu państwa i co roku będzie to co najmniej 100 mln zł. Ustawowe maksimum na ten rok wynosi 210,7 mln zł, w kolejnych latach poprzeczka ma stopniowo rosnąć – aż do 265,8 mln zł w roku 2027. Środki rozdziela PISF. Na jedną produkcję można dostać do 15 mln zł. Jeśli filmowiec wnioskuje o pieniądze dla kilku swoich projektów w roku, łącznie otrzyma najwyżej 20 mln zł.

Refinansowane są filmy fabularne, animowane, dokumentalne i seriale. Z zachęt może skorzystać każda spełniająca ustawowe kryteria produkcja – niezależnie od tego, czy jej scenariusz podoba się władzom instytutu, czy nie.

Producenci zaczęli aplikować o fundusze już zimą. Debiut nowego systemu nie był jednak udany: pierwszy wniosek PISF rozpatrzył pod koniec marca i odrzucił jako źle wypełniony. Później podobny los spotkał kolejne aplikacje. Jak mówią filmowcy, diabeł tkwi w szczegółach. Starając się o refinansowanie, trzeba złożyć wiele dokumentów i nawet niewielkie uchybienie w jednym z nich powoduje, że wniosek odpada i trzeba go składać na nowo.

Potwierdza to PISF. Rzeczniczka instytutu Monika Piętas-Kurek podkreśla, że system zachęt nie dopuszcza uznaniowości. – Ten automatyzm daje gwarancje, ale równocześnie wymaga od producentów przekazywania dokumentów przygotowanych zgodnie z ustawą. Nie daje możliwości interpretacji albo uzupełnienia wniosku – wyjaśnia. Żeby oswoić filmowców z nową procedurą, PISF przeprowadził w maju trzy szkolenia, w których uczestniczyło ok. 70 producentów.

Pierwszy odrzucony wniosek wrócił po ponad dwóch miesiącach jako pierwsza podpisana umowa: firma producencka TFP dostanie 1,18 mln zł na familijny film fantasy „Czarny młyn”, kręcony na podstawie książki Marcina Szczygielskiego. Ponadto zgodę na refinansowanie ma już Opus TV – 3,1 mln zł na serial „Ultraviolet 2”. W kolejce czeka 18 kolejnych projektów. Filmowcy wypełniają nowe wnioski, ale sądzą, że na wzrost produkcji w Polsce trzeba będzie jeszcze poczekać. Prawdziwym przełomem będzie nie pierwsza umowa, lecz pierwsze złotówki z „cash rebate” na koncie producenta. A te PISF przeleje dopiero wtedy, gdy producent przedstawi rozliczenie poniesionych kosztów, a Instytut je zaakceptuje. Produkcję filmową wspiera większość krajów europejskich. Także naszej części kontynentu: Czechy przeznaczają na to rocznie równowartość 138 mln zł, a Węgry – 257 mln zł. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png