Stacja nadająca dla widzów na Białorusi miała zniknąć, a szykuje nowe projekty. Porozumienie MSZ i Telewizji Polskiej o tworzeniu stacji dla Białorusi wygasa z końcem roku, bo resort je wypowiedział.
Reklama
Ale najprawdopodobniej to nie koniec współpracy. Kanał nadal będzie zasilany z budżetu państwa – mówi Agnieszka Romaszewska-Guzy, szefowa Biełsatu.
Telewizja nadaje od 10 grudnia 2007 r. Funkcjonuje w strukturach TVP, ale głównie dzięki pieniądzom z MSZ: było to od kilkunastu do 20 mln zł rocznie. TVP dokładała o połowę mniej. Ale w końcu 2016 r. ministerstwo wypowiedziało porozumienie i przykręciło Biełsatowi kurek, dając w tym roku 5,7 mln zł. Roczne wydatki stacji to ok. 28 mln zł, dotacje od zagranicznych donatorów nie sięgnęły 1 mln zł, zadłużona TVP musiała więc wyłożyć ponad 20 mln zł.
MSZ nie wyjaśnił powodu zerwania umowy. W odpowiedzi na interpelacje poselskie napisał kilka okrągłych zdań, że „Polska od wielu lat aktywnie wspiera projekty promujące wartości demokratyczne na Białorusi”. I, że oddziaływanie kanału „na białoruskie społeczeństwo pozostaje ograniczone”, a rozmowy z kierownictwem stacji „na temat formuły pozwalającej na bardziej skuteczne docieranie do białoruskiej społeczności nie powiodły się”.
– Rozmowy polegały na tym, że ludzie z ministerstwa mówili, żebyśmy nadawali w internecie, co już robimy. Sugerowali obecność w mediach społecznościowych, ale tam też jesteśmy – relacjonuje Agnieszka Romaszewska-Guzy. Latem prezes TVP Jacek Kurski zapowiedział, że bez pieniędzy z budżetu będzie musiał zamknąć kanał. Romaszewska-Guzy znalazła jednak pomoc u prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. – Zapewnił mnie, że jest wola polityczna, by Biełsat dostał pieniądze z budżetu – mówi Romaszewska-Guzy. Liczy na 20 mln zł w 2018 r.
Nadal będzie się to odbywać za pośrednictwem MSZ, a nie resortu kultury, co było brane pod uwagę. – Nie ma mechanizmu systemowego umożliwiającego nam finansowanie Biełsatu – tłumaczy wiceminister kultury Paweł Lewandowski.
Licząc na środki z budżetu, Biełsat planuje m.in. rozwój redakcji rosyjskiej, na którą wyda w przyszłym roku 300 tys. zł.
Rzecznik MSZ na nasze pytania o Biełsat nie odpowiedział.