Oświadczenie rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, że zastosowanie w umowie kredytowej nieuczciwej wobec klientów klauzuli dotyczącej sposobu indeksowania kredytu powinno skutkować albo uznaniem umowy za nieważną, albo wykreśleniem tej klauzuli bez zmiany pozostałych, wywołało niepokój w polskim sektorze bankowym i radość frankowiczów oraz ich prawników.
Według rzecznika, jeśli polski sąd uzna klauzulę indeksacyjną za wadliwą, powinien ją wykreślić. A wówczas choć kwota kredytu nie wzrastałaby wraz z kursem franka, to odsetki byłyby wciąż płacone według niskiej, „frankowej” stopy procentowej. Innymi słowy, to raj dla kredytobiorcy: ma pozbawiony ryzyka kredyt złotówkowy, ale oprocentowany tak nisko, jakby wziął ryzykowny kredyt we frankach. Cud!
Problem polega na tym, że w ekonomii za każdy cud ktoś musi zapłacić. Obawiam się, że jeśli trybunał podzieli opinię rzecznika, a polskie sądy pójdą za rekomendacją trybunału, zapłacimy za to wszyscy. I to bardzo duży rachunek.