Wielu dotychczasowych dostawców rozstaje się z platformą. Za to coraz bliżej współpracy z nią jest Telewizja Polska.
O tym, że spośród internetowych platform wideo i kanałów premium najlepsze produkcje własne ma Netflix, jest przekonanych 40 proc. Amerykanów – wynika z badania Morgan Stanley. Rok temu ten serwis wskazało 39 proc. respondentów. Zajmujące drugie miejsce HBO zwiększyło dystans do lidera, bo w badaniu przeprowadzonym w marcu br., przed kwietniową premierą ostatniego sezonu „Gry o tron”, liczba osób uznających jego za najlepsze spadła z 14 proc. do 11 proc.
Dla Netflixa umocnienie się w roli platformy postrzeganej jako numer jeden pod względem oferty oryginalnych treści jest tym istotniejsze, że ich znaczenie dla rozwoju serwisu rośnie wraz z usamodzielnianiem się kolejnych dostawców filmów i seriali. Gigant musiał już usunąć z katalogu wiele tytułów BBC, bo brytyjski nadawca woli je zachować wyłącznie dla własnej platformy VoD. Współpracę kończy też Disney, bo produkcje wytwórni 21st Century Fox, Marvel, Pixar i Lucasfilm mają przyciągać widzów do uruchamianego w listopadzie br. serwisu Disney+. Niedawno zaś wycofanie swoich produkcji z Netflixa (i innych serwisów) zapowiedział AT&T, do którego należy m.in. biblioteka programowa Warner Bros. Ten koncern również planuje debiut własnego serwisu z wideo. Jego ofertę stworzą właśnie tytuły należących do spółki marek Warner Bros., Turner i HBO. Ponadto szef AT&T Randall Stephenson poinformował, że tylko w tym roku powstanie ponad 70 nowych produkcji.
Reklama
Netflix wprawdzie uspokaja, że jego subskrybenci – których jest już prawie 150 mln – mogą oglądać „Przyjaciół” do końca roku, później będzie jednak musiał tę i inne luki zapełnić. Dlatego coraz więcej wydaje na kręcenie filmów i seriali. W ubiegłym roku na własne produkcje i licencje programowe przeznaczył 13 mld dol. W bieżącym roku, według szacunków analityka BMO Capital Markets Daniela Salmona, zwiększy budżet produkcyjny do 15 mld dol. A w przyszłym – do 17,8 mld dol.
W tej sytuacji jeszcze cenniejsze dla spółki jest każde nowe źródło treści – choćby na rynku lokalnym. Taka szansa rysuje się w Polsce. Podczas gdy światowi giganci rozwodzą się z Netlixem, Telewizja Polska jest coraz bliższa nawiązania współpracy. O rozpoczęciu negocjacji m.in. informowaliśmy dwa miesiące temu. – Z perspektywy obszaru dystrybucji nie widzę dla nas zagrożeń we współpracy z Netflixem. Wręcz przeciwnie, będzie to szansa dotarcia do osób, które inaczej nie obejrzałyby programów TVP – mówi Marcin Klepacki, pełnomocnik zarządu TVP ds. dystrybucji zasobów programowych.
Od trzech lat nadawca umieszcza treści wideo tylko we własnym serwisie internetowym. – Polityka nieudostępniania absolutnie niczego na zewnątrz nie uwzględnia przyzwyczajeń dzisiejszego widza – uważa jednak Klepacki. – W mobilnym świecie ludzie mają swoje ulubione sposoby i platformy oglądania. Jeżeli ktoś woli używać aplikacji na telefon, to nie posadzę go siłą przed telewizorem. To samo z subskrypcjami: można wykupić jedną, dwie, ale im więcej odrębnych platform, tym większe prawdopodobieństwo, że odbiorcy z częścią kontentu po prostu nigdy się nie zetkną – stwierdza. Ostateczną decyzję o współpracy z Netflixem podejmie jednak zarząd TVP – na warunkach zabezpieczających nasze cele rynkowe i misyjne. Na razie prowadzimy rozmowy – informuje Marcin Klepacki. Biuro prasowe Netflixa w Polsce nie komentuje sprawy.